czwartek, 17 września 2020

Podkład PAESE Nanorevit Natural Finish Longwear - recenzja.


CZEŚĆ,

Dziś przychodzę z recenzją podkładu Paese Nanorevit Natural Finish Longwear. Podkład kupiłam, bo słyszałam o nim wiele dobrego i byłam go bardzo ciekawa, a także dlatego, że polubiłam się z pudrem z tej samej serii Nanorevit. Jest to podkład, który ma mieć naturalne wykończenie, pielęgnować cerę a jednocześnie być długotrwały i dobrze kryjący. Używam go już ponad trzy tygodnie, czy rzeczywiście jest tak świetny? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części posta:)





OPIS PRODUCENTA:

Oto podkład, który jest uzupełnieniem codziennej pielęgnacji. Zapewnia pełne krycie i naturalny efekt. Pielęgnuje skórę oraz działa odżywczo i łagodząco. Został stworzony w oparciu o innowacyjną technologię, wynikiem czego są badania i potwierdzają że zmniejsza utratę wody o prawie 30% i zmniejsza natłuszczenie skóry o 82%. Zawiera aktywny olej z nasion czarnej porzeczki zamknięty w nanostrukturze. Olej ten zawiera unikatowe połączenie pięciu NNKT:
  • kwas linolowy (LA) syntezuje pozostałe kwasy z rodziny omega-6 odpowie-dzialne za utrzymanie optymalnego nawilżenia skóry
  • kwas γ-linolenowy (GLA), którego niedobór powoduje utratę elastyczności skóry, co znacznie przyspiesza tworzenie się zmarszczek
  • kwas α-linolenowy (ALA) wzmacnia komórki naskórka, a tym samym barierę ochronną skóry
  • kwas oleinowy stymuluje regenerację i powstawanie nowych komórek
  • kwas stearydynowy odbudowuje płaszcz lipidowy
Po 4 tygodniach stosowania podkładu niezależne laboratorium wskazało w swoich badaniach na:
  • zmniejszenie utraty wody o 28,14%
  • wzrost nawilżenia skóry o 1,77 %
  • zmniejszenie natłuszczenia skóry o 81,92%
  • brak przeciwwskazań do stosowania przez osoby o skórze wrażliwej, atopowej oraz z problemem łuszczycy,
Skład:
AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONE, TRIETHYLHEXANOIN, ISOTRIDECYL ISONONANOATE, PROPYLENE GLYCOL, LAURYL POLYGLYCERYL-3 POLYDIMETHYLSILOXYETHYL DIMETHICONE, PEG/PPG-18/18 DIMETHICONE,VINYL DIMETHICONE/METHICONE SILSESQUIOXANE CROSSPOLYMER, PEG-10 DIMETHICONE, RIBES NIGRUM SEED OIL, DECYL GLUCOSIDE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, PEG-8 BEESWAX, ACRYLATES/DIMETHICONE COPOLYMER, DIMETHICONE/POLYGLYCERIN-3 CROSSPOLYMER,METHYL TRIMETHICONE, TOCOPHEROL, TOCOPHERYL ACETATE, DISTEARDIMONIUM HECTORITE, PROPYLENE CARBONATE, PEG-8, ASCORBYL PALMITATE, ASCORBIC ACID, SODIUM CHLORIDE, SODIUM CITRATE,CITRIC ACID, PHENEOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, [+/-: CI 77891, CI 77499, CI 77492, CI 77491].

MOJA OPINIA:

Podkład zapakowany jest w kartonik, w którym po rozłożeniu mamy informacje o produkcie i składnikach w dwóch wersjach językowych polskiej i angielskiej. To świetny pomysł na opakowanie, które jest jednocześnie ulotką informacyjną, dzięki czemu nie marnuje się za dużo papieru.



Podkład znajduje się w  eleganckiej szklanej buteleczce z wygodną pompką, która działa bez zarzutu. Ma pojemność odrobinę większą niż większość podkładów bo 35 ml, a jego cena regularna to 69 zł, więc warto polować na promocje (👉obecnie do 17 września jest na wyprzedaży po 41,40 zł na stronie Paese👈). Podkład występuje w ośmiu odcieniach, ja posiadam  odcień 02 Porcelain, który jest  jasny i  wpada w żółte tony. Obecnie doszły dwa kolory połówki (odcień 1,5 i 2,5) i mój kolor jest trzeci w kolejności.



Podkład jest dość gęsty i kremowy, jednak  dobrze się rozprowadza nie tworzy smug i nie ciemnieje na skórze. Po nałożeniu po chwili lekko zastyga i nie daje mokrego wykończenia, a lekko matowe. Mimo tego lekkiego zmatowienia nie ściąga skóry, a daje uczucie jej nawilżenia i odżywienia. Jego dość specyficzna konsystencja sprawia, że najlepiej wygląda nałożony palcami, wtedy bardziej się wtapia w skórę trochę właśnie jak krem. Nakładany gąbeczką nie daje aż tak dużego krycia i trzeba go dokładać, wtedy bardziej osadza się na skórze i zaczyna podkreślać pory. Jeśli chodzi o kolor 02 Porcelain, to na początku wydawał mi się dużo za jasny i za żółty. Po nałożeniu od razu zaczynałam widzieć sińce pod oczami, które ten kolor wydobywał, ale po rozprowadzeniu nie odcinał się jakoś bardzo tylko dostosowywał do koloru skóry. Teraz moja skóra chyba nieco zjaśniała po lecie i już nie widzę żeby był aż tak jasny, choć nadal odrobinę jest dla mnie za żółty. Dla porównania kolorów poniżej krem BB Missha nr 23 i  Paese Natural Finish Longwear 02 Porcelain.


Czy podkład jak obiecuje producent zmniejsza natłuszczenie skóry? Wydaje mi się, że tak. Mam cerę mieszaną, która zawsze wybłyszcza się mocno w strefie T.  Tutaj mimo, że podkład jest dość odżywczy nie zauważyłam mocnego błyszczenia, może po kilku godzinach lekko skóra się błyszczy, ale nie nadmiernie. Podkład  utrwalony pudrem  trzyma  się cały dzień bez większych problemów, nie ściera się nie "ciastkuje" i nie zapycha skóry.



Podsumowując uważam, że to świetny podkład, który odpowiednio nałożony rzeczywiście daje naturalne wykończenie i wygląda pięknie na skórze. Najlepiej prezentuje się  nałożony jedną warstwą palcami. Pięknie wtapia się w skórę, nie podkreśla zmarszczek ani suchych skórek i daje odczucie nawilżenia i odżywienia skóry. Krycie ma dość mocne i mi spokojnie wystarcza już jedna warstwa. Można je lekko budować, ale nie za dużo, bo potem staje się zbyt widoczny. Trwałość podkładu również jest bardzo dobra. Uważam, że podkład świetnie się sprawdzi na skórach suchych i mieszanych, a także dzięki zawartości antyoksydantów zawartych w oleju z nasion czarnej porzeczki u osób z bardziej dojrzałą skórą. Uwielbiam kosmetyki, które nie tylko ładnie wyglądają, ale też pielęgnują skórę i ten kosmetyk spełnia swoje zadanie. Polecam gorąco!!!

 

piątek, 24 lipca 2020

Paleta BOHEMA BY LAMAKEPEBELLA Glam Shop - recenzja


Cześć,

Paleta Bohema, to owoc współpracy Zuzi z kanału  Lamakeupebella z Hanią Knopińską, właścicielką marki Glam Shop. To już moja czwarta paleta ze wspólpracy z Youtuberkami tej marki. Pokazywałam Wam już wcześniej paletę Kwitnąca Wiśnia i Retro. Paletkę Bohema mam już jakiś czas, bo udało mi się ją kupić jak tylko  pokazała się na stronie sklepu, więc mam już o niej dobrze wyrobione swoje zdanie. 


OPIS PRODUCENTA:

Paleta BOHEMA to połączenie cieni w neutralnych kolorach, które posłużą Ci do zrobienia wielu makijaży dziennych i wieczorowych. To wszystkie kolory, które sama używam najczęściej i wierzę, że Tobie też się przydadzą. Do dyspozycji masz cienie iskrzące, metaliczne i matowe. Prawie wszystkie nazwy cieni zostały zainspirowane jakimś ciekawym miejscem, które już odwiedziłam. Daj się zabrać na wycieczkę i koniecznie wpisz je w przeglądarkę, żeby przejrzeć dział "grafika". Miłej zabawy! - Zuzia lamakeupebella
  • produkt POLSKI, gramatura 10 x 1.8g, nietestowane na zwierzętach

MOJA OPINIA:

Bohema by Lamakeupebella posiada dziesięć cieni zamkniętych w kartonowym opakowaniu z osłonką. Zuzia postawiła tutaj na naturalny efekt szarego papieru i złote zdobienia. Jest prosto i elegancko, opakowanie bardzo mi się podoba.


Paleta została zaprojektowana jako paleta użytkowa do codziennych makijaży dla  każdej użytkowniczki tej początkującej i bardziej zaawansowanej. Paleta ma uniwersalne kolory, które mogą służyć do makijaży dziennych i wieczorowych. 



KOLORY CIENI:


ZANTE – klasyczny jasny beż, z lekko żóltym podtonem.  Idealny pod łuk brwiowy. 

DUOMO – ciepł, lekko karmelowy średni brąz. 

PORTOBELLO – chłodniejszy, bardziej neutralny średni brąz.

CIN CIN – szampański błyszczący cień z delikatnym srebrnym połyskiem. Fajny do rozświetlania całej powieki lub wewnętrznego kącika. Mógłby być trochę bardziej błyszczący, bo to cudny odcień.

ALFAMA – piękna brzoskwiniowo-złota błyszcząca satyna, jeden z moich ulubionych. 

DOLCE VITA – jedyny turbo pigment w palecie, który łączy w sobie brąz, rudość, złoto i  odrobinę zieleni. Na początku nie byłam przekonana do tej zieleni, ale na oczach wygląda cudnie, jeden z moich ulubionych.





BAKLAVA – ciemniejszy neutralny matowy brąz. 

MALIBU –  najciemniejszy w palecie piękny czekoladowy brąz.

SOHO – to przepiękny różowo-złoty błyszczący odcień z domieszką brązu, piękny odcień, moj ulubieniec. 

BARCELONA – matowy lekko zgaszony bordowo- brązowy odcień,  Cień nie jest ani zbyt ciepły, ani zbyt chłodny i pięknie podkreśla niebieską tęczówkę. Jedne z moich ulubionych odcieni. 





PIERWSZY RZĄD:


Zante, Duomo, Portobello, Baklava, Malibu

DRUGI RZĄD:


                 Cin Cin, Alfama, Dolce Vita, Soho, Barcelona 

Paletka na pierwszy rzut oka może wydawać się nudna, jednak wcale taka nie jest. Wyróżniają ją piękne świetne jak zawsze jakościowo błyszczące cienie i turbo pigment, z których każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli macie dojrzałą powiekę lub nie lubicie mocnych błysków to tutaj również znajdzie się rozwiązanie w postaci pięknej satyny Alfama. To właśnie ten cień przekonał mnie do zakupu całej palety. Mimo, ze uwielbiam błyszczące cienie z Glam Shopu i ich  turbo pigmenty to brakowało mi już trochę błyszczących satynowych cieni (można też takie znaleźć w starszych paletach Zoeva). 
    Jeśli chodzi o maty, to tu formuła cieni nieco uległa zmianie. Maty są mocniej sprasowane i już tak mocno się nie sypią przy nabieraniu pędzlem. W pierwszej chwili nie byłam pewna czy to zmiana na lepsze, ponieważ wydawały się mniej napigmentowane. Jednak pigment nadal jest mocny tylko teraz jest mocniej sprasowany przez co nie nakłada się go od razu tak dużo na pędzel. Dzięki tej zmianie praca z paletką jest łatwiejsza i spokojnie poradzą sobie z nią osoby początkujące w makijażu. Teraz uważam, że  jakość cieni wskoczyła na wyższy poziom. Maty nie sypią się, pigment spokojnie można budować do tego cudownie się rozcierają i nie robią plam. 

Przykłady makijaży zrobionych za pomocą palety Bohema:




    
Podsumowując, uważam że to jedna z najbardziej uniwersalnych palet jaką miałam. Została bardzo przemyślanie skomponowana, ma beżowy cień, który wiele ułatwia, a głęboki, ciemny brąz umożliwia wzmocnienie makijażu.  Będzie pasować do większości typów urody i można nią wykonać makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy. Świetnie też się sprawdzi do makijaży ślubnych. Cienie minimalnie ocieplają się na skórze, ale nadal są to kolory są neutralne, które będą pasować i chłodniejszej i cieplejszej  karnacji.

Jeśli  jeszcze jej nie macie, a szukacie dobrej, uniwersalnej palety w której każdy kolor będzie użytkowy, to gorąco polecam:)




czwartek, 9 lipca 2020

PURE HEALS BY NATURE VILLAGE - KOREAŃSKA PIELĘGNACJA Z PROPOLISEM

Cześć,


Pure Heals by Nature Village to koreańska marka kosmetyczna, która od jakiegoś już czasu jest dostępna w drogeriach HEBE. Kosmetyki tej marki znane są z tego, że skutecznie łączą naturalne wyciągi roślinne z osiągnięciami współczesnej kosmetologii.  Dzięki paczce ambasadorskiej miałam możliwość przetestować kosmetyki z jednej z dwóch linii:
  • linia z Propolisem
  • linia z Wąkrotą azjatycką
Z uwagi na to, że bardzo lubię miód i jego pochodne, zdecydowałam się na linię z propolisem. Seria ta jest przeznaczona dla skóry suchej i wrażliwej. Zawiera długotrwale nawilżający i rozświetlający ekstrakt z propolisu, który ma nawilżać i napinać skórę, koić podrażnienia a także chronić skórę przed wpływem szkodliwych czynników środowiska. Kosmetyki testuję już ponad 1,5 miesiąca więc mogę już co nieco powiedzieć o ich działaniu. Jeśli jesteście ciekawi jak mi się sprawdziły, to zapraszam do dalszej części posta:)

PureHeals

 Pure Heals, Delikatna pianka oczyszczająca do twarzy z propolisem

OPIS PRODUCENTA:

Zawierająca ekstrakt z propolisu delikatna, kremowa pianka oczyszczająca, dzięki której możliwe jest skuteczne zmycie wszelkich zanieczyszczeń i makijażu z twarzy. Po jej użyciu skóra staje się nawilżona, lśniąca i nieskazitelnie czysta. Mimo bardzo delikatnej formuły bez problemu zmyje makijaż oraz zanieczyszczenia. Będzie idealnym wyborem dla osób, które lubią delikatne formuły i wyraźne oczyszczenie skóry. Po jej użyciu Twoja skóra będzie przyjemnie oczyszczona bez uczucia ściągnięcia.


MOJA OPINIA:

Pianka ma  najpierw przeźroczystą  żelową konsystencję, a po zetknięciu się z wodą tworzy kremową piankę, dzięki której z łatwością, bez problemu  można usunąć  wszelkie zanieczyszczenia i makijaż. Posiada delikatny przepiękny zapach jak cała ta seria, który dodatkowo uprzyjemnia jej stosowanie. Pianka jest delikatna, nie podrażnia skóry a jednocześnie bardzo dobrze ją oczyszcza.  Po umyciu pozostawia skórę  miękką, gładką  i przyjemną w dotyku. Nie przesusza i nie daje uczucia ściągnięcia skóry. Jedyny minus to trochę niewygodna tubka z której żel łatwo się może wylać, wolałabym buteleczkę z pompką.



Pure Heals, Zmiękczający tonik propolisowy do twarzy


OPIS PRODUCENTA:

Tonik doskonale oczyszcza i nawilża skórę, sprawiając, że jest promienna i świetlista. Zawiera ekstrakt z propolisu oraz składniki zmiękczające, które zapewniają skórze właściwą ochronę, przywracając równowagę wodno-lipidową, wygładzając ją i łagodząc podrażnienia. Pure Heals to koreańska marka kosmetyczna łącząca naukę oraz naturę. Odkryj wyjątkowy zmiękczający tonik propolisowy. Dzięki wysokiej zawartości ekstraktu z propolisu oraz składników zmiękczających przywróci równowage wodno-lipidowa i odpowiednie pH. Już po pierwszym użyciu zauważysz, że skóra jest miękka i rozświetlona.


