wtorek, 14 listopada 2017

METALLIC CREAM EYESHADOW, EVELINE COSMETICS - cienie do powiek w kremie, recenzja.

Cześć!

Ostatnio wszystko co metaliczne w makijażu jest modne. Coraz więcej firm wprowadza metaliczne kosmetyki do oczu czy ust. Jeśli chodzi o usta trend  ten na razie mnie nie przekonuje (choć może nie znalazłam jeszcze idealnej pomadki), ale do metalicznych cieni do oczu zawsze miałam słabość. Na ostatnich promocjach w Rossmannie kupiłam jeden z metalicznych cieni Eveline Cosmetics.  Potem bardzo się ucieszyłam jak dostałam w paczce jeszcze kolejne  dwa piękne odcienie METALLIC CREAM EYESHADOW do przetestowania. Dzięki temu mam 3 metaliczne kolory złoty, różowy i brązowy. Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądają i co o nich sądzę to zapraszam do dalszej części:)

CIENIE W KREMIE

OPIS PRODUCENTA:

Metallic Cream Eyeshadow to więcej niż tradycyjne cienie. Długotrwała formuła tworzy na powiece cieniutką metaliczną taflę, która dodaje spojrzeniu wyjątkowego blasku. Ich lekka, aksamitna konsystencja łatwo się rozprowadza, nie zbiera w załamaniu powiek oraz nie kruszy. Szybko zastyga nie pozostawiając uczucia lepkości. Receptura, wzbogacona kwasem hialuronowym i d-pantenolem, pielęgnuje skórę powiek delikatnie wygładzając zmarszczki. Cienie dostępne są w czterech metalicznych odcieniach: złota, srebra, różu i brązu.

SPOSÓB UŻYCIA:

Możesz nakładać cień samodzielnie lub łączyć poszczególne kolory z serii Metallic Cream Eyeshadow. W celu uzyskania efektu tafli zaaplikuj cień pacynką i poczekaj kilka sekund, aby zastygł. Jeżeli zależy Ci na delikatniejszym makijażu, zaaplikuj cień palcem. 

CIENIE W KREMIE

MOJA OPINIA:

Cienie mają formę podobną do błyszczyka z wykręcanym aplikatorem gąbeczką. Podoba mi się, że marka Eveline postawiła na piękne odcienie złota (jest też srebrny 02), które będą pasować praktycznie każdemu. Mam 3 kolory: 
  • 01 czyste złoto 
  • 03 rose gold, piękny złoto-różowy odcień
  • 04 chłodniejszy, brązowo-złoty odcień

CIENIE W KREMIE

Cienie mają ciekawą konsystencję, która jest na tyle gęsta, aby nie spłynąć z oka a jednocześnie jest dość lekka i nie obciąża powieki. Cień bardzo łatwo i gładko się rozprowadza, ale trzeba dość szybko z nim pracować bo szybko zastyga.


Cień po zastygnięciu jest bardzo trwały, nie rozmazuje się nie kruszy i nie wchodzi w załamania. Cienie Metallic dobrze się blendują z innymi cieniami w kamieniu, więc nie ma problemu aby stworzyć bardziej skomplikowany makijaż oka. Można też spokojnie dołożyć drugą warstwę cienia, tylko trzeba to robić delikatnie, aby nie zetrzeć pierwszej. Jak wskazuje producent są dwa sposoby aplikacji, jeśli chcemy delikatnego efektu, tylko lekkiego rozświetlenia powieki nakładamy cień palcem, a jeśli chcemy mocnego metalicznego efektu trzeba nałożyć jedną lub dwie warstwy cienia bezpośrednio pacynką. Jest to trochę trudniejsze niż przy zwykłych cieniach, ale jak się już nabierze wprawy to efekt wynagrodzi wszelkie trudy:)

Na zdjęciu oznaczonym  nr 1: cień Metallic 01 nałożony palcem, na pozostałych zdjęciach pełen makijaż oka  z cieniem 01 nałożonym pacynką w połączeni z cieniami matowymi.

Kremowych cieni możemy też używać jako bazy pod inne cienie błyszczące w kamieniu, aby jeszcze wzmocnić efekt blasku. Można nimi uzyskać w zależności od potrzeb dzienny i wieczorowy efekt



Podsumowując, forma cieni w kremie daje wiele możliwości. Cienie METALLIC można używać solo jako delikatny akcent na oku, jako bazę i gdy chcemy mieć mocny metaliczny błysk na oku. Świetnie też się sprawdzają jako baza pod brokaty, co idealnie sprawdzi się w okresie świątecznym i karnawałowym:) Dużym ich plusem jest to, że są trwałe i nie stanowią żadnego problemu w ciągu dnia. Ja mam dość tłustą powiekę więc zawsze pod cienie używam bazy lub korektora, ale sądzę, że u osób które nie mają takiego problemu cienie będą się świetnie trzymać i bez żadnej bazy. Jedynym minusem jest to, że wymagają lekkiej wprawy przy nakładaniu ich bezpośrednio pacynką. Ja osobiście cienie bardzo polecam, jest to fajna odmiana i odskocznia od tradycyjnych cieni.  Mają piękne odcienie i dają śliczny efekt na oku.




środa, 8 listopada 2017

BLUSH FULL HD 16 H. RÓŻ W SZTYFCIE EVELINE COSMETICS - recenzja

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z recenzją kremowego różu do policzków w sztyfcie marki Eveline Cosmetics, Blush Full HD 16 H w kolorze 03. Ja osobiście nigdy  nie byłam fanką róży w kremie zawsze wolałam te tradycyjne w kamieniu. Czy  mimo wszystko polubiłam się z tym produktem i przekonałam do róży w innej formie? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części posta.

Kolor 03

OPIS PRODUKTU:

Kremowy, energetyzujący róż w sztyfcie, który przywraca blask przygaszonym policzkom. Wygodny w stosowaniu, praktyczny i innowacyjny kosmetyk . Kremowo-pudrowa formuła sztyftu dopasowuje się do skóry modelując twarz i nadając jej piękny wygląd.

SKŁAD:
Hydrogenated Polyisobutene, Phenyl Trimethicone, Hydrogenated Polydecene, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Cera Microcristallina, Silica, Synthetic Wax, Mica, Cera Alba, Parfum, Phenoxyethanol, Mangifera Indica Seed Butter, Rosa Canina Fruit Oil, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinna, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene. May contain (+/-):CI 77891, CI 15850, CI 19140, CI 77491, CI 77499, CI 77492.


MOJA OPINIA:

Róż ma wygodną formę wykręcanego sztyftu, dostajemy 5 g produktu czyli dość sporo (dla porównania róż z Bourjois ma 2,5 g). Pierwsze co mi się spodobało to kolor 03, delikatny przygaszony róż z domieszką  brązu, czyli kolor pomadek nude, których jestem fanką. Konsystencja różu rzeczywiście jak obiecuje producent jest kremowo pudrowa, daje on na policzku ładne matowo-satynowe wykończenie. Konsystencja jest dużym plusem bo róż bardzo łatwo się rozprowadza, a jednocześnie nie jest tłusty i nie ściera wcześniej nałożonego podkładu.

kolor 03

Po nałożeniu na przypudrowaną twarz dobrze się blenduje i łączy z podkładem,  wystarczy delikatnie rozprowadzić go palcami i lekko wklepać w skórę. Róż wygląda na policzku bardzo naturalnie, nie widać "pudrowości" jak czasami się zdarza przy różach w kamieniu. Twarz wygląda promiennie i zdrowo jak naturalnie zarumieniona. Puder nie ma właściwości zastygających, ale dzięki swojej lekko pudrowej konsystencji  trzyma się na policzku podobnie jak podkład ładnych parę godzin. Ja go już nie pudruję, bo moje policzki są dość suche, ale można też go lekko przypudrować by jeszcze wzmocnić jego trwałość.
cena ok 27 zł / 5g


1. Przed nałożeniem, 2. Punktowe nałożenie, 3. Po roztarciu


Podsumowując, muszę przyznać, że bardzo  polubiłam się z kremowym różem  Blush Full HD. Róż w sztyfcie mimo moich obaw okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, gdyż wystarczy nanieść go odrobinę i lekko rozetrzeć. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem.  Tak polubiłam jego nakładanie, że obecnie używam go bardzo często. Czasem warto się przekonać do innej formy kosmetyku i mile się zaskoczyć jak proste i wygodne jest jego używanie. Sądzę, że kosmetyk ten wart jest polecenia szczególnie osobom, które nie mają tłustej cery na policzkach, wtedy nie będzie problemów z jego trwałością.


Dajcie znać co myślicie o różach w takiej formie i czy znacie już ten róż od Eveline Cosmetics?







poniedziałek, 30 października 2017

MARION, CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE, NAWILŻANE SZKOLNE, ANTYBAKTERYJNE

Cześć!

Dzisiejszy wpis będzie o produktach, które może wydają  błahe, ale są bardzo przydatne w codziennym życiu i ułatwiającym wiele sytuacji. Pragnę Wam nieco opowiedzieć o chusteczkach odświeżających, nawilżanych i antybakteryjnych marki MARION. Część z nich poznałam całkiem niedawno, dzięki uprzejmości marki MARION, a część używam już od dawna. Zapraszam do dalszej części posta, będzie świeżo i pachnąco ;)


CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE

OPIS PRODUCENTA:

Odświeżające chusteczki skutecznie oczyszczają i nawilżają skórę bez potrzeby użycia wody i mydła. Delikatnie pachnące chusteczki nasączone zostały specjalną formułą zawierającą aloes i witaminę E, które utrzymują wilgotność w skórze, przyspieszają procesy odnowy naskórka oraz nadają skórze miękkość, gładkość i elastyczność. Nie zawierają barwników i alkoholu.

Dostępne są w zapachach :
  • Green tea (zapach zielonej herbaty)
Składniki: Aqua, Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PEG1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Citric Acid, Trethanolamine, Parfum, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cydohexene Carboxaldehyde, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.

  • Sea breeze (świeży, morski zapach)
Składniki: Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Lysine, Sepiolite Extract, Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Gluconolactone, Allatoin, Phenethyl Alcohol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum.

  • Fruits (zapach owocowy)
Składniki: Aqua, Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Allantoin, Prunus Armeniaca Friut Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Phenoxylethanol, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum.

  • Flower garden (zapach kwiatowy)
Składniki: Aqua, Glycierin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Allantoin, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum, Butylphenyl Methylpropinal, Hydroxyisohexyl 3-Cydohexene Carboxaldehyde


MOJA OPINIA:

Chusteczki Odświeżające MARION mieszczą się w małym, poręcznym  foliowym opakowaniu. W każdym z nich jest ich aż 15 sztuk, co  mi wystarcza spokojnie na kilka dni. Oczywiście wszystko zależy od naszego trybu życia, wykonywanej pracy i potrzeb. Chusteczki są dobrze nawilżone i wygodne w stosowaniu. Dobrze oczyszczają, odświeżają i wyraźnie pielęgnują skórę, nie wysuszając jej i nie podrażniając. Skóra po użyciu nie lepi się. Przez chwilę pozostaje na niej lekki film (pozostałości płynu z chusteczek), który jednak szybko znikaMają bardzo przyjemne delikatne zapachy. Jeśli miałabym wybrać swój ulubiony zapach, to wybór padłby na zapach Fruits. Myślałam, że będzie pachnieć pomarańczą (jak wskazuje rysunek na opakowaniu), a tu niespodzianka, gdyż pachnie ona przepięknie słodkim mango. Drugim zapachem, który również mi przypadł do gustu, jest Flower Garden delikatny ciepły, słodki lekko kwiatowy zapach. Trzecie miejsce ma zapach Sea Breeze -  świeży zapach morski. Ostatnie miejsce zajmuje Green Tea,  która faktycznie trochę przypomina zapach zielonej herbaty, jednak jak dla mnie jest za bardzo wymieszany z zapachem cytrusowym, przez co trochę przypomina mi zapach do WC. 


CHUSTECZKI NAWILŻANE SZKOLNE 

OPIS PRODUCENTA:

Usuwają plamy z pisaków, farb, kleju, oczyszczają twarz i ciało. Oczyszczające chusteczki o działaniu antybakteryjnym zostały opracowane specjalnie dla dzieci w celu zapewnienia im prawidłowej codziennej higieny. Idealne do zastosowania przed posiłkiem lub po pracach plastycznych. Nowoczesna formuła płynu nawilżającego doskonale usuwa plamy ze skóry młodego plastyka. Chusteczki odświeżają, oczyszczają i pielęgnują skórę dziecka. Dzięki zastosowaniu substancji CPC (Cetylpyridinium chloride) chusteczki dają długotrwały efekt bakteriobójczy, nie wywołując podrażnień skóry.


- 0% parabenów, alkoholu
- hipoalergiczna formuła
- idealne do plecaka
- bezpieczne dla skóry dziecka
- zapach gumy balonowej

Składniki: Aqua, Cetearyl Isinonanoate, Cetereth-20, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cetyl Palmitate, Ceteareth-12, Propylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polysorbate 20, Paraffinum, Liquidum, Panthenol, Cetylpyridinium Chloride, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Sodium Benzoate, Parfum.



MOJA OPINIA:

Te chusteczki są mi dobrze znane, często kupuję je mojemu dziecku do szkoły. Chusteczki są w mniejszym, bardziej kieszonkowym  opakowaniu zawierającym 10 sztuk. Opakowanie jest kolorowe i wygodne w otwieraniu, bardziej wizualnie skierowane do dzieci. Chusteczki mają przepiękny zapach gumy balonowej, co od razu spodobało się mojemu synkowi i zachęciło go do używania tych chusteczek. Mi również zapach bardzo się spodobał i sama chętnie ich używam:). Chusteczki nawilżane szkolne świetnie sprawdzają się w szkole usuwają plamy z farb, pisaków i kleju, a  także dobrze sobie radzą z różnego rodzaju długopisami. Są łagodne dla skóry, delikatnie ją nawilżają i nie podrażniają rąk dziecka (nawet wrażliwego alergika). Syn chętnie ich używa a ja mam pewność, że dobrze zadbał w szkole o higienę rąk, gdyż mają działanie antybakteryjne.


CHUSTECZKI ANTYBAKTERYJNE

OPIS PRODUCENTA:

Chusteczki do rąk zawierające składniki antybakteryjne, które skutecznie oczyszczają skórę bez potrzeby użycia wody i mydła. Nasączone łagodną, szybko schnącą formułą, która po użyciu nie pozostawia uczucia lepkości. Dodatkowo składniki nawilżające zapobiegają nadmiernemu wysuszeniu skóry, nadają jej miękkość i gładkość. Chusteczki pozostawiają na skórze delikatny, odświeżający zapach. 

DZIAŁANIE 
- Eliminują bakterie
- Dokładnie oczyszczają
- Odświeżają i nawilżają

Składniki: Aua, Metyl Proanediol, Coco-Glucoside, Allantoin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Cetylpyridinium Chloride, Coceth-7, PPG-1 PEG-p Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Cetrimonium Chloride, Sodium Lactate, Lacid Acid, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


MOJA OPINIA:

Tu podobnie jak w chusteczkach szkolnych mamy 10 sztuk w opakowaniu. Chusteczki mają delikatny świeży zapach, lekko chemiczny.  Są przyjemne w stosowaniu, nie wysuszają rąk, nie podrażniają i nie zostawiają lepkiej warstwy. Ten rodzaj chusteczek to dobre rozwiązanie zwłaszcza przed posiłkiem, kiedy chcemy mieć pewność, że nasze ręce są naprawdę czyste. Dokładnie oczyszczają i eliminują bakterie z naszych dłoni. Świetnie sprawdzą się w pracy lub w podróży.




Podsumowując, różnego rodzaju chusteczki nawilżające to bardzo przydatny w codziennym życiu produkt, który  to od lat jest w mojej torebce. Teraz będą to oczywiście odświeżające i antybakteryjne chusteczki marki Marion;). Chusteczki te nie zawierają alkoholu ani barwników, co jest dużym plusem na tle innych produktów tego typu na rynku. Skutecznie oczyszczają i co najważniejsze, są łagodne dla skóry. Są w przystępnej cenie (ok 2 zł) i  sprawdzają się znakomicie u dorosłych i dzieci w różnych sytuacjach i warunkach Dzięki nim w każdej sytuacji możemy zadbać o higienę i  czuć się komfortowo. Ich rozmiary nie zajmują dużo miejsca w torebce, kosmetyczce czy plecaku a ich obecność jest często nieoceniona. 


Dajcie znać, czy też macie zawsze ze sobą chusteczki odświeżające lub antybakteryjne i czy znacie już chusteczki firmy MARION?


sobota, 28 października 2017

EVELINE COSMETICS, LIQUID CONTROL HD. PODKŁAD DO TWARZY LIGHT BEIGE 010 - recenzja i porównanie

Cześć!

Dziś przychodzę z recenzją najnowszego podkładu od Eveline Cosmetics,  Liquid Control HD. Patrząc na ten podkład nie sposób nie zauważyć, że jego buteleczka i nazwa jest łudząco podobna  do słynnego już podkładu Catrice HD Liquid Coverage. Czy zawartość jest również tak podobna i czym różnią się oba podkłady, dowiecie się z dalszej części posta, zapraszam:)


OPIS PRODUCENTA:

Innowacyjny podkład nowej generacji, dzięki płynnej, nietłustej i niezwykle lekkiej konsystencji zapewnia maksymalnie naturalny efekt „drugiej skóry”. Doskonale kryje i długotrwale matuje do 24h, bez efektu maski. Idealnie wyrównuje koloryt, zapewniając rezultat udoskonalonej cery- „baby face effect”. Aplikowana pipetką satynową formuła pozwala precyzyjnie kontrolować stopień krycia.

Skład:
Aqua (Water), Dimethicone, PEG-10 Dimethicone, Talc, Isododecane, Trimethylsiloxysilicate, Nylon- 12, Glycerin, Propylene Glycol, Sodium Chloride, Phenoxyethanol, PEG/ PPG- 18/18 Dimethicone, Trimetoxycaprylylsilane, Magnesium Sulfate, Parfum, Disteardimonium Hectorite, Caprylyl Glycol, DMDM Hydantoin, Chlophenesin, Propylene Carbonate, EDTA, May Contain (+/-): CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491, CI 77492, CI 77499.


MOJA OPINIA:

Podkład znajduje się w smukłej buteleczce z solidnego szkła i aplikujemy go za pomocą pipety. Osobiście wolę pompki, bo są bardziej higieniczne ale taka forma wyciskania sprawia, że można bardziej kontrolować ile produktu chcemy nałożyć. Podkład ma dość wodnistą konsystencję i tutaj trzeba bardzo uważać przy używaniu pipety, aby się nie ubrudzić.


Podkład łatwo się rozprowadza palcami jak i przy pomocy gąbeczki, nie tworzy smug i pozostawia ładne satynowe wykończenie. Podkład ładnie odbija światło i rzeczywiście jak obiecuje producent daje „baby face effect”, skóra wygląda w nim gładko i promiennie jak muśnięta Photoshopem. Podkład ma średnie krycie, które można stopniować. Jedna warstwa zakrywa u mnie wystarczająco, choć większe zmiany przebijają i wtedy można dołożyć drugą warstwę lub zakryć drobne zmiany korektorem. Podkład ładnie stapia się z cerą nie tworzy maski, skóra po nim wygląda bardzo naturalnie. Należy również pamiętać, że przed każdą aplikacją  jak zaleca producent należy go bardzo dobrze wstrząsnąć, wtedy wszystkie składniki dobrze się zmieszają w jednolitą konsystencję. 


Podkład występuje w sześciu odcieniach, ja posiadam drugi odcień  010 Light Beige, który jest dla mnie obecnie idealny. Odcień 010 jest jasny i wpada  lekko w żółte tony.  Nie zauważyłam aby podkład jakoś mocno ciemniał na twarzy.

010 light beige

Odcień 010 Light Beige jest praktycznie taki sam jak odcień 010 Light Beige w podkładzie Catrice. Jednak w Catrice z tego co wiem jest to najjaśniejszy odcień, a w Eveline  jest to drugi po najjaśniejszym 005 Ivory.

Na obu zdjęciach po lewej Eveline Liquid Control HD, po prawej Catrice Liquid Coverage HD
Nie zauważyłam, aby podkład podkreślał suche skórki, ale też ciężko mi stwierdzić, bo obecnie nie mam tego problemu. Przypudrowany podkład bardzo dobrze się trzyma na mojej mieszanej cerze, nie ściera się, nie "ciastkuje". Choć oczywiście  moja tłusta strefa T po kilku godzinach od aplikacji wymaga poprawek. Mimo wszystko jak na drogeryjny podkład radzi sobie świetnie z moją skórą i obecnie nakładam go niemal codziennie. Jeśli chodzi o zapychanie, co jak słyszałam było częstym problemem w Catrice, (choć mnie osobiście nie zapychał) , tutaj nie zauważyłam zapychania. Sądzę, że jego lżejsza, bardziej płynna i nietłusta formuła może się świetnie sprawdzić u osób, które mają tendencję do zapychania cery.


Podsumowują jest to bardzo dobry, średnio kryjący podkład o lekkiej formule. Daje bardzo ładny, naturalny efekt na twarzy o satynowym wykończeniu. Minusem jest trochę niewygodna forma pipetki, która przy tak lejącym podkładzie niezbyt się sprawdza. Porównując do podkładu Catrice, który również bardzo lubię i mam już w 3 kolorach (pisałam o nim TUTAJ), trzeba przyznać, że skład mają bardzo podobny, a kolor 010 Light Beige praktycznie identyczny. Czym się różnią? Podkład Eveline Cosmetics ma większą gamę kolorystyczną, jest odrobinę lżejszy i mniej kryjący. Ta różnica jak dla mnie jest plusem, bo mimo iż wcześniej uważałam podkład Catrice za dość lekki teraz mając porównanie już tak lekki mi się nie wydaje. Co do krycia, to Eveliene Liquid Control daje więcej możliwości, bo krycie możemy stopniować od średniego po dość mocne.  Sądzę, że podkład świetnie sprawdzi się u osób z cerą normalną i mieszaną, oraz u osób którym podobał się podkład Catrice, ale szukają czegoś  lżejszego, ale  z przyzwoitym średnim kryciem.


Dajcie znać czy znacie już ten podkład i jak u Was się sprawdza? A jeśli nie znacie to dajcie znać, czy czujecie się skuszeni do jego zakupu?



wtorek, 24 października 2017

MARION, SERIA DETOX Z AKTYWNYM WĘGLEM: ŻEL MICELARNY, DROBNOZIARNISTY PEELING, MASKA OCZYSZCZAJĄCA, CZARNA MASKA PEEL-OFF I PLASTER NA NOS

Cześć!

Jakiś miesiąc temu otrzymałam przesyłkę od firmy Marion, a w niej kosmetyki z nowej serii DETOX z aktywnym węglem. Ostatnio produkty z aktywnym węglem są bardzo popularne dlatego też byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzą się  na mojej mieszanej cerze kosmetyki z tym składnikiem.  Po intensywnym testowaniu przyszedł czas na opinię. Jeśli jesteście ciekawi jak u mnie sprawdziła się ta seria to zapraszam do dalszego czytania:)



Linia DETOX przeznaczona jest do demakijażu i kompleksowego oczyszczenia skóry twarzy. Bazuje na innowacyjnych i delikatnych formułach z aktywnym węglem o głębokim i precyzyjnym działaniu detoksykującym.

W skład serii DETOX wchodzą: 
  •  Żel Micelarny z aktywnym węglem i pędami bambusa
  •  Peeling do twarzy z aktywnym węglem bambusowym
  •  Maska oczyszczająca z aktywnym węglem bambusowym
  •  Czarna Maska Pell-Off z aktywnym węglęm
  •  Plaster na nos z aktywnym węglem bambusowym.

ŻEL MICELARNY Z AKTYWNYM WĘGLEM I PĘDAMI BAMBUSA



OPIS PRODUCENTA:

Oczyszczający żel micelarny do każdego rodzaju skóry. Usuwa pozostałości makijażu i wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni skóry, nie powodując podrażnień. Innowacyjna formuła zawiera naturalny aktywny węgiel zamknięty w mikrokapsułkach, który uwalnia się podczas aplikacji absorbując toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Pozostawia ją elastyczną i pełną blasku. Pędy bambusa silnie nawilżają, dodają skórze zmęczonej witalności i przywracają jej promienny wygląd.

Skład: Aqua, Glycerin, Trehalose, Panthenol, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Sodium Laureth Sulfate, Phenoxyethanol, Gypsophila Paniculata Root Extract, Carbomer, Citrus Paradisi Fruit Extract, Xanthan Gum, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Carbon Black, Bambusa Vulgaris Leaf/Steam Extract, Propylene Glycol Dicaprylate?Dicaprate, Allantoin, Ethylhexylglycerin, Microcrystalline Cellulose, Lactose, Parfum, Triethanolamine, Citric Acid, Sodium Benzoate, DMDM_Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


MOJA OPINIA:

Żel znajduje się w prostej, klasycznej, miękkiej tubce z której łatwo wydobyć produkt. Bardzo podoba mi się prosta i stonowana kolorystyka opakowania oraz minimalistyczna grafika. Zamkniecie na klik umożliwia łatwe i szybkie otwieranie nawet mokrymi rękami.  Żel bardzo przyjemnie, świeżo pachnie. Ma dość lejącą konsystencję, jest przezroczysty i zawiera  mnóstwo czarnych drobinek, które zawierają  naturalny aktywny węgiel. Trochę obawiałam się czy te drobinki nie dostaną się do oka. Jednak nie ma takiego problemu, bo w trakcie mycia rozpuszczają się uwalniając aktywny węgiel, co widać na zdjęciu powyżej. Żel jest bardzo delikatny, nie podrażnia skóry, ani oczu, nie zostawia nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia. Żel w trakcie mycia nie pieni się zbyt dobrze, ale bardzo dobrze oczyszcza twarz do tego lekko matuje skórę.  Skóra jest miękka, gładka, żel nie powoduje przesuszenia skóry mimo matowienia. Żel jest dość wydajny,  można go dostać w większości drogerii.
ok. 9 zł/ 150 ml


PEELING DO TWARZY Z AKTYWNYM WĘGLEM BAMBUSOWYM


OPIS PRODUCENTA:

Drobnoziarnisty peeling delikatnie złuszcza martwy naskórek sprawiając, że skóra jest doskonale oczyszczona, wygładzona, wygląda świeżo i zdrowo. Formuła zawiera aktywny węgiel bambusowy, który absorbuje toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry, odblokowując pory. Chroni skórę przed wolnymi rodnikami i wyrównuje jej koloryt. Peeling zawiera bogatą w mikroelementy białą glinkę Kaolin, która posada właściwości ściągające, odżywcze i regenerujące.

Skład: Aqua, Stearic Acid, Isononyl Isononanoate, Hydrated Silica, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Isohexadecane, Isopropyl Myristate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Ceeareth-20, Kaolin, Charcoal Powder, Trehalose, Helianthus Annuus Seed Oil, Phenoxyethanol, Pumice, Perfume, Allantoin, Ethylhexylglycerin, Sodium Polyacrylate, Hydrogenated Poludecene, PPG-5 Laureate-5, Tetrasodium EDTA, Triethnolamine



MOJA OPINIA:

Peeling ma szary kolor, byłam nieco zaskoczona, bo spodziewałam się czarnego koloru. Konsystencja peelingu jest dość gęsta a drobinki zgodnie z opisem drobne. Zapach podobny do żelu, bardzo przyjemny i świeży Nie jest to peeling  bardzo mocno ścierający, dzięki czemu nie ma obaw, że zbyt mocno podrażni skórę, ale mimo to jego działanie jest bardzo dobre.  Po jego zastosowaniu skóra wydaje się dobrze oczyszczona i wygładzona, a jednocześnie jakby ukojona co jest zapewne zasługą białej glinki.  Po zastosowaniu ma się wrażenie bardziej nawilżonej i odżywionej skóry. Dzięki temu, że peeling ma takie działanie mogę go spokojnie częściej stosować nawet 5-6 razy w tygodniu, bez obaw o podrażnienie. Świetnie też się sprawdzi się u osób ze skórą wrażliwą, którą gruboziarniste peelingi podrażniają.
ok. 9 zł/ 75 ml


MASKA OCZYSZCZAJĄCA Z AKTYWNYM WĘGLEM BAMBUSOWYM



OPIS PRODUCENTA:

Maska oczyszczająca błyskawicznie poprawia kondycję skóry twarzy, przywracając jej świeżość i witalność. Innowacyjna formuła zawiera aktywny węgiel bambusowy, który skutecznie absorbuje toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry, odblokowując pory. Wyrównuje koloryt cery i zapobiega powstawaniu wyprysków .Azjatycka biała peonia znana jest ze swoich właściwości kojących i wyciszających. Jest przeciwutleniaczem, dzięki czemu redukuje negatywny wpływ wolnych rodników, wywołanych przez zanieczyszczenia.

Skład: Aqua, Kaolin, Glycerin, Magnesium Aluminium Silicate, Charcoal Powder, Trehalose, Betain, Panthenol, Paeonia `Lactiflora Root Extract, Phenoxyethanol, Glycereth-18 Ethyhexanoate, Glycereth-18, Xanthan Gum, Pafrum, Allantoin, Citric Acid, Ethylhexylglycerin, Diazolidinyl Urea

MOJA OPINIA:

Maska ma również szary kolor i przyjemną, kremową konsystencję, choć niezbyt gęstą jak na maskę. Przyjemnie oczyszcza skórę, choć jest to działanie delikatne. Skóra po niej wydaje się lekko nawilżona i ukojona. Zapach taki sam jak reszta kosmetyków z tej serii. Saszetka jest dosyć duża, a maseczki wystarczy na 2 użycia, co daje niezłą wydajność. Mogłaby być podzielona na 2 części, wtedy problem z przechowywaniem byłby mniejszy. Po nałożeniu, jest na początku odczuwalne lekkie pieczenie skóry, które po chwili ustępuje. Również daje efekt lekkiego zmatowienia skóry, co przy mojej cerze jest na plus. 
ok. 3 zł/ 10 ml


CZARNA MASKA PEEL-OFF Z AKTYWNYM WĘGLEM


OPIS PRODUCENTA:

Innowacyjny sposób na szybkie pozbycie się zanieczyszczeń ze skóry. Detoksykująca formuła bazuje na aktywnym węglu, który absorbuje toksyny i oczyszcza zablokowane pory. Usuwa martwe komórki naskórka i zapobiega powstawaniu zaskórników. Pozostawia skórę świeżą, odżywioną oraz delikatną w dotyku. Wyciąg z lukrecji gładkiej reguluje proces wydzielania sebum, łagodzi stany zapalne skóry i oczyszcza ją z zanieczyszczeń. Aktywny węgiel + wyciąg z lukrecji. Głębokie oczyszczenie i odblokowanie porów. Maska ma gęstą, żelową konsystencję typu peel-off. Po wyschnięciu, tworzy jednolitą warstwę łatwą do usunięcia.

MOJA OPINIA:

Maska ma bardzo gęstą jakby kleistą konsystencję, przez co dość ciężko się rozprowadza na skórze. Zapach jest delikatny, ale inny niż pozostałe produkty z tej serii, bardziej chemiczny. Maskę nakładamy na rozgrzaną np. po kąpieli parowej skórę, dzięki czemu łatwiej oczyści pory. Maskę trzymałam ok 35 min po tym czasie już całkowicie wyschła i można było ją zdjąć pociągając za jej kawałek. Zdejmowanie niestety nie należało do przyjemnych, maska wyrywa cały meszek z twarzy przez co było to bolesne szczególnie na policzkach. Jednak cierpienie opłaciło się, bo moja skóra po niej nigdy nie była tak gładka. Pory zostały bardzo dobrze czyszczone i zwężone, a skóra stała się gładka, jedwabista i promienna. Nie polecam jednak tej maski osobom o bardzo wrażliwej skórze, raczej tylko dla skóry tłustej i mieszanej. Ja następnym razem nałożę ja tylko w strefie T i ominę miejsca gdzie zdejmowanie jej było bolesne.
ok. 2 zł /6 g.
PLASTEREK NA NOS Z AKTYWNYM WĘGLEM BAMBUSOWYM



OPIS PRODUCENTA:

Plaster na nos zawiera naturalne substancje, które usuwają zanieczyszczenia i odblokowują pory. Aktywny węgiel z bambusa działa antybakteryjnie, oczyszczająco i ściągająco. Przyciąga zanieczyszczenia jak magnes, pozostawiając pory czyste i zwężone. Oczar wirginijski ma działanie odświeżające, przeciwzapalne i kojące. Zmniejsza wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu zaskórników.Efekt widoczny już po jednej aplikacji!

Skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Glycerin, Propylene Glycol, Dipotassium Glycyrrhizate, Charcoal Powder, Hamamelis Virginiana Water, Methyl Acetate, Methylparaben


MOJA OPINA:

Plastrów na nos nie używałam od czasów jak byłam nastolatką, wtedy były bardzo modne, ale w ogóle nie działały. Potem na długi czas zniknęły, aby jakiś czas temu powrócić za sprawą mody na koreańskie kosmetyki. W opakowaniu znajduje się tylko 1 sztuka. Plaster ma idealną wielkość, na zwilżonej skórze bardzo dobrze się trzymał. Tutaj również warto rozgrzać skórę przed nałożeniem plastra, aby pory lepiej się otworzyły. Plaster wyciągnął trochę wągrów, ale nie wszystkie. Pory zostały też zwężone, a skóra ukojona. Muszę przyznać, że mimo iż nie spodziewałam się po tym plastrze za wiele miło mnie zaskoczył, że było widać efekt, może nie za duży ale jednak. 
ok. 3 zł/ szt. 



Cała seria DETOX pozytywnie mnie zaskoczyła. Produkty mają delikatny, przyjemny zapach, elegancko wyglądają i są w przystępnej cenie. Jestem bardzo zadowolona z żelu micelarnego i peelingu, stosuję je regularnie. Czarna Maska Peel-Off  zaskoczyła mnie swoją mocą oczyszczania, a plaster przekonał mnie, że takie produkty mogą działać. Moja cera jest dobrze oczyszczona, ukojona i ostatnio nie sprawia większych problemów. Sądzę, że tę serię mogę polecić każdemu, bo każdy rodzaj cery znajdzie tu kosmetyk dla siebie.

Dajcie znać czy lubicie  kosmetyki z aktywnym węglem i czy znacie już tą serię DETOX firmy Marion? 






wtorek, 10 października 2017

Ulubieńcy września

Cześć!

Wracam znów po dłuższej przerwie tym razem  z ulubieńcami września. Będzie też kilka jeszcze letnich ulubieńców z przełomu lipca i sierpnia, gdyż wtedy nie było u mnie ulubieńców.  Tym razem będzie trochę kolorówki i trochę pielęgnacji. Jeśli jesteście ciekawi jakie kosmetyki (i nie tylko) ostatnio  mnie zachwyciły i które na dłużej zajmą miejsce w mojej w kosmetyczce to zapraszam do czytania:)


Paletka My Secret Natural Beauty, Life On Mars 

Jak śledzicie mojego bloga to pewnie dobrze wiecie , że Paletki My Secret uwielbiam od dawna i co jakiś czas lądują u mnie w ulubieńcach.


Kolory w tej paletce tworzą piękny zestaw na jesień. Mamy tu dwa lekko wilgotne, mocno napigmentowane metaliczne cienie, które najlepiej nakładać palcami wtedy są najbardziej intensywne.  Pierwszy to piękna intensywna miedź, a drugi to chłodne złoto z domieszką brązu. Najjaśniejszy cień w paletce ma wykończenie satynowe i jest to jasny róż z domieszką złota, również piękny odcień. 


Paleta The Balm Appetit 

Jest to moja pierwsza paleta z tej firmy. Do jej zakupu skusiła mnie dobra cena tej palety na Minti Shop (69 zł) i nie żałuję.


Paletka zachwyca swoim wyglądem jak również jakością i pigmentacją cieni. Są tu świetnie dobrane chłodne odcienie, oraz dla kontrastu jeden piękny rudawo-miedziany ciepły odcień, co sprawia, że paleta staje się jeszcze ciekawsza. Cienie świetnie się blendują i ze sobą łączą, nie osypują się a praca z nimi to prawdziwa przyjemność. Do tego jest jedną z nielicznych palet gdzie mamy wygodne duże lusterko.



Baza pod makijaż Ingrid Make Up Base  Reducing Wrinkles & Mimic Lines- wypełniacz linii mimicznych. 


Baza ta zachwyciła mnie od pierwszego użycia. Przede wszystkim od razu wypełnia zmarszczki i wygładza skórę. U mnie efekt najbardziej widać na czole, gdzie  mocno denerwowała mnie  wyraźnie zaznaczona bruzda, teraz już nie mam tego problemu.  Czoło jest ładnie wygładzone a podkład dłużej się utrzymuje. Plusem tej bazy jest też to, że jest  lekka, nie obciąża makijażu i nie zapycha, czego najbardziej się obawiałam. Jeśli macie zmarszczki mimiczne lub tak jak ja 35+ to polecam wypróbować tym bardziej, że jest w przystępnej cenie (ok 18 zł).

Kryjący korektor  Magnificent Coverage Concealer, Lorigine

Marka Lorigine to nowość w Rossmannie i moje małe odkrycie roku. Korektor ma fajną kremową konsystencję, o wysokim stopniu krycia, dzięki zawartości kryjących pigmentów mineralnych. Świetnie się sprawdza do zakrywania niedoskonałości, a także pod oczy. 

Ma dobre krycie a jednocześnie jest dość lekki, ładnie się wtapia w skórę czy podkład. Jest lżejszy w konsystencji  niż np Catrice Camuflage a  również świetnie kryje. Kolor 02 idealnie dopasował się odcieniem do mojej skóry, nie ciemnieje i nie odznacza się na skórze. Jest bardzo wydajny i  nie zapycha. 

Perfect Lipstick i Perfect lip Conour  Bell- trwała matowa pomadka i konturówka.

Pomadka i konturówka to moja nowość z Biedronki. Pomadka  nr 01 zachwyciła mnie pięknym kolorem nude, do tego daje ładne matowe wykończenie i jest dość trwała. Konturówka jest idealnym uzupełnieniem. 


Pomadka nie wysusza ust i jest bardzo komfortowa w noszeniu. Szkoda tylko, że jest to limitowana kolekcja i mały wybór kolorów, bo to świetny i tani produkt (cena 8,99 zł)


Maskara do rzęs The Falsies Push Up Drama.

O tym tuszu czytałam skrajne opinie jedni go kochają, drudzy nienawidzą. Ja zaliczam się do tych pierwszych, choć nie od razu mnie zachwycił. Maskara ta na początku wydawała mi się zbyt mokra, lecz po jakimś tygodniu czy dwóch było już ok. Maskara pięknie pogrubia i wydłuża rzęsy, daje mocny efekt po przez jakby oblepienie rzęs.



Maskara ma silikonową wygodną szczoteczkę, nie osypuje się i nie kruszy. Jeśli lubicie mocne pogrubienie i bardziej "dramatyczny" efekt na rzęsach, to polecam. Nawet moje niebyt okazałe rzęsy stają się dzięki temu tuszowi widoczne.

Pędzel Glam Brush T110

Nie jest to może kosmetyk, ale postanowiłam umieścić ten pędzel w ulubieńcach, bo już od dawna na to zasługuje. Jest on niezwykły, to najbardziej miękki i miły pędzel jakim miałam. Jest on zrobiony z włosia wiewiórki. Nie spotkałam się jeszcze nigdy z tak miękkim i delikatnym włosiem. Dodatkowo prezentuje się pięknie i świetnie aplikuje kosmetyki. Ja utrwalam nim korektor pod okiem lub nakładam rozświetlacz. Jeśli się jeszcze nad nim zastanawiacie, to gorąco polecam.


Olejkowa mgiełka do ciała Koral Morski Lirene.

Na koniec jeszcze moi dwaj letni ulubieńcy, choć równie świetnie sprawdzą się również jesienią. Olejkowa mgiełka do ciała ma piękny zapach dzięki któremu mozna się przenieść myślami do lata i słonecznej plaży. Ma lekką formułę, która szybko się wchłania nie pozotawiając tłustej warstwy. Dobrze nawilża skórę pozostawiając ją przyjemnie gładką. 


Balsam Revlon Kiss Tropical Coconut.

Balsam świetnie nawilża usta i chroni przed słońcem ma SPF 20.  Ma wygodną formę wysuwanej kredki i cudowny tropikalny zapach pinakolady. Jeśli lubicie takie zapach to polecam, jest to dobra konkurencja dla balsamów EOS.


I to już wszyscy ulubieńcy. A Wy znacie produkty, które dziś pokazałam? Jeśli któryś używałyście to koniecznie dajcie znać jak się sprawdził ;)



piątek, 11 sierpnia 2017

PALETKA LIMITOWANA GLAM BOX EDYCJA II STREFA KOMFORTU i pojedyńcze cienie GLAM SHADOWS - recenzja

Witajcie!


Dziś zapraszam Was na recenzję limitowanej paletki cieni Glam Box Edycja II Strefa Komfortu i trzech pojedynczych cieni  Glam Shadows. Paletkę i pojedyncze cienie kupiłam ponad 4 miesiące  temu będąc na targach Beaty Forum. Są to moje pierwsze kosmetyki z tej polskiej firmy stworzonej przez znaną Youtubrekę Hanię Digitalgirl. Długo czekałam z recenzją tej paletki, gdyż moja opinia co do niej zmieniała się kilka razy. Najpierw paletka zachwyciła mnie doborem zestawionych kolorów, potem był moment rozczarowania i dopiero teraz mam w pełni wyrobioną opinię na jej temat. Jeśli jesteście ciekawi tej opinii oraz mojego porównania  palety Strefa Komfortu do Zoeva Cocoa Blend to zapraszam do dalszej części posta. 



Pojedyńcze cienie Glam Shadows


Wybór cieni w Glam-Shopie jest ogromny i ciągle ich przybywa, ciężko było zdecydować się tylko na 3. Sądzę jednak, że moja kolekcja z czasem się powiększy:). Wybrałam kolory: 

Czekoladowa Róża - cień brązowo-różowy, metaliczny 
Miodowy - kolor miodowego brązu 
Świecąca Morela - intensywny odcień pomarańczowo-różowy 

Bardzo podobają mi się polskie nazwy, które są zabawne i często idealnie pasują do danego koloru. 













Wszystkie trzy kory są świetnie napigmentowane, dobrze się blendują i utrzymują cały dzień na powiekach. Kolory są bardzo oryginalne i dość niepowtarzalne. Ja osobiście nie mam takich w swoich zbiorach:)

Od lewej : Miodowy, Świecąca morela, Czekoladowa róża

Paleta Glam Box Edycja II Strefa Komfortu



Paleta jest wykonana z dobrej jakości białego sztywnego kartoniku, który jest bardzo wygodny do czyszczenia, gdyż ma gładką śliską powierzchnię. W środku zawartych jest 10 cieni do powiek, w tym 5 matów i 5 błyszczących w tym 2 beztalkowe. Cienie są większej gramatury (1,8 g) niż cienie Zoeva (1,5 g), sama paletka również jest nieco większa .


Kolorystyka tej paletki od razu mnie uwiodła. Mamy tutaj zarówno cienie chłodne, jak i ciepłe. Cały górny rząd jest w ciepłej tonacji, cały dolny w chłodnej. Mamy tutaj komplet cieni  idealny do  stworzenia  dziennego makijażu jak i wieczorowego.


Vanilia - matowy jasny beż z domieszką żółtych odcieni, w ciepłej tonacji
Karmelek - błyszczący średni brąz w ciepłej tonacji
Kandyzowana Pomarańcza (beztalkowy) intensywny pomarańcz o foliowej konsystencji
Żurawina (beztalkowy) wpadający w czerwoień cień o foliowej konsystencji
Wiśnie w czekoladzie - matowy bordowy cień
Gorzka Herbata - matowy chłodny brąz
Szare Rodzynki - matowy chłodny róż z domieszką szarości
Lajkra - lekko połyskujący beżowo-różowo-brązowy cień
Kakaowe Truskawki - ciepły brąz z domieszką czerwieni ze złotymi drobinkami
Błyszczyk - różowo-szampański cień, w chłodnej tonacji


Górny rząd:


Dolny rząd:



Na początku moją uwagę najbardziej przyciągnęły cienie błyszczące z górnego rzędu jednak gdy zaczęłam  używać palety najbardziej  pokochałam cienie z dolnego rzędu, które mają ciekawe wykończenia i chłodne kolory. Małe rozczarowanie przeżyłam cieniami beztalkowymi, które na początku wydawały mi się średnio napigmentowane i ciężko było mi uzyskać na powiece intensywny efekt. Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć porównanie swatchy na ręku po jednym przeciągnięciu palcem dwóch cieni Zoeva Cocoa Blend do Glam Box Strefa Komfortu.

Od lewej Zoeva cień Pure Canache i Glam Box cień Kandyzowana Pomarańcza
Po lewej Zoeva cień Warm Notes i Glam Box Żurawina
Jak widać na zdjęciach na sucho te cienie nie robią takiego wrażenia jak Zoeva, trzeba się z nimi nauczyć pracować, a najlepiej używać ich na mokro. Wtedy stają się bardzo intensywne i można zrobić nimi piękny makijaż wieczorowy.
Jeśli zaś chodzi o matowe cienie tu jakość i pigmentacja jest bardzo podoba, a także łatwość ich rozcierania.

Po prawej dwa cienie Zoeva: Substitute For Love, Freshly Toasted . Po lewej dwa cieni Glam Box: Wiśnie w czekoladzie, Szare Rodzynki.
Małym minusem jest też fakt, że brakuje mi w tej palecie jednego ciemniejszego brązu, którym mogłaby podkreślić zewnętrzny kącik. Tutaj wszystkie cienie są jakby stonowane lekko przygaszone.

Podsumowując, mimo początkowego lekkiego rozczarowania paletą nie żałuję  jej zakupu. Cienie są bardzo dobrej jakości, nie osypują się i trzymają cały dzień. Kolory cieni są ze sobą idealnie zestawione i dobrze ze sobą współgrają. Podoba mi się również różnorodność wykończenia cieni, są tu cienie matowe, lekko satynowe, z drobinkami i foliowe. Trzeba jednak mieć na uwadze, że są to cienie stworzone jak jest napisane na opakowaniu "na codzienne makijażowe potrzeby", bo właśnie ta paleta idealnie sprawuje się do codziennych delikatnych makijaży. Mamy tu też oczywiście mocniejsze akcenty, ale to jest jakby dodatek a nie główny atut tej palety. Brakuje mi w tej palecie mocniejszego ciemnego brązowego cienia, który sprawiłby, że makijaż stałby się bardziej wyrazisty. Błyszczące cienie beztalkowe wymagają zaś więcej pracy, aby były bardziej intensywne, co przy codziennym szybkim makijażu jest lekkim minusem. Dużym plusem tej palety jest to, że zawiera cienie o chłodnej i ciepłej tonacji co czyni ją bardzo ciekawą wśród wielu bardzo ciepłych palet na rynku. Jeśli szukacie takiej właśnie kolorystki z pięknie dobranymi cieniami w spokojnej tonacji, którą bez trudu zrobicie makijaż na co dzień, to polecam:) 

Gdybym jednak miała wybrać pomiędzy paletą Strefa Komfortu a Zoeva Cocoa Blend, to mimo wszystko wybrałabym tą drugą. Jednak cieszę się, że mam obie i nie muszę wybierać:)

Co do  pojedynczych cieni, to tu nie mam żadnych zastrzeżeń, cienie są genialne a kolory nietuzinkowe. Spokojnie mogą konkurować z wieloma innymi i droższymi cieniami.

Makijaż dzienny oka paletą Strefa Komfortu


Dajcie znać co sądzicie o tej palecie i cieniach? Jakie inne kolory cieni Glam Shadows polecacie.