piątek, 11 sierpnia 2017

PALETKA LIMITOWANA GLAM BOX EDYCJA II STREFA KOMFORTU i pojedyńcze cienie GLAM SHADOWS - recenzja

Witajcie!


Dziś zapraszam Was na recenzję limitowanej paletki cieni Glam Box Edycja II Strefa Komfortu i trzech pojedynczych cieni  Glam Shadows. Paletkę i pojedyncze cienie kupiłam ponad 4 miesiące  temu będąc na targach Beaty Forum. Są to moje pierwsze kosmetyki z tej polskiej firmy stworzonej przez znaną Youtubrekę Hanię Digitalgirl. Długo czekałam z recenzją tej paletki, gdyż moja opinia co do niej zmieniała się kilka razy. Najpierw paletka zachwyciła mnie doborem zestawionych kolorów, potem był moment rozczarowania i dopiero teraz mam w pełni wyrobioną opinię na jej temat. Jeśli jesteście ciekawi tej opinii oraz mojego porównania  palety Strefa Komfortu do Zoeva Cocoa Blend to zapraszam do dalszej części posta. 



Pojedyńcze cienie Glam Shadows


Wybór cieni w Glam-Shopie jest ogromny i ciągle ich przybywa, ciężko było zdecydować się tylko na 3. Sądzę jednak, że moja kolekcja z czasem się powiększy:). Wybrałam kolory: 

Czekoladowa Róża - cień brązowo-różowy, metaliczny 
Miodowy - kolor miodowego brązu 
Świecąca Morela - intensywny odcień pomarańczowo-różowy 

Bardzo podobają mi się polskie nazwy, które są zabawne i często idealnie pasują do danego koloru. 













Wszystkie trzy kory są świetnie napigmentowane, dobrze się blendują i utrzymują cały dzień na powiekach. Kolory są bardzo oryginalne i dość niepowtarzalne. Ja osobiście nie mam takich w swoich zbiorach:)

Od lewej : Miodowy, Świecąca morela, Czekoladowa róża

Paleta Glam Box Edycja II Strefa Komfortu



Paleta jest wykonana z dobrej jakości białego sztywnego kartoniku, który jest bardzo wygodny do czyszczenia, gdyż ma gładką śliską powierzchnię. W środku zawartych jest 10 cieni do powiek, w tym 5 matów i 5 błyszczących w tym 2 beztalkowe. Cienie są większej gramatury (1,8 g) niż cienie Zoeva (1,5 g), sama paletka również jest nieco większa .


Kolorystyka tej paletki od razu mnie uwiodła. Mamy tutaj zarówno cienie chłodne, jak i ciepłe. Cały górny rząd jest w ciepłej tonacji, cały dolny w chłodnej. Mamy tutaj komplet cieni  idealny do  stworzenia  dziennego makijażu jak i wieczorowego.


Vanilia - matowy jasny beż z domieszką żółtych odcieni, w ciepłej tonacji
Karmelek - błyszczący średni brąz w ciepłej tonacji
Kandyzowana Pomarańcza (beztalkowy) intensywny pomarańcz o foliowej konsystencji
Żurawina (beztalkowy) wpadający w czerwoień cień o foliowej konsystencji
Wiśnie w czekoladzie - matowy bordowy cień
Gorzka Herbata - matowy chłodny brąz
Szare Rodzynki - matowy chłodny róż z domieszką szarości
Lajkra - lekko połyskujący beżowo-różowo-brązowy cień
Kakaowe Truskawki - ciepły brąz z domieszką czerwieni ze złotymi drobinkami
Błyszczyk - różowo-szampański cień, w chłodnej tonacji


Górny rząd:


Dolny rząd:



Na początku moją uwagę najbardziej przyciągnęły cienie błyszczące z górnego rzędu jednak gdy zaczęłam  używać palety najbardziej  pokochałam cienie z dolnego rzędu, które mają ciekawe wykończenia i chłodne kolory. Małe rozczarowanie przeżyłam cieniami beztalkowymi, które na początku wydawały mi się średnio napigmentowane i ciężko było mi uzyskać na powiece intensywny efekt. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć porównanie swatchy na ręku po jednym przeciągnięciu palcem dwóch cieni Zoeva Cocoa Blend do Glam Box Strefa Komfortu.