MOJA OPINIA:

Tonik jest w ładnej szklanej butelce z nakrętką o pojemności 130 ml. Ma delikatny przyjemny zapach, nie klei się, szybko się wchłania. Nadaje skórze miękkości i blasku, oraz nawilża i koi. Miękką i promienną skórę można zauważyć już  nawet po pierwszym użyciu.


Pure Heals, wzmacniająco-łagodzące serum-ampułka do twarzy z propolisem



OPIS PRODUCENTA:

Serum-ampułka do twarzy PureHeals Propolis zawiera aż 90% ekstraktu z propolisu.Jest bogata we flawonoidy, minerały, witaminy, aminokwasy i inne związki organiczne. Dzięki temu doskonale nawadnia, nawilża i regeneruje skórę. Wzmacnia jej barierę ochronną, wygładza, wyrównuje koloryt i łagodzi podrażnienia. Stosowanie serum-ampułki do twarzy sprawia, że cera staje się rozświetlona, a zmarszczki wygładzone. 


MOJA OPINIA:

W pierwszej chwili myślałam, że to olejek i obawiałam się, że może być zbyt ciężki i tłusty na lato. Jednak okazało się, że to gęsty, płynny żel. Opakowanie jest również szklane i mamy do nakładania pipetkę. Serum to działa rewelacyjnie, cudownie nawilża, rozświetla i koi skórę. Ma piękny delikatny zapach. Szybko się wchłania i się nie klei, jednak  po nałożeniu większej ilości czuć na skórze delikatną  śliską warstewkę.  Ja używam go na dzień samego lub pod krem i na noc pod krem lub maskę, sprawdził się również pod makijaż. Kosmetyk ma pojemność 30 ml, ale jest dość wydajny. Ja przez 1,5 miesiąca zużyłam niecałą połowę, więc myślę, że spokojnie starczy na 3 miesiące.


Pure Heals, Odżywczo-rozświetlająca nocna maska do twarzy z propolisem.


OPIS PRODUCENTA:

Długotrwale nawilżająca, odświeżająca nocna maska z propolisem. Zawiera 80% ekstraktu z propolisu, dzięki któremu zapewnia dogłębne odżywienie i naturalne rozświetlenie skórze zmęczonej i poszarzałej. Ekstrakt z propolisu tworzy barierę ochronną, która wygładza i koi skórę wrażliwą lub podrażnioną.  Odkryj długotrwale nawilżającą i odświeżającą maskę z propolisu, która wygładza i koi podrażnioną skórę. Już po pierwszym użyciu, cera będzie złagodzona i ukojona oraz nawilżona przez wiele godzin.


MOJA OPINIA:

Maska ma cudowny  zapach i lekką żelową konsystencję. Do opakowania dołączona jest szpatułka, aby nakładać maseczkę bardziej higienicznie, nie wkładając palców do produktu. Maska cudownie nawilża skórę i odżywia ją dogłębnie. Pozostawia na skórze jakby delikatny lepki film, który sprawia, że nawilżenie utrzymuje się całą noc. Moja skóra rano  jest gładka (bez zagnieceń)  i jeszcze nigdy nie była tak cudownie nawilżona, miękka i rozświetlona oraz jakby bardziej napięta i jędrna. Dobrze jest nałożyć maskę pół godziny przed snem grubszą warstwą i dać jej czas, aby mogła się wchłonąć w skórę.  Maska jest bardzo wydajna, używam jej już półtora miesiąca i jeszcze nie zużyłam nawet połowy (opakowanie ma 100 ml).


Mini wersja podróżnicza ( 10 ml).




Podsumowując jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem całej propolisowej linii  koreańskich kosmetyków Pure Heals. Uwielbiam koreańską pielęgnację i cieszę się, że i tym razem się nie zawiodłam. Świetnie, że  marka Pure Heals czerpie garściami z dobrodziejstw natury i wykorzystuje naturalne składniki w swoich kosmetykach. Moja skóra już dawno nie była w tak dobrej kondycji, dogłębnie nawilżona i rozświetlona. Zauważyłam również poprawę jej kolorytu i sprężystości. 
Polecam te produkty przede wszystkim osobom z suchą, wrażliwą czy dojrzałą skórą. To również świetne rozwiązanie dla tych, którzy  borykają się z przesuszoną, odwodnioną czy podrażnioną skórą lub mają problemy z przebarwieniami. Wszystkie produkty sprawozdają mi się świetnie, a szczególnie polecam nocną maskę i serum, które razem po prosu robią cuda. Oba produkty to mój absolutny must have.

Dajcie znać czy znacie już kosmetyki Pure Heals i co u Was najbardziej się sprawdziło:)






poniedziałek, 18 maja 2020

Catrice paleta cieni PRO NEXT GEN NUDES - recenzja.


Cześć,

Ostatnio przybyło mi kilka nowych palet, które chciałabym Wam pokazać. Zacznę może od jednej z bardziej zaskakujących nowości czyli nowej palety Catrice Pro Next Gen Nudes w kolorze 010 Courage Is Beauty. Jeśli jesteście ciekawi co mnie w niej zaskoczyło i czy warto ją kupić, to zapraszam:).


OPIS PRODUKTU:

Luksusowa paleta cieni do powiek Catrice Pro w wysokiej jakości opakowaniach papierowych gwarantuje „pro-podobny” wygląd! Paleta premium przekonuje 14 mocno napigmentowanymi cieniami do powiek. Różowe, nagie kolory z palety Nudes Next-Gen to od metalicznie połyskujących do matowych, tworząc nieskończony wygląd.


MOJA OPINIA:

Paleta ma bardzo ładne kartonowe opakowanie z lusterkiem zamykane na magnes. Szata graficzna i  zawartość robi bardzo dobre wrażenie. Paleta zawiera 14 cieni po 0,75 g. z czego każdy znajduje się w oddzielnej przegródce i ma swoją nazwę. 




Kolory cieni, górny rząd:
  • BASIC - jasny matowy beż
  • SUBTLE - matowa kawa z mlekiem
  • VISION - satynowy szampański ze srebnymi drobinkami
  • LOVE- matowy przybrudzony ciemniejszy róż
  • MASTERPIECE - metaliczny miedziany z opalizującymi na zielono i różowo drobinkami
  • PROVOCATIVE - perłowe chłodny brąz z domieszką różu i srebra
  • CLASSY- matowy ciepły brąz

swatche

Kolory cieni, dolny rząd:
  • BEAUTY - matowy jasnybrąz z domieszką różu
  • PASSIONATE - perłowy róż z domieszką brązu
  • NOBLE- jasna matowa brzoskwinka
  • BOLD - metaliczne złoto z białymi opalizującymi na zielono i różowo drobinkami
  • DRAMATIC - perłowy rosegold
  • INSTINCT- matowy chłodny jasny brąz
  • BRAVE - matowy ciemny chłodny brąz

swatche

W palecie mamy osiem matów i sześć odcieni o perłowym, metalicznym lub satynowym wykończeniu. Dwa kolory z dodatkiem białych opalizujących plamek mają mocniejszy bardziej  metaliczny blask. Jeśli chodzi o pigmentację matowych cieni to jest ona wyważona, wygodna do codziennych szybkich makijaży. Nie zrobimy sobie mocnej plamy koloru, ale jest wystarczająco mocna i widoczna, można ją budować.  Cienie matowe są przyjemne w dotyku, jedynie cień BRAVE jest bardziej suchy.  Cienie ładnie i bez problemu się nakładają i blendują, nie robią prześwitów czy plam. Wyjątkiem jest najciemniejszy i  ten w odczuciu najbardziej suchy cień BRAVE, potrafi  on robić plamy więc trzeba z nim uważać i delikatnie  nakładać i blendować. Cienie błyszczące  są miękkie lekko mokre, mają ładny  dość mocny połysk, a nałożone na bazę dają jeszcze mocniejszy blask. Dobrze się nakładają zarówno palcem jak i pędzlem.



Podsumowując jestem mile zaskoczona jakością i pigmentacją tych cieni. Wcześniej palety i cienie Catrice nie wzbudzały mojego zainteresowania, jednak paletami z serii PRO warto się zainteresować. Z paletą pracuje się łatwo, szybko i przyjemnie, kolory są ładnie skomponowane i można dzięki nim wykonać makijaż dzienny jak i wieczorowy. Poniżej przykład makijażu wykonanego tą paletą.

makijaż

Paleta świetnie się sprawdzi dla osób początkujących z makijażem, a także dla tych bardziej zaawansowanych. Cienie nałożone na bazę trzymają się bez problemu ok 7-8 godz. Koszt palety to ok 38 - 44 zł w zależności od drogerii, pojemność 10,6 g.

Dajcie znać czy już znacie te nowe palety z serii Pro i jakie są Wasze wrażenia?



wtorek, 12 maja 2020

Wibo Under Eye Hydrating Setting Powder - recenzja pudru pod oczy.

Cześć,

Wracam po dłuższej przerwie z krótką recenzją pudru pod oczy Wibo Under Eye Hydrating Setting Powder. Porównam go do mojego obecnie ulubionego pudru pod oczy Kobo Under Eye Brightening Powder. Jeśli jesteście ciekawi tego porównania, oraz jak mi się sprawdził i czy warto go kupić, to zapraszam:).

puder pod oczy

OPIS PRODUKTU:

Nawilżający sypki puder pod oczy. Dzięki zawartości kolagenu posiada właściwości uelastyczniające szczególnie wrażliwe okolice pod oczami, gdzie skóra podatna jest na ważenie i rolowanie się produktów. Lekka formuła pozostawia skórę wygładzoną, dając tym samym wrażenie wypoczętej cery. Uniwersalna kolorystyka natomiast dopasowuje się do każdej karnacji.

(Źródło: https://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,326949,wibo-under-eye-hydrating-setting-powder.html)

puder pod oczy

MOJA OPINIA:

Bardzo lubię puder Wibo Mood Loose Powder, które ma takie same  kwadratowe tylko  nieco większe opakowanie, dlatego zdecydowałam się również na kupno podobnego pudru dedykowanego pod oczy. Puder ma pojemność 5,5 g i kosztuje w cenie regularnej ok 24 zł.  Nie mam problemu ze zbyt mocno widoczną doliną łez, czy workami, ale z racji wieku (ok. 40 lat) szukam pudru, który nie wysuszy mi delikatnej skóry pod okiem i nie podkreśli zmarszczek. Do tej pory używałam pudru pod oczy Kobo Under Eye Brightening Powder, więc będę starała się go porównać właśnie do niego. 

puder pod oczy, Kobo

Puder Wibo ma swoje plusy i minusy, dlatego długo zastanawiałam się co o nim sądzę. Plusem jest na pewno to, że pięknie rozjaśnia i jakby rozświetla skórę dzięki czemu wygląda ona na bardziej wypoczętą. Do tego producent obiecuje, że jest nawilżający i rzeczywiście coś w tym jest, bo nie wysusza skóry. Jednak trzeba z nim uważać i nakładać go bardzo delikatnie, bo niestety przy większej ilości staje się on bardzo mocno widoczny, bardzo bieli, osadza się na skórze, a zamiast wygładzać podkreśla każdą nierówność. Na zdjęciu poniżej starałam się uchwycić problem i chyba to trochę widać. 


Oba pudry nałożyłam na podkład w większej ilości i puder z Kobo pięknie się wtopił w skórę i ją wygładził, a puder z Wibo osiadł i podkreślił fakturę skóry.

puder pod oczy, Puder pod oczy

Podsumowując, nie jest to najgorszy puder i na pewno może się sprawdzić młodym osobom o jasnej karnacji jeśli będą nakładać go delikatnie. Jednak nie sprawdzi się dla osób z większymi nierównościami, czy zmarszczkami. Puder ten postaram się zużyć, szczególnie do ciemniejszych korektorów, bo ładnie je rozjaśnia. Mimo swoich właściwości nawilżających  nie zostanie moim ulubieńcem i nie kupię go ponownie. Jak dla mnie lepiej  wygląda na skórze i wygładza  puder z Kobo i nadal jest moim faworytem:).

Dajcie znać czy macie i lubicie ten puder:)