sobota, 18 lutego 2017

HOLIKA HOLIKA ALOE 99% SOOTHING GEL - WIELOFUNKCYJNY ŻEL ALOESOWY.

Cześć!

Kosmetykami z zawartością aloesu zainteresowałam się już kilka lat temu będąc na Wyspach Kanaryjskich, gdzie  aloes jest bardzo popularnym składnikiem kosmetyków. Nawet przywiozłam sobie ,kawałek tej rośliny do posadzenia  jej w domu, ale nic mi z tego nie wyszło. O kosmetykach z aloesem przypomniałam sobie, gdy usłyszałam o wielofunkcyjnym żelu aloesowym koreańskiej marki Holika Holika, który od jakiegoś czasu cieszy się coraz większą popularnością. Znając świetne właściwości aloesu  bardzo byłam ciekawa tego produktu, który przyciągał swoim wyglądem i świetnym składem. Kupiłam go aby sprawdzić czy faktycznie jest aż tak dobry jak mówią inni. W jaki sposób możemy stosować żel i jak sprawdził się u mnie? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu, tak więc nie przedłużając zapraszam.



OPIS PRODUCENTA:

Wielofunkcyjny aloesowy żel, który zawiera 99% ekstraktu z aloesu. Może być stosowany do każdego rodzaju skóry twarzy i ciała.
  • Produkt przynosi efekt nawilżenia, chłodzenia i odświeżenia dzięki wysokiej zawartości soku z Aloesu, który pochodzi z czystej wyspy Jeju w Korei Południowej. Czysty i świeży sok z liści aloesu jest uzyskany w procesie fermantacji przy użyciu grzybów. Dzięki temu żel jest jeszce bardziej naturalny bez zbędnych konserwantów i daje jescze większy efek łagodzący dla skóry
  • Aloes głęboko i bardzo szybko wnika w tkanki, wchłania się 4 razy szybciej niż woda, a ponadto zapewnia utrzymanie prawidłowego nawodnienia skóry przez długi czas. Oczyszcza, ujędrnia i regeneruje naskórek oraz poprawia miejscowe krążenie krwi
  • Aloes pomaga utrzymać na skórze lekko kwaśny odczyn, przez co staje się ona odporniejsza na różnego rodzaju podrażnienia. Ponadto zawiera enzymy przyśpieszające regenerację naskórka oraz aloektynę działającą przeciwzapalne dlatego też produkt może być również stosowany przez osoby ze skórą trądzikową i problematyczną
  • Opakowanie zostało zaprojektowane na wzór liscia aloesu aby przybliżyć użytkownikom tą niezwykłą roślinę. Produkt pięknie pachnie co umila aplikację
  • Koreański żel aloesowy jest hipoalergiczny. Nadaje się również do skóry wrażliwej, podrażnionej i problematycznej. Nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego

Sposób użycia:
  • Serum do włosów: Aplikować na suche bądź wilgotne włosy, nie spłukiwać.
  • Krem nawilżający: Żel aplikować na oczyszczoną skórę twarzy delikatnie wklepując.
  • Produkt łagodząco-chłodzący: Aplikować po opalaniu, po ukąszeniach owadów, po zabiegach kosmetycznych.
  • Okolice oczu: Żel aplikować na strefę wokół oczu w celu zniwelowania "worków" pod oczami.
  • Balsam do ciała: Stosować jako nawilżający balsam do ciała w miejscach gdzie skóra jest sucha i podrażniona.
  • Krem do rąk i stóp: Aplikować na suchą skórę na stopach i dłoniach.
Składniki:

Aloe Barbadensis Leaf Juice , Nelumbium Speciosum Flower Extract, Centella Asiatica Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Zea Mays (Corn) Leaf Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Polyacrylate, Carbomer, Triethanolamine, Fragrance, Phenoxyethanol




MOJA OPINIA:

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę jest to z pewnością opakowanie, którym jest śliczna zielona butelka w kształcie liścia aloesu. W zależności od wersji, znajduje się w niej 250 ml lub 55 ml żelu (ja mam oczywiście tą większą wersję:)). Ogólnie opakowanie wizualnie bardzo mi się podoba, ale bardziej funkcjonale w przypadku takiego produktu byłoby zastosowanie pompki, ponieważ buteleczka jest dość twarda i ciężko wycisnąć z niej produkt, a często gdy to się uda jest to zbyt duża ilość. Ja jednak w takiej sytuacji nakładam produkt np. na twarz, a pozostałą część na włosy więc nic się nie marnuje;)


Bardzo spodobał mi się też zapach żelu, który jest bardzo świeży i orzeźwiający przypomina miks ogórka i arbuza.  Przeźroczysta lekko żelowa formuła kosmetyku sprawia, że błyskawicznie się wchłania. Skóra przez chwile jest lepka a potem produkt jakby zupełnie znika, pozostawiając po sobie delikatne uczucie chłodu i odświeżenia. Nakładanie żelu jest przyjemne i bezproblemowe, wydaje się też być dość wydajny.  


Ponieważ żel jest kosmetykiem uniwersalnym, postanowiłam go stosować na włosy, różne partie ciała i na różne sposoby. Najbardziej odpowiadał mi w pielęgnacji twarzy, jako serum. Skóra twarzy jest momentalnie bardziej elastyczna, przyjemnie nawilżona, a wszelkie podrażnienia ukojone. Ale dla jeszcze doskonalszego efektu od razu nakładam na niego krem. Wtedy te działanie trwa znacznie dłużej. Aloes ma właściwości kojące i gojące. Jeśli borykacie się z zimowym przesuszeniem twarzy, doskwiera Wam pieczenie lub swędzenie to bardzo polecam postawić właśnie na żel aloesowy, który daje natychmiastową ulgę. Bardzo dobrze sprawdził się też pod oczy, szczególnie po całym dniu kiedy jestem zmęczona, nakładam troszkę grubszą warstwę, działa jak taki kompres przynosząc niesamowitą ulgę. Nie do końca odpowiadał mi jako serum na włosy, ponieważ jakoś nie widziałam spektakularnego efektów jego działania. Jednak stosowany na sam skalp łagodzi podrażnienia czy swędzenie wywołane np. przez nieodpowiedni szampon. W przypadku używania go jako kremu do rąk i stóp nawilżenie było może nieco za słabe, szczególnie na mocno przesuszoną skórę, jednak działanie kojące przynosiło ulgę suchej skórze i żel świetnie się sprawdził jako dopełnienie kremu. Wolę jednak używać go na twarz, bo trochę mi go szkoda na inne partie ciała. Produkt jak sądzę idealnie też się sprawdzi latem na skórę podrażnioną przez promienie słoneczne, gdyż cudnie chłodzi i łagodzi podrażnienia.

Podsumowując produkt jest rzeczywiście godny polecenia, ma świetne właściwości nawilżające i kojące oraz wiele zastosowań.  Nie podrażnia, nie zapycha, ma dobry skład a do tego jest bardzo wydajny  (cena ok  30 zł za 250 ml). Sądzę, że nie jest to moje ostatnie opakowanie i na długo zagości w mojej kosmetyczce.

Dajcie znać czy już znacie ten produkt i jak u Was najlepiej się sprawdza?

Pozdrawiam:)



wtorek, 7 lutego 2017

Suchy szampon Isana, Style 2 Create, Berry Mania.

Witajcie !

Dziś przychodzę do Was z nowością, którą ostatnio przykuła moja uwagę na półce w Rossmannie, a mianowicie suchym szamponem Isana, Style 2 Create, Berry Mania. Suche szampony należą do produktów, które  używamy w nagłych wypadkach, kiedy nie mamy czasu umyć włosów, a także aby dodać im objętości, świetnie się sprawdzają szczególne zimą  kiedy nosimy czapkę. Jeśli jesteście podobnie jak ja posiadaczkami cienkich włosów z tendencją do przetłuszczania pewnie suche szampony nie są Wam obce i używacie ich częściej:). Do tej pory moimi ulubionymi szamponami tego typu były szampony Batiste, czy udało mi się znaleźć jego tańszy i równie dobry zamiennik, jeśli jesteście ciekawi to zapraszam dalej.


OPIS NA OPAKOWANIU:

Formuła Berry Mania. Zapewnia włosom mocną dawkę świeżości nadaje im większą objętość i zapach dzikich jagód. Suchy szampon umożliwia odświeżenie włosów na sucho między zwykłymi zabiegami mycia głowy. Twoje włosy stają się super świeże, uzyskują większą objętość i oczarowują długotrwałym zapachem dzikich jagód.
Formuła Berry Mania:
- oczyszcza włosy bez mycia
- znakomicie nadaj się również do szybko natłuszczających się nasad włosów
- daje się łatwo wyszczotkować
zapewnia włosom większą objętość

Skład: Butane, Aluminium Starch Octenylsuccinate, Alkohol denat, Aqua,Parfum, Linalool,, Disteryldimonium Chloride, Isopropyl Alcohol.
MOJA OPINIA:
Szata graficzna tego szamponu od razu przykuła moją uwagę w Rossmannie, do tego był w promocyjnej cenie 6,99 zł (patrzyłam na stronie, że nadal jest w promocji do 9 lutego, cena standardowa 10,99 zł), czyli połowę taniej niż Batiste. Mimo, że tradycyjny suchy szampon Isana średnio mi pasował postanowiłam dać mu szansę tym bardziej, że jest to wersja limitowana. Pierwszą jego zaletą jest piękny jagodowy zapach. Kolejną okazało się jego działanie, bardzo dobrze odświeża włosy. Po użyciu włosy nie plączą się i są puszyste. Przetestowałam już sporo szamponów i żaden nawet nie zbliżył się jakością do Batiste, ale ten mimo, że może nie jest tak dobry, to jego działanie jest już porównywalne z Batiste. Przedłuża świeżość włosów co najmniej o jeden dzień, a nawet na drugi dzień po jego użyciu włosy nadal nie wyglądają tak źle; )


Ja obecnie mam blond włosy i biały  puder z szamponu nie jest u mnie zbyt widoczny, jednak na włosach brunetek i szatynek puder będzie widoczny i trzeba go bardziej wyczesać.  Efekt jest tym lepszy, im więcej i dokładniej nałożymy produkt, można stopniować ten efekt w zależności o stopnia przetłuszczenia włosów.  Puder w szamponie absorbuje łój przez co włosy wyglądają świeżej. Pamiętajmy jednak,  że żaden szampon nie da w 100 % efektu czystych włosów i nie zastąpi ich mycia. Jednak jest to jeden z nielicznych szamponów,  który u mnie się sprawdził i dał świeżość włosom na dłużej niż tylko kilka godzin.

Podsumowując jest to bardzo dobry i niedrogi  suchy szampon, który robi to co ma robić. Może nie porzucę dla niego szamponów Batiste, ale jest to całkiem przyjemna odmiana i mały skok w bok;). Sądzę,  że warto się nim zainteresować.

Dajcie znać czy używacie suchych szamponów i które się u Was sprawdziły.

Pozdrawiam:)


piątek, 3 lutego 2017

PODKŁAD LIRENE PERFECT TONE - recenzja.

Cześć !

Dziś przychodzę z obiecaną recenzją podkładu Lirene Perfect Tone. Podkład kupiłam zupełnie przypadkiem jesienią na promocjach -40% w Rossmannie. Skusił mnie napis, że dopasowuje się do koloru ceny i to, że jest to nowość o której jeszcze  nie słyszałam. Potem odłożyłam go do zapasów i czekał na swoją kolej. Z czasem zaczęło się o nim robić coraz głośniej, że to świetny podkład, więc postanowiłam czym prędzej go wypróbować. Spodobał mi się na tyle, że trafił do ulubieńców roku, jako moje odkrycie. Czy jednak ten podkład będzie dobry dla wszystkich,  dowiecie się z dalszej części posta, zapraszam:)


OPIS PRODUCENTA:

Innowacyjne pigmenty „soft focus” dopasowują się naturalnego odcienia skóry, jednocześnie dodając jej blasku, świeżości i subtelnego połysku. Fluid delikatnie kryje, nie zmienia kolorytu w czasie, zapewniając przy tym lekkie odczucie na skórze. Zawarty w formule kwas hialuronowy dodatkowo chroni skórę przed utratą wilgoci. Potwierdzone bezpieczeństwo i skuteczność. Testowano dermatologicznie.
Występuje w 8 odcieniach.


MOJA OPINIA:

Pierwszym plusem jest dość spora gama kolorystyczna, ja posiadam najjaśniejszy odcień Ivory 100, i jest to kolor obecnie dla mnie idealny, ma beżowo-żółte  tony i jest dość jasny. 

Lirene Perfect Tone
Lirene Perfect Tone, kolor Ivory 100
Opakowanie podkładu też jest jak najbardziej na plus. Podkład ma szklaną, estetyczną buteleczkę z pompką, pozwalającą na higieniczną i wygodną aplikację, podobnie jak wiele innych droższych podkładów.  Konsystencja jest dość płynna, ale nie za wodnista dzięki czemu podkład wygodnie się nakłada i  jest lekki na skórze.  Podkład bardzo dobrze się rozprowadza najlepiej  palcami lub gąbeczką. Nie jest tępy na skórze, nie tworzy smug ani nie daje uczucia lepkości na  twarzy. Podkład nie posiada zapachu, co jest nawet plusem, bo  ie zawiera dodatkowych zapachowych substancji w składzie, które czasem mogą być drażniące. Fluid tak jak obiecuje producent ładnie dopasowuje się do koloru skóry i nie ciemnieje. 
Podkład od razu po nałożeniu i po zastygnięciu na skórze.
Perfect Tone pięknie się stapia ze skórą i nie daje efektu maski. Daje on na skórze poczucie nawilżenia, nie podkreśla suchych skórek, lekko rozświetla skórę, ale nie ma mokrego, błyszczącego wykończenia, nie jest to też mat, raczej jest to satynowe wykończenie. Jeśli chodzi o jego krycie, to mimo iż producent mówi o lekkim kryciu, jest ono od lekkiego po średnie. Krycie można budować, dwie warstwy dają już w miarę średnie krycie. 
Nie jest to jednak podkład dla osób, które mają sporo zmian i niedoskonałości do zakrycia. Może też się nie sprawdzić na tłustej cerze, gdyż nie jest to podkład który długo trzyma mat. Ja mam cerę mieszaną i po ok 3 godzinach muszę go ponownie przypudrować w strefie T.

Dotychczas moim ulubionym podkładem, który jest lekki i nawilżający  był Bourjois Healthy Mix, choć ostatnio przestał dobrze się trzymać na mojej skórze. Sądzę, że Perfect Tone jest jego bardzo dobrym tańszym zamiennikiem (jego cena to ok 35 zł) i obecnie wydaje się być bardziej trwały, nie spływa i nie ciastkuje się, utrzymuje się prawie cały dzień (pod koniec dnia lekko się ściera, ale równomiernie).
Poniżej przedstawiam Wam porównanie kolorystyczne Perfect Tone, do dwóch pozostałych podkładów, które  najczęściej teraz  używam.

Od góry Catrice  HD Liquid Coverage 020, Lirene Perfect Tone 100, Loreal True Match N1.

Podsumowując Perfect Tone jest to naprawdę świetny podkład, chyba najlepszy podkład Lirene jaki miałam. Jeśli szukacie lekkiego podkładu, który ładnie dopasowuje się do koloru skóry, nie tworzy maski i nada skórze świeżego, zdrowego wyglądu, a jednocześnie nie wymagacie od niego mocnego krycia, czy efektu matu, to sądzę, że możecie zwrócić na niego uwagę i  na pewno się nie zawiedziecie. Ja jestem z niego bardzo zadowolona, jednak używam go wtedy, gdy moja skóra jest w dobrym stanie bez większych niedoskonałości.


Dajcie znać czy już znacie ten podkład i co o nim myślicie.

Pozdrawiam :)