Od lewej Zoeva cień Pure Canache i Glam Box cień Kandyzowana Pomarańcza
Po lewej Zoeva cień Warm Notes i Glam Box Żurawina
Jak widać na zdjęciach na sucho te cienie nie robią takiego wrażenia jak Zoeva, trzeba się z nimi nauczyć pracować, a najlepiej używać ich na mokro. Wtedy stają się bardzo intensywne i można zrobić nimi piękny makijaż wieczorowy.
Jeśli zaś chodzi o matowe cienie tu jakość i pigmentacja jest bardzo podoba, a także łatwość ich rozcierania.

Po prawej dwa cienie Zoeva: Substitute For Love, Freshly Toasted . Po lewej dwa cieni Glam Box: Wiśnie w czekoladzie, Szare Rodzynki.
Małym minusem jest też fakt, że brakuje mi w tej palecie jednego ciemniejszego brązu, którym mogłaby podkreślić zewnętrzny kącik. Tutaj wszystkie cienie są jakby stonowane lekko przygaszone.

Podsumowując, mimo początkowego lekkiego rozczarowania paletą nie żałuję  jej zakupu. Cienie są bardzo dobrej jakości, nie osypują się i trzymają cały dzień. Kolory cieni są ze sobą idealnie zestawione i dobrze ze sobą współgrają. Podoba mi się również różnorodność wykończenia cieni, są tu cienie matowe, lekko satynowe, z drobinkami i foliowe. Trzeba jednak mieć na uwadze, że są to cienie stworzone jak jest napisane na opakowaniu "na codzienne makijażowe potrzeby", bo właśnie ta paleta idealnie sprawuje się do codziennych delikatnych makijaży. Mamy tu też oczywiście mocniejsze akcenty, ale to jest jakby dodatek a nie główny atut tej palety. Brakuje mi w tej palecie mocniejszego ciemnego brązowego cienia, który sprawiłby, że makijaż stałby się bardziej wyrazisty. Błyszczące cienie beztalkowe wymagają zaś więcej pracy, aby były bardziej intensywne, co przy codziennym szybkim makijażu jest lekkim minusem. Dużym plusem tej palety jest to, że zawiera cienie o chłodnej i ciepłej tonacji co czyni ją bardzo ciekawą wśród wielu bardzo ciepłych palet na rynku. Jeśli szukacie takiej właśnie kolorystki z pięknie dobranymi cieniami w spokojnej tonacji, którą bez trudu zrobicie makijaż na co dzień, to polecam:) 

Gdybym jednak miała wybrać pomiędzy paletą Strefa Komfortu a Zoeva Cocoa Blend, to mimo wszystko wybrałabym tą drugą. Jednak cieszę się, że mam obie i nie muszę wybierać:)

Co do  pojedynczych cieni, to tu nie mam żadnych zastrzeżeń, cienie są genialne a kolory nietuzinkowe. Spokojnie mogą konkurować z wieloma innymi i droższymi cieniami.

Makijaż dzienny oka paletą Strefa Komfortu


Dajcie znać co sądzicie o tej palecie i cieniach? Jakie inne kolory cieni Glam Shadows polecacie.





środa, 12 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca i maja

Cześć!

Mamy już lipiec w pełni, więc już najwyższy czas na ulubieńców, będą to ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy.  Tym razem będzie sporo kolorówki, bo kosmetyków kolorowych przybyło mi w ostatnich miesiącach najwięcej. Jeśli jesteście ciekawi jakich kosmetyków ostatnio najczęściej używam i które na dłużej zajmą miejsce w mojej  w kosmetyczce to zapraszam do czytania:)

Paletka My Secret Natural Beauty, Magical Girl - Paletki My Secret uwielbiam od dawna i mam ich sporo w swoich zbiorach, ale ta jest chyba najpiękniejsza i najciekawsza z palet z tej serii.
Kolory są piękne, świetnie się mienią i nie są jednoznaczne. Mamy tutaj piękny różowo-brzoskwiniowy odcień (mój absolutny faworyt), pomarańczowe złoto oraz duo chromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie mają świetną pigmentację, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji. Kolory mimo iż tak różne świetnie się ze sobą łączą i wyglądają nieziemsko  na powiekach. Kolory idealnie wpasowują się w letni klimat i na pewno paletka pojedzie ze mną na wakacje.

Rozświetlacz Makeup Revolution Skin Kiss, Peach Kiss - Rozświetlacz najpierw zachwycił mnie niezwykle eleganckimi opakowaniem. Złota puderniczka z lusterkiem przykuła moją uwagę, ale zawartość okazała się równie ciekawa. 
Wewnątrz kryje się idealnie napigmentowany, aksamitny rozświetlacz, w pięknej różowo-brzoskwiniowej tonacji. Rozświetlacz pięknie odbija światło i tworzy idealnie gładki efekt tafli bez brokatowych drobinek . 


Paletka I Heart Makeup Bronze and Glow - Paletka  przyciąga uwagę swoim słodkim wyglądem małej czekoladki. Zawiera bardzo ładny kolorystycznie zestaw bronzera i rozświetlacza. 
Bronzer  ma odcień neutralnego  jasnego brązu, ma  matowe, aksamitne wykończenie. Tonacja jest doskonale wyważona, pozbawiona nadmiernej szarości, czy też pomarańczowych barw, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania. Efekt możemy stopniować, uzyskując naturalny look. Puder dobrze się rozciera, nie pozostawiając plam. Świetnie się sprawdzi dla jasnych karnacji. Rozświetlacz jest perłowym, utrzymanym w ciepłej tonacji, złoto-szampańskim odcieniem. Formuła jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana. Produkt daje cudowną taflę, nie podkreślając przy tym zbyt mocno tekstury skóry. Rozświetlenie jest klasyczne, wyważone, pozbawione tandetnego efektu brokatowych  drobinek.

Podkład Maybelline Fit Me! Matte+poreless - Jest to lekki podkład o pięknym matowo-satynowym wykończeniu. Pięknie matuje i wygładza skórę.
Podkład daje maksymalnie średnie krycie, dobrze stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Dla mnie idealny podkład na lato, więcej o nim pisałam w poprzednim poście tutaj.

Puder Revlon Photoready - Puder w kolorze 010 Light kupiłam jakiś czas temu na wyprzedaży w jednym ze sklepów internetowych, głównie skusiła mnie jego cena (sporo niższa niż w drogeriach) i ciekawość, bo nigdy wcześniej nie miałam pudru z tej firmy. Puder zawiera mikroskopijne drobinki, które mają zapewnić skórze idealny wygląd w każdym oświetleniu i rzeczywiście tak się dzieje, do tego całkiem dobrze matowi skórę. Drobinki jakby delikatnie rozpraszają światło sprawiając, że puder nie daje płaskiego matu tylko naturalny wygląd zdrowej skóry. Puder wygląda bardzo naturalnie i lekko, a drobinki są na skórze niewidoczne, ale robią swoje. 
Puder ryżowy Lovely White Chocolate - Jeśli chcę dobrze zmatowić skórę na dobre kilka godzin, to używam właśnie tego pudru szczególnie w strefie T. Puder jest biały i może lekko bielić skórę, ale jeśli się z nim nie przesadzi wygląda bardzo naturalnie. Świetnie matuje moją mieszaną cerę na co najmniej 4-5 godz., nie zapycha i nie podrażnia. Ma przyjemne dla oka, lekkie, poręczne opakowanie.

Pomadka Loreal Color Riche Matte 640 Erotique - pomadkę kupiłam na promocji -55% w Rossmannie i pokazywałam ją już w poście o zakupach z tej promocji. Na początku trochę denerwował mnie jej zapach i bałam się,  że przez to się nie polubimy. Teraz o dziwo wydaje mi się on całkiem ładny. Pomadka ma tak przyjemną i lekką konsystencję, że używam jej bardzo często, mimo że mam sporo pomadek do wyboru:). Do tego pomadka ma ładny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu i daje ładne wykończenie lekkiego satynowego matu. Nie jest może bardzo trwała, ale utrzymuje się na ustach dość długo i ich nie wysusza.


Pomadka matowa w płynie Ingrid Liquid Lipstick Matte nr 102 - Pomadkę kupiłam na targach kosmetycznych, bo zachwycił mnie jej kolor delikatnego zgaszonego różu. Pomadka  jest bardzo trwała, daje ładne matowe wykończenie a jednocześnie nie wysusza ust.  Ma konsystencję lekkiego musu, który po nałożeniu zastyga. Jest to kolejna pomadka, którą noszę w torebce i używam non stop :)
Po lewej Loreal 640 Erotique, po prawej Ingrid 102.
Baza rozświetlająca Loreal, Lumi Magique - Baza ta już dawno budziła moje zainteresowanie, ale odstraszała mnie cena. Jednak udało mi się ją kupić w "cenie na do widzenia", nie wiem czy została wycofana, czy wróci w innej odsłonie.

Baza na skórze daje efekt tafli z perłowo-złotym blaskiem. Nałożona pod podkład sprawia, że skóra wygląda na piękną, zdrową i pełną blasku. Idealnie się sprawdza u osób z dojrzałą cerą. Miałam okazję malować kilka osób z dojrzałą cerą i z tą bazą cera wyglądała fenomenalnie. Sama mam cerę mieszaną, ale odrobina bazy na policzkach i na mojej cerze wygląda pięknie. Baza pięknie wygładza skórę, przedłuża makijaż i dodaje zdrowego blasku. Jest to najlepsza baza rozświetlająca jaką miałam. Jeśli gdzieś ją jeszcze znajdziecie to śmiało kupujcie.

Nawilżająca mgiełka ochronna Garnier Aqua Bomb Mist, SPF 30 - Ostatni produkt będzie w wakacyjnym klimacie. Jest to dość nietypowa mgiełka, która lekko nawilża i chroni skórę przed słońcem. Dlaczego nietypowa, bo jest to jakby krem w sprayu, jednak nie jest on tłusty i spokojne można go używać pod a nawet na makijaż. Ma dość specyficzny zapach, który nie wszystkim przypadnie do gustu, mi on osobiście nie przeszkadza .Mgiełka jest lekka, nie uczula oraz nie zatyka porów. Ze względu na pojemność 75 ml idealnie spisze się w podróżach i u osób które chcą chronić skórę, a nie lubią kremów z filtrem.

I to już wszyscy ulubieńcy. A Wy znacie produkty, które dziś pokazałam? Jeśli któryś używałyście to koniecznie dajcie znać jak się sprawdził ;)




środa, 5 lipca 2017

Maybelline Fit Me! Matte + poreless. Idealny podkład na lato? - recenzja

Cześć!

Powoli wracam po długiej przerwie, która jak już wspominałam w poprzednich postach wiązała się z przeprowadzką i remontem nowego mieszkania. Stres i zmęczenie spowodowało zupełną niechęć do pisania i blogowania, a także brak jakiejkolwiek weny do tego. Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej i nie przedłużając przychodzę dziś z recenzją podkładu Fit Me! Matte+poreless od Maybelline. Podkład kupiłam na wiosennej promocji w Rossmannie w kolorze 115 Ivory myśląc, że jest to najjaśniejszy odcień, co jednak okazało się błędem (najjaśniejszy jest odcień 105, 115 jest drugi) i musiałam poczekać  z jego używaniem, aż złapię trochę słońca. Teraz ten kolor świetnie mi się sprawdza. Czy jest to podkład idealny na lato, a jeśli tak to dla kogo? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części posta:)



OPIS PRODUCENTA:

"Poznaj matujący podkład do twarzy Fit Me! Matte&Poreless dedykowany skórze tłustej i normalnej. Zapewnij sobie matowy efekt przez cały dzień, ukryj niedoskonałości i widoczne pory na twarzy, pozbądź się nierównomiernej tekstury skóry. Postaw na komfort i naturalne wykończenie makijażu!"

Pokochasz za

• unikalną formułę podkładu absorbującą sebum
• efekt matowej i jednolitej skóry
• brak efektu maski

SKŁAD: Aqua / Water, Cyclohexasiloxane, Nylon-12, Isododecane, Alcohol Denat., Cyclopentasiloxane, PEG-10 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-20, Polyglyceryl-4 Isostearate, Disteardimonium Hectorite,] Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disodium Stearoyl Glutamate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Titanium Dioxide, Methylparaben, Acrylonitrile/Methyl Methacrylate/Vinylidene Chloride Copolymer, Tocopherol, Butylparaben, Aluminum Hydroxide, Isobutane, Alumina, Silica, Glycerin, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate. [+/- May Contain CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides]




MOJA OPINIA:

Podkład znajduje się w plastikowej tubce co jest plusem, ponieważ opakowanie jest lekkie i poręczne a produkt łatwo się wydobywa. Do tego gdy zostanie nam końcówka produktu możemy przeciąć opakowanie i wykorzystać ostatnią krople produktu. Konsystencja podkładu jest płynna, ale podkład nie spływa ze skóry.


Podkład jest bardzo lekki, na twarzy niewyczuwalny, dobrze się rozprowadza nie tworzy smug. Przepięknie wyrównuje koloryt skóry, a jednocześnie nie zostawia na skórze suchego płaskiego matu. Podkład ma piękne satynowe wykończenie dzięki czemu skóra wygląda zdrowo i na ładnie nawilżoną. Wydaje mi się, że lekko niweluje widoczność porów dzięki czemu skóra wydaje się bardziej gładka.


Jeśli chodzi o jego krycie, to określiłabym je od lekkiego po średnie, można je budować. Podkład ładnie wyrównuje koloryt i przykrywa lekkie przebarwienia jednak nie radzi sobie z większymi niedoskonałościami. Nie jest to podkład dla osób, które mają sporo zmian i niedoskonałości do zakrycia. Ja na większe niedoskonałości używam dodatkowo korektora, co mi nie przeszkadza. Nie lubię mocno kryjących i ciężkich podkładów latem, gdyż często zatykają pory i wyglądają nienaturalnie. Odpowiada mi lekkość tego podkładu, jego  krycie i to, jak naturalnie wygląda na twarzy. Nie ma mowy o masce czy odznaczaniu się podkładu. Podkład pięknie stapia się ze skórą i tworzy z nią jedność. Oczywiście dla dłuższej trwałości podkład należy utrwalić pudrem. 

Jeśli chodzi o kolor 115 Ivory, to jak na drugi odcień po najjaśniejszym nie jest on zbyt jasny, jednak latem ten kolor sprawdził się idealnie i mimo moich obaw nie jest za ciemny i się nie odcina. Co do tonacji to wpada on lekko w brzoskwiniowe tony. Poniżej możecie zobaczyć porównanie kolorów podkładów Mayybelline Fit Me! 115 Ivory do Loreal True Match 2N Vanilla i Bourjois Healthy Mix 51 Light Vanilla.


Od lewej: Healthy Mix 51 Light Vanilla, Fit Me! 115 Ivory,  True Match 2N Vanilla.

Od lewej: Healthy Mix 51 Light Vanilla, Fit Me! 115 Ivory,  True Match 2N Vanilla.

Podsumowując, podkład jest lekki i dobrze matuje, idealnie sprawdza się na co dzień, nie zapycha porów i wygląda naprawdę naturalnie. Jest podobnie lekki i naturalnie wyglądający na twarzy jak Healthy Mix, ma jednak bardziej matowe wykończenie, za to Healthy Mix odrobinę lepsze krycie. Jedyny minus tego podkładu to słaba gama kolorystyczna i właśnie to lekkie do średniego krycie podkładu.  


Podkład Fit Me! Matte+poreless, mogę śmiało polecić osobom z cerą normalną i mieszaną, które szukają czegoś lekkiego na lato, co będzie ładnie wyrównywać koloryt i dawać matowo-satynowe wykończenie a do tego wyglądać bardzo naturalnie na twarzy. Ja jestem tym podkładem zachwycona i na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.

Dajcie znać czy już znacie ten podkład i co o nim myślicie.

Pozdrawiam :)









piątek, 21 kwietnia 2017

Zakupy na promocji -55% Rossmann

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z moimi zakupami z promocji w Rossmannie. Przyznam, że na początku nie planowałam zbyt dużych zakupów, ale promocja -55% (z aplikacją Rossmann i przy zakupie 3 różnych kosmetyków) mnie skusiła. Tym razem nie robiłam zapasów sprawdzonych kosmetyków, a bardziej skupiłam się na nowych produktach, które chcę poznać i przetestować. W zasadzie kolorówkę kupuję tylko w czasie różnych promocji. Nie lubię przepłacać za kosmetyki do makijażu.
Do tej pory promocja na kosmetyki do makijażu w Rossmannie była podzielona na tygodnie, gdzie można było nabyć produkty z poszczególnych działów. Tym razem jest inaczej.
Promocja trwa tylko tydzień od wczoraj, czyli 20 kwietnia do 28 kwietnia i obowiązuje na całą kolorówkę. Przez to niestety w Rossmannie jest znacznie większy tłum ludzi, którzy polują na kosmetyki po zniżce. Ja zrobiłam pierwszego dnia promocji dwa podejścia do dwóch Rossmannów i  kupiłam mniej więcej wszystko to co chciałam.  Postaram Wam się wszystko pokazać, a także podzielić się wrażeniami odnośnie kosmetyków, które już zdążyłam pomacać i wypróbować :)


Pierwsza tura zakupów :


Druga tura zakupów:


PODKŁADY I KOREKTORY

Na promocji zawsze najważniejsze jest dla mnie kupienie  dobrego podkładu i korektora, gdyż są to droższe kosmetyki i niezbędne w każdym makijażu. Plusem tej promocji jest to, że właśnie od nich mogłam zacząć, bo przy podziałach często był to ostatni etap. Moim sprawdzonym pewniakiem jest podkład Loreal True Match w odcieniu N2, jest to mój ulubiony podkład i używam go bardzo często (więcej o nim tutaj). Korektor Bourjois Healthy Mix w starej wersji to też mój pewniak, więc mam nadzieją, że nowa sprawdzi się równie dobrze a nawet lepiej:)  Pozostałe podkłady Maybeline Fit Me Matte4 Poreless nr 115, Dr Irena Eris Provoke Matt Fluid nr 210 i Rimmel Fresher Skin nr. 103  to  dla mnie nowości. 


PUDRY,  ROZŚWIETLACZE


Skusiłam się na nową paletę 6 rozświetlaczy do twarzy  Wibo Star Shine o dość nietypowych,  ale pięknych kolorach. Kolory raczej jako rozświetlacze się nie nadają, gdyż są zbyt zimne,  bardziej jako cienie do oczu. Cienie te mają metaliczny połysk i dobrą pigmentację. Na pewno będę ich używać do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka, jako akcent lub na całą powiekę. Kolory przypominają mi niektóre pyłki, pigmenty z Kobo.


Od góry pierwszy rząd i na dole drugi rząd.
KOSMETYKI DO UST

Z kosmetyków do ust kupiłam Eveline All Day Lip Care Oil Tint - Barwiący olejek do ust w kolorze Hot Red. Olejek ma ładny delikatny kolor, który rzeczywiście jakby wżera się lekko w usta przez to kolor mamy na dłużej. Bardzo przyjemny w stosowaniu, nawilża usta i ma ładny zapach.


Kolejnym zakupem jest paletka 6 pomadek do ust Wibo Holy Chic. Pomadki mają ładne kolory, na ustach nie są tak intensywne, jak by to się mogło wydawać parząc na ten zestaw. Mają  pół matowe wykończenie, co mnie pozytywnie zaskoczyło, bo bałam się że będą lepkie i kremowe, do tego są całkiem trwałe. W pudełku jest też aplikator, którym można nanieść produkt na usta. Jedyny minus to brak lusterka, które by się tutaj bardzo przydało i niezbyt wygodne wyjmowanie aplikatora.


Od góry górny rząd i na dole dolny rząd.
Skusiłam się również na jedną matową pomadkę z nowej serii Loreal Color Riche Matte nr 640 Erotique. Pomadka ma  ładny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu, na ustach wydaje się bardzo lekka, niewyczuwalna, trzyma się całkiem dobrze, choć nie jest super trwała. Jedyny mały minus to zapach, takich dawnych pomadek z Loreal, trochę duszący.


Z balsamów pielęgnacyjnych w końcu kupiłam znany i rozsławiony Eos w dwóch zapachach Strawberry Sorbet i Sweet Mint. Kupiłam też nowość z Evree, Sugar Lip, Cukrowy Peeling Poziomkowy i nowość z Revlon, Revlon Kiss Balm, Tropival Coconut z SPF 20 z myślą o wakacjach:)


KOSMETYKI DO OCZU I BRWI

Tym razem z  tuszy do rzęs kupiłam tylko jeden, którego jeszcze nie miałam czyli Maybelline The Falsies Push Up Drama. Do tego pomadę Wibo Eyebrow Pomade Soft Brown i Lovely kredkę do brwi Brows Creator Pencil, która jest kompletem do mojego ulubionego tuszu do brwi z tej serii. Kredkę już używałam i kolor jaki i konsystencja jest super. Według mnie jest dużo lepsza od kredki z Wibo, która mi się strasznie kruszyła i bardzo szybko się skończyła.


PRODUKTY DO PAZNOKCI

Na koniec coś do paznokci, lakierów nie kupowałam bo noszę ostatnio hybrydy ale za to skusiłam się na neonowe pyłki brokatowe do manicure Wibo Neon Glitters. Kolorki mają tak cudne, że nie mogłam się zdecydować i wzięłam wszystkie:)



I to wszystkie moje zakupy. Dajcie koniecznie znać co Wam się spodobało z moich zakupów i co Wy kupiliście lub planujecie kupić, bo promocja dopiero się zaczęła i jeszcze trwa:)

Pozdrawiam:*



środa, 12 kwietnia 2017

Dr Irena Eris ProVoke Loose Powder Translucent (Puder sypki) - recenzja

Cześć!

W związku ze zbliżającymi się promocjami w Rossmannie, dziś chcę Wam bliżej przedstawić jeden z moich ulubieńców czyli puder sypki Dr Irena Eris ProVoke Loose Powder Translucent. Warto zwrócić na niego  uwagę na promocjach tym bardziej, że nie jest to tani kosmetyk (jego cena regularna to ok 85 zł). Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego tak bardzo go lubię, to zapraszam do dalszego czytania:)


OPIS PRODUCENTA:


Sypka, lekka formuła pudru, która idealnie stapia się ze skórą, optycznie ją wygładza i pozostawia jedwabistą. Utrwala i udoskonala makijaż. Zapewnia skórze długotrwałe, matowe wykończenie. Zawiera wyciąg z aloesu o działaniu pielęgnacyjnym, nawilżającym i chroniącym skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Idealny do wykończenia makijażu, dla każdego rodzaju skóry.

SKŁAD:

Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, CI 77220, Magnesium Stearate, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Nylon-12, Hydrolyzed Sericin, CI 19140, Tocopheryl Acetate, Parfum, CI 77891, Dimethicone, CI 77499, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 75470, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Salicylate, Maltodextrin. 


MOJA OPINIA:

Puder kupiłam na ostatnich jesiennych promocjach w Rossmannie, czyli używam go już ponad pół roku. Puder ma bardzo eleganckie srebrne opakowanie, które przywodzi na myśl luksusowe kosmetyki. Produkt ma otwieraną od góry klapkę z lusterkiem, co jest dość wygodne i praktyczne. Jedyny minus to dość duże dziurki w sitku przez co czasami wysypuje się go za dużo.  Do pudru dołączony jest bardzo wygodny i miękki puszek, który sprawdza się najlepiej do aplikowania produktu. Dzięki nakładaniu pudru puszkiem efekt matu na skórze utrzymuje się znacznie dłużej niż przy nakładaniu go pędzlem. Mat utrzymuje się na mojej mieszanej skórze dobre 5-6 godz. Puder jest bardzo drobno zmielony, nie ciemnieje i nie "ciastkuje" się na twarzy. Jest lekki co sprawia, że nie jest zbyt widoczny, nie zrobi nam maski czy skorupy, ciężko z nim przesadzić. Cera jest pięknie zmatowiona, ale jednocześnie wygląda zdrowo i promiennie, bo nie jest to płaski mat. Puder nie jest zbyt suchy, przez co lepiej się przyczepia do skóry i jednocześnie jej nie przesusza, co jest pewnie zasługą zawartego w nim wyciągu z aloesu i  witaminy E, dzięki czemu idealnie nadaje się również pod oczy. Puder zawiera w sobie talk, ale nie zauważyłam aby podrażniał czy zapychał skórę, więc mi on nie przeszkadza.


Podsumowując jest to najlepszy puder sypki jaki dotąd  miałam.  Uwielbiam efekt jaki  daje i to jak pięknie stapia się ze skórą. Dzięki temu jest ona optycznie wygładzona i wygląda jedwabiście. Do tego puder jest bardzo wydajny, używam go już pół roku i sądzę, że spokojnie na drugie pól mi starczy. Puder ma właściwości matujące, nawilżające oraz ochronne, czyli zaspokaja wszystkie potrzeby mojej skóry. 


Dajcie znać czy znacie ten puder i jakie inne pudry polecacie. 


PS. Zapraszam na mój Instagram tam na bieżąco pokazuję kosmetyki jakich używam i nowości @amaliowo_kolorowo