środa, 12 lipca 2017

Ulubieńcy czerwca i maja

Cześć!

Mamy już lipiec w pełni, więc już najwyższy czas na ulubieńców, będą to ulubieńcy ostatnich dwóch miesięcy.  Tym razem będzie sporo kolorówki, bo kosmetyków kolorowych przybyło mi w ostatnich miesiącach najwięcej. Jeśli jesteście ciekawi jakich kosmetyków ostatnio najczęściej używam i które na dłużej zajmą miejsce w mojej  w kosmetyczce to zapraszam do czytania:)

Paletka My Secret Natural Beauty, Magical Girl - Paletki My Secret uwielbiam od dawna i mam ich sporo w swoich zbiorach, ale ta jest chyba najpiękniejsza i najciekawsza z palet z tej serii.
Kolory są piękne, świetnie się mienią i nie są jednoznaczne. Mamy tutaj piękny różowo-brzoskwiniowy odcień (mój absolutny faworyt), pomarańczowe złoto oraz duo chromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie mają świetną pigmentację, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji. Kolory mimo iż tak różne świetnie się ze sobą łączą i wyglądają nieziemsko  na powiekach. Kolory idealnie wpasowują się w letni klimat i na pewno paletka pojedzie ze mną na wakacje.

Rozświetlacz Makeup Revolution Skin Kiss, Peach Kiss - Rozświetlacz najpierw zachwycił mnie niezwykle eleganckimi opakowaniem. Złota puderniczka z lusterkiem przykuła moją uwagę, ale zawartość okazała się równie ciekawa. 
Wewnątrz kryje się idealnie napigmentowany, aksamitny rozświetlacz, w pięknej różowo-brzoskwiniowej tonacji. Rozświetlacz pięknie odbija światło i tworzy idealnie gładki efekt tafli bez brokatowych drobinek . 


Paletka I Heart Makeup Bronze and Glow - Paletka  przyciąga uwagę swoim słodkim wyglądem małej czekoladki. Zawiera bardzo ładny kolorystycznie zestaw bronzera i rozświetlacza. 
Bronzer  ma odcień neutralnego  jasnego brązu, ma  matowe, aksamitne wykończenie. Tonacja jest doskonale wyważona, pozbawiona nadmiernej szarości, czy też pomarańczowych barw, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania. Efekt możemy stopniować, uzyskując naturalny look. Puder dobrze się rozciera, nie pozostawiając plam. Świetnie się sprawdzi dla jasnych karnacji. Rozświetlacz jest perłowym, utrzymanym w ciepłej tonacji, złoto-szampańskim odcieniem. Formuła jest miękka i bardzo dobrze napigmentowana. Produkt daje cudowną taflę, nie podkreślając przy tym zbyt mocno tekstury skóry. Rozświetlenie jest klasyczne, wyważone, pozbawione tandetnego efektu brokatowych  drobinek.

Podkład Maybelline Fit Me! Matte+poreless - Jest to lekki podkład o pięknym matowo-satynowym wykończeniu. Pięknie matuje i wygładza skórę.
Podkład daje maksymalnie średnie krycie, dobrze stapia się ze skórą i wygląda bardzo naturalnie. Dla mnie idealny podkład na lato, więcej o nim pisałam w poprzednim poście tutaj.

Puder Revlon Photoready - Puder w kolorze 010 Light kupiłam jakiś czas temu na wyprzedaży w jednym ze sklepów internetowych, głównie skusiła mnie jego cena (sporo niższa niż w drogeriach) i ciekawość, bo nigdy wcześniej nie miałam pudru z tej firmy. Puder zawiera mikroskopijne drobinki, które mają zapewnić skórze idealny wygląd w każdym oświetleniu i rzeczywiście tak się dzieje, do tego całkiem dobrze matowi skórę. Drobinki jakby delikatnie rozpraszają światło sprawiając, że puder nie daje płaskiego matu tylko naturalny wygląd zdrowej skóry. Puder wygląda bardzo naturalnie i lekko, a drobinki są na skórze niewidoczne, ale robią swoje. 
Puder ryżowy Lovely White Chocolate - Jeśli chcę dobrze zmatowić skórę na dobre kilka godzin, to używam właśnie tego pudru szczególnie w strefie T. Puder jest biały i może lekko bielić skórę, ale jeśli się z nim nie przesadzi wygląda bardzo naturalnie. Świetnie matuje moją mieszaną cerę na co najmniej 4-5 godz., nie zapycha i nie podrażnia. Ma przyjemne dla oka, lekkie, poręczne opakowanie.

Pomadka Loreal Color Riche Matte 640 Erotique - pomadkę kupiłam na promocji -55% w Rossmannie i pokazywałam ją już w poście o zakupach z tej promocji. Na początku trochę denerwował mnie jej zapach i bałam się,  że przez to się nie polubimy. Teraz o dziwo wydaje mi się on całkiem ładny. Pomadka ma tak przyjemną i lekką konsystencję, że używam jej bardzo często, mimo że mam sporo pomadek do wyboru:). Do tego pomadka ma ładny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu i daje ładne wykończenie lekkiego satynowego matu. Nie jest może bardzo trwała, ale utrzymuje się na ustach dość długo i ich nie wysusza.


Pomadka matowa w płynie Ingrid Liquid Lipstick Matte nr 102 - Pomadkę kupiłam na targach kosmetycznych, bo zachwycił mnie jej kolor delikatnego zgaszonego różu. Pomadka  jest bardzo trwała, daje ładne matowe wykończenie a jednocześnie nie wysusza ust.  Ma konsystencję lekkiego musu, który po nałożeniu zastyga. Jest to kolejna pomadka, którą noszę w torebce i używam non stop :)
Po lewej Loreal 640 Erotique, po prawej Ingrid 102.
Baza rozświetlająca Loreal, Lumi Magique - Baza ta już dawno budziła moje zainteresowanie, ale odstraszała mnie cena. Jednak udało mi się ją kupić w "cenie na do widzenia", nie wiem czy została wycofana, czy wróci w innej odsłonie.

Baza na skórze daje efekt tafli z perłowo-złotym blaskiem. Nałożona pod podkład sprawia, że skóra wygląda na piękną, zdrową i pełną blasku. Idealnie się sprawdza u osób z dojrzałą cerą. Miałam okazję malować kilka osób z dojrzałą cerą i z tą bazą cera wyglądała fenomenalnie. Sama mam cerę mieszaną, ale odrobina bazy na policzkach i na mojej cerze wygląda pięknie. Baza pięknie wygładza skórę, przedłuża makijaż i dodaje zdrowego blasku. Jest to najlepsza baza rozświetlająca jaką miałam. Jeśli gdzieś ją jeszcze znajdziecie to śmiało kupujcie.

Nawilżająca mgiełka ochronna Garnier Aqua Bomb Mist, SPF 30 - Ostatni produkt będzie w wakacyjnym klimacie. Jest to dość nietypowa mgiełka, która lekko nawilża i chroni skórę przed słońcem. Dlaczego nietypowa, bo jest to jakby krem w sprayu, jednak nie jest on tłusty i spokojne można go używać pod a nawet na makijaż. Ma dość specyficzny zapach, który nie wszystkim przypadnie do gustu, mi on osobiście nie przeszkadza .Mgiełka jest lekka, nie uczula oraz nie zatyka porów. Ze względu na pojemność 75 ml idealnie spisze się w podróżach i u osób które chcą chronić skórę, a nie lubią kremów z filtrem.

I to już wszyscy ulubieńcy. A Wy znacie produkty, które dziś pokazałam? Jeśli któryś używałyście to koniecznie dajcie znać jak się sprawdził ;)




środa, 5 lipca 2017

Maybelline Fit Me! Matte + poreless. Idealny podkład na lato? - recenzja

Cześć!

Powoli wracam po długiej przerwie, która jak już wspominałam w poprzednich postach wiązała się z przeprowadzką i remontem nowego mieszkania. Stres i zmęczenie spowodowało zupełną niechęć do pisania i blogowania, a także brak jakiejkolwiek weny do tego. Mam nadzieję, że teraz będzie już lepiej i nie przedłużając przychodzę dziś z recenzją podkładu Fit Me! Matte+poreless od Maybelline. Podkład kupiłam na wiosennej promocji w Rossmannie w kolorze 115 Ivory myśląc, że jest to najjaśniejszy odcień, co jednak okazało się błędem (najjaśniejszy jest odcień 105, 115 jest drugi) i musiałam poczekać  z jego używaniem, aż złapię trochę słońca. Teraz ten kolor świetnie mi się sprawdza. Czy jest to podkład idealny na lato, a jeśli tak to dla kogo? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części posta:)



OPIS PRODUCENTA:

"Poznaj matujący podkład do twarzy Fit Me! Matte&Poreless dedykowany skórze tłustej i normalnej. Zapewnij sobie matowy efekt przez cały dzień, ukryj niedoskonałości i widoczne pory na twarzy, pozbądź się nierównomiernej tekstury skóry. Postaw na komfort i naturalne wykończenie makijażu!"

Pokochasz za

• unikalną formułę podkładu absorbującą sebum
• efekt matowej i jednolitej skóry
• brak efektu maski

SKŁAD: Aqua / Water, Cyclohexasiloxane, Nylon-12, Isododecane, Alcohol Denat., Cyclopentasiloxane, PEG-10 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, PEG-20, Polyglyceryl-4 Isostearate, Disteardimonium Hectorite,] Phenoxyethanol, Magnesium Sulfate, Disodium Stearoyl Glutamate, HDI/Trimethylol Hexyllactone Crosspolymer, Titanium Dioxide, Methylparaben, Acrylonitrile/Methyl Methacrylate/Vinylidene Chloride Copolymer, Tocopherol, Butylparaben, Aluminum Hydroxide, Isobutane, Alumina, Silica, Glycerin, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate. [+/- May Contain CI 77891 / Titanium Dioxide, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / Iron Oxides]




MOJA OPINIA:

Podkład znajduje się w plastikowej tubce co jest plusem, ponieważ opakowanie jest lekkie i poręczne a produkt łatwo się wydobywa. Do tego gdy zostanie nam końcówka produktu możemy przeciąć opakowanie i wykorzystać ostatnią krople produktu. Konsystencja podkładu jest płynna, ale podkład nie spływa ze skóry.


Podkład jest bardzo lekki, na twarzy niewyczuwalny, dobrze się rozprowadza nie tworzy smug. Przepięknie wyrównuje koloryt skóry, a jednocześnie nie zostawia na skórze suchego płaskiego matu. Podkład ma piękne satynowe wykończenie dzięki czemu skóra wygląda zdrowo i na ładnie nawilżoną. Wydaje mi się, że lekko niweluje widoczność porów dzięki czemu skóra wydaje się bardziej gładka.


Jeśli chodzi o jego krycie, to określiłabym je od lekkiego po średnie, można je budować. Podkład ładnie wyrównuje koloryt i przykrywa lekkie przebarwienia jednak nie radzi sobie z większymi niedoskonałościami. Nie jest to podkład dla osób, które mają sporo zmian i niedoskonałości do zakrycia. Ja na większe niedoskonałości używam dodatkowo korektora, co mi nie przeszkadza. Nie lubię mocno kryjących i ciężkich podkładów latem, gdyż często zatykają pory i wyglądają nienaturalnie. Odpowiada mi lekkość tego podkładu, jego  krycie i to, jak naturalnie wygląda na twarzy. Nie ma mowy o masce czy odznaczaniu się podkładu. Podkład pięknie stapia się ze skórą i tworzy z nią jedność. Oczywiście dla dłuższej trwałości podkład należy utrwalić pudrem. 

Jeśli chodzi o kolor 115 Ivory, to jak na drugi odcień po najjaśniejszym nie jest on zbyt jasny, jednak latem ten kolor sprawdził się idealnie i mimo moich obaw nie jest za ciemny i się nie odcina. Co do tonacji to wpada on lekko w brzoskwiniowe tony. Poniżej możecie zobaczyć porównanie kolorów podkładów Mayybelline Fit Me! 115 Ivory do Loreal True Match 2N Vanilla i Bourjois Healthy Mix 51 Light Vanilla.


Od lewej: Healthy Mix 51 Light Vanilla, Fit Me! 115 Ivory,  True Match 2N Vanilla.

Od lewej: Healthy Mix 51 Light Vanilla, Fit Me! 115 Ivory,  True Match 2N Vanilla.

Podsumowując, podkład jest lekki i dobrze matuje, idealnie sprawdza się na co dzień, nie zapycha porów i wygląda naprawdę naturalnie. Jest podobnie lekki i naturalnie wyglądający na twarzy jak Healthy Mix, ma jednak bardziej matowe wykończenie, za to Healthy Mix odrobinę lepsze krycie. Jedyny minus tego podkładu to słaba gama kolorystyczna i właśnie to lekkie do średniego krycie podkładu.  


Podkład Fit Me! Matte+poreless, mogę śmiało polecić osobom z cerą normalną i mieszaną, które szukają czegoś lekkiego na lato, co będzie ładnie wyrównywać koloryt i dawać matowo-satynowe wykończenie a do tego wyglądać bardzo naturalnie na twarzy. Ja jestem tym podkładem zachwycona i na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie.

Dajcie znać czy już znacie ten podkład i co o nim myślicie.

Pozdrawiam :)









piątek, 21 kwietnia 2017

Zakupy na promocji -55% Rossmann

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z moimi zakupami z promocji w Rossmannie. Przyznam, że na początku nie planowałam zbyt dużych zakupów, ale promocja -55% (z aplikacją Rossmann i przy zakupie 3 różnych kosmetyków) mnie skusiła. Tym razem nie robiłam zapasów sprawdzonych kosmetyków, a bardziej skupiłam się na nowych produktach, które chcę poznać i przetestować. W zasadzie kolorówkę kupuję tylko w czasie różnych promocji. Nie lubię przepłacać za kosmetyki do makijażu.
Do tej pory promocja na kosmetyki do makijażu w Rossmannie była podzielona na tygodnie, gdzie można było nabyć produkty z poszczególnych działów. Tym razem jest inaczej.
Promocja trwa tylko tydzień od wczoraj, czyli 20 kwietnia do 28 kwietnia i obowiązuje na całą kolorówkę. Przez to niestety w Rossmannie jest znacznie większy tłum ludzi, którzy polują na kosmetyki po zniżce. Ja zrobiłam pierwszego dnia promocji dwa podejścia do dwóch Rossmannów i  kupiłam mniej więcej wszystko to co chciałam.  Postaram Wam się wszystko pokazać, a także podzielić się wrażeniami odnośnie kosmetyków, które już zdążyłam pomacać i wypróbować :)


Pierwsza tura zakupów :


Druga tura zakupów:


PODKŁADY I KOREKTORY

Na promocji zawsze najważniejsze jest dla mnie kupienie  dobrego podkładu i korektora, gdyż są to droższe kosmetyki i niezbędne w każdym makijażu. Plusem tej promocji jest to, że właśnie od nich mogłam zacząć, bo przy podziałach często był to ostatni etap. Moim sprawdzonym pewniakiem jest podkład Loreal True Match w odcieniu N2, jest to mój ulubiony podkład i używam go bardzo często (więcej o nim tutaj). Korektor Bourjois Healthy Mix w starej wersji to też mój pewniak, więc mam nadzieją, że nowa sprawdzi się równie dobrze a nawet lepiej:)  Pozostałe podkłady Maybeline Fit Me Matte4 Poreless nr 115, Dr Irena Eris Provoke Matt Fluid nr 210 i Rimmel Fresher Skin nr. 103  to  dla mnie nowości. 


PUDRY,  ROZŚWIETLACZE


Skusiłam się na nową paletę 6 rozświetlaczy do twarzy  Wibo Star Shine o dość nietypowych,  ale pięknych kolorach. Kolory raczej jako rozświetlacze się nie nadają, gdyż są zbyt zimne,  bardziej jako cienie do oczu. Cienie te mają metaliczny połysk i dobrą pigmentację. Na pewno będę ich używać do rozświetlenia wewnętrznego kącika oka, jako akcent lub na całą powiekę. Kolory przypominają mi niektóre pyłki, pigmenty z Kobo.


Od góry pierwszy rząd i na dole drugi rząd.
KOSMETYKI DO UST

Z kosmetyków do ust kupiłam Eveline All Day Lip Care Oil Tint - Barwiący olejek do ust w kolorze Hot Red. Olejek ma ładny delikatny kolor, który rzeczywiście jakby wżera się lekko w usta przez to kolor mamy na dłużej. Bardzo przyjemny w stosowaniu, nawilża usta i ma ładny zapach.


Kolejnym zakupem jest paletka 6 pomadek do ust Wibo Holy Chic. Pomadki mają ładne kolory, na ustach nie są tak intensywne, jak by to się mogło wydawać parząc na ten zestaw. Mają  pół matowe wykończenie, co mnie pozytywnie zaskoczyło, bo bałam się że będą lepkie i kremowe, do tego są całkiem trwałe. W pudełku jest też aplikator, którym można nanieść produkt na usta. Jedyny minus to brak lusterka, które by się tutaj bardzo przydało i niezbyt wygodne wyjmowanie aplikatora.


Od góry górny rząd i na dole dolny rząd.
Skusiłam się również na jedną matową pomadkę z nowej serii Loreal Color Riche Matte nr 640 Erotique. Pomadka ma  ładny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu, na ustach wydaje się bardzo lekka, niewyczuwalna, trzyma się całkiem dobrze, choć nie jest super trwała. Jedyny mały minus to zapach, takich dawnych pomadek z Loreal, trochę duszący.


Z balsamów pielęgnacyjnych w końcu kupiłam znany i rozsławiony Eos w dwóch zapachach Strawberry Sorbet i Sweet Mint. Kupiłam też nowość z Evree, Sugar Lip, Cukrowy Peeling Poziomkowy i nowość z Revlon, Revlon Kiss Balm, Tropival Coconut z SPF 20 z myślą o wakacjach:)


KOSMETYKI DO OCZU I BRWI

Tym razem z  tuszy do rzęs kupiłam tylko jeden, którego jeszcze nie miałam czyli Maybelline The Falsies Push Up Drama. Do tego pomadę Wibo Eyebrow Pomade Soft Brown i Lovely kredkę do brwi Brows Creator Pencil, która jest kompletem do mojego ulubionego tuszu do brwi z tej serii. Kredkę już używałam i kolor jaki i konsystencja jest super. Według mnie jest dużo lepsza od kredki z Wibo, która mi się strasznie kruszyła i bardzo szybko się skończyła.


PRODUKTY DO PAZNOKCI

Na koniec coś do paznokci, lakierów nie kupowałam bo noszę ostatnio hybrydy ale za to skusiłam się na neonowe pyłki brokatowe do manicure Wibo Neon Glitters. Kolorki mają tak cudne, że nie mogłam się zdecydować i wzięłam wszystkie:)



I to wszystkie moje zakupy. Dajcie koniecznie znać co Wam się spodobało z moich zakupów i co Wy kupiliście lub planujecie kupić, bo promocja dopiero się zaczęła i jeszcze trwa:)

Pozdrawiam:*



środa, 12 kwietnia 2017

Dr Irena Eris ProVoke Loose Powder Translucent (Puder sypki) - recenzja

Cześć!

W związku ze zbliżającymi się promocjami w Rossmannie, dziś chcę Wam bliżej przedstawić jeden z moich ulubieńców czyli puder sypki Dr Irena Eris ProVoke Loose Powder Translucent. Warto zwrócić na niego  uwagę na promocjach tym bardziej, że nie jest to tani kosmetyk (jego cena regularna to ok 85 zł). Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego tak bardzo go lubię, to zapraszam do dalszego czytania:)


OPIS PRODUCENTA:


Sypka, lekka formuła pudru, która idealnie stapia się ze skórą, optycznie ją wygładza i pozostawia jedwabistą. Utrwala i udoskonala makijaż. Zapewnia skórze długotrwałe, matowe wykończenie. Zawiera wyciąg z aloesu o działaniu pielęgnacyjnym, nawilżającym i chroniącym skórę przed czynnikami zewnętrznymi. Idealny do wykończenia makijażu, dla każdego rodzaju skóry.

SKŁAD:

Talc, Aluminum Starch Octenylsuccinate, CI 77220, Magnesium Stearate, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Nylon-12, Hydrolyzed Sericin, CI 19140, Tocopheryl Acetate, Parfum, CI 77891, Dimethicone, CI 77499, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, CI 75470, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Benzyl Salicylate, Maltodextrin. 


MOJA OPINIA:

Puder kupiłam na ostatnich jesiennych promocjach w Rossmannie, czyli używam go już ponad pół roku. Puder ma bardzo eleganckie srebrne opakowanie, które przywodzi na myśl luksusowe kosmetyki. Produkt ma otwieraną od góry klapkę z lusterkiem, co jest dość wygodne i praktyczne. Jedyny minus to dość duże dziurki w sitku przez co czasami wysypuje się go za dużo.  Do pudru dołączony jest bardzo wygodny i miękki puszek, który sprawdza się najlepiej do aplikowania produktu. Dzięki nakładaniu pudru puszkiem efekt matu na skórze utrzymuje się znacznie dłużej niż przy nakładaniu go pędzlem. Mat utrzymuje się na mojej mieszanej skórze dobre 5-6 godz. Puder jest bardzo drobno zmielony, nie ciemnieje i nie "ciastkuje" się na twarzy. Jest lekki co sprawia, że nie jest zbyt widoczny, nie zrobi nam maski czy skorupy, ciężko z nim przesadzić. Cera jest pięknie zmatowiona, ale jednocześnie wygląda zdrowo i promiennie, bo nie jest to płaski mat. Puder nie jest zbyt suchy, przez co lepiej się przyczepia do skóry i jednocześnie jej nie przesusza, co jest pewnie zasługą zawartego w nim wyciągu z aloesu i  witaminy E, dzięki czemu idealnie nadaje się również pod oczy. Puder zawiera w sobie talk, ale nie zauważyłam aby podrażniał czy zapychał skórę, więc mi on nie przeszkadza.


Podsumowując jest to najlepszy puder sypki jaki dotąd  miałam.  Uwielbiam efekt jaki  daje i to jak pięknie stapia się ze skórą. Dzięki temu jest ona optycznie wygładzona i wygląda jedwabiście. Do tego puder jest bardzo wydajny, używam go już pół roku i sądzę, że spokojnie na drugie pól mi starczy. Puder ma właściwości matujące, nawilżające oraz ochronne, czyli zaspokaja wszystkie potrzeby mojej skóry. 


Dajcie znać czy znacie ten puder i jakie inne pudry polecacie. 


PS. Zapraszam na mój Instagram tam na bieżąco pokazuję kosmetyki jakich używam i nowości @amaliowo_kolorowo

środa, 15 marca 2017

ULUBIEŃCY STYCZNIA I LUTEGO

Cześć!

Wracam po dłuższej przerwie z nieco już spóźnionymi ulubieńcami dwóch pierwszych miesięcy roku. Ostatnio pojawiło się u mnie sporo nowości, a ciągle brak mi czasu aby wszystko Wam pokazać i zrecenzować. Zanim zasypię Was ostatnimi nowościami chcę pokazać kilka nowych, ale już sprawdzonych kosmetyków, które świetnie mi służą już od jakiegoś czasu i które śmiało mogę polecić.



Zacznę może od pielęgnacji, pierwszym kosmetykiem będzie Holika Holika, Aloe 99% Soothing Gel czyli wielofunkcyjny żel aloesowy. Można używać go praktycznie do wszystkiego, ja go głównie stosuję jako serum nawilżająco-łagodzące na twarz. Żel jest lekki, szybko się wchłania, nie zapycha skóry i ma świetny naturalny skład, dla mnie świetny kosmetyk, który zostanie ze mną na dłużej (więcej o nim piałam tutaj).



Kolejny kosmetyk, który już od dawna jest na rynku i który kiedyś już miałam, a teraz do niego wróciłam jest to Loreal, Ideal Glow - Peeling Rozświetlający dla cery suchej i pozbawionej blasku. Jest to delikatny peeling myjący, który ma przecudowny odświeżający zapach grejpfruta i cytrusów. Peeling nie podrażnia i nie przesusza skóry, a jego zapach rano świetnie rozbudza i dodaje energii. Czy dodaje blasku, może trochę tak, gdyż dzięki temu, że ma drobinki świetnie oczyszcza i wygładza skórę. Warto go spróbować głównie ze względu na jego zapach i przyjemność w stosowaniu.



Pierwszym z ulubionych kosmetyków kolorowych będzie paletka Makeup Rewolution, Fortune Favours The Brave. Paletka ma 30 pięknie skomponowanych cieni o różnym wykończeniu. Bardzo podoba mi się jej kolorystyka i to, że jest trochę chłodniejsza od większości paletek jakie posiadam. Kolory są bardzo zróżnicowane od brązów i złota po fiolety, granaty i zielenie. Można  nią wykonać sporo przeróżnych makijaży od dziennych po wieczorowe.


Jeśli chodzi o pigmentację to ogólnie jest na dobrym poziomie, choć najlepiej napigmentowane są cienie satynowe i wypiekane błyszczące złote odcienie. Niektóre maty są trochę słabsze, ale nadal to nie jest zła pigmentacja. Dla porównania poniżej pokazuję przykład kilku wykończeń cieni i ich pigmentację (bez bazy).

Kolory od lewej: Buffer, Green Machine, Skylight, Peachy, Golden Coins, Super Gold, New World, Cashmere, Yes Please.


Sądzę, że jest to świetna paletka do codziennych makijaży dla osób które lubią różnorodność a także na wyjazdy, bo mamy duże lustro i wszystkie kolory jakie potrzebujemy do zrobienia makijażu w jednej palecie. Mimo iż mam palety o nieco lepszej pigmentacji bardzo ją lubię, a niektóre kolory są naprawdę niepowtarzalne.



Kolejnym ulubieńcem jest puder Eveline, Utrwalający Matujący Puder do Twarzy - Face Sensation 40 Light. Puder ma piękne złote opakowanie z lusterkiem. Można używać go na mokro jako podkład lub na sucho jako puder. Ja używam go na sucho, puder pięknie matuje i wygładza skórę. Dla mnie to idealny produkt do torebki, dzięki któremu w ciągu dnia mogę poprawić makijaż. Puder ten świetnie zastąpił mi  mój ulubiony (i sporo droższy) Max Factor Facefinity Compact Foundation podkład w kompakcie.



Kolejnym ulubieńcem jest również puder, ale tym razem sypki puder mineralny - Loreal, The Minerals True Match, Golden Ivory D1W1. Jest to puder, który kiedyś już był na rynku potem został wycofany, rok temu  powrócił, a teraz chyba znów go wycofują, bo ostatnio był w Rossmannie w "cenie na do widzenia" (mam nadzieję, że teraz tylko zmieniają szatę graficzną i szybko wróci). Puder daje piękne satynowe wykończenie, można go używać zamiast fluidu. Nie zatyka porów i nie zawiera tłuszczu, jest idealny dla cery z problemami. Jedyny minus to słabo dostępna kolorystyka, ja widziałam tylko dwa kolory i ten jaśniejszy jest trochę za ciemny. Jednak zaczęłam go używać i okazało się, że ładnie stapia się ze skórą i tej różnicy prawie nie widać,  sądzę że teraz jak idzie wiosna będzie to puder - podkład idealny. Ja najczęściej używam go z lekkimi podkładami, lub kremami BB, ale latem spróbuję używać go samego.



Na koniec dwie matowe pomadki w cudnych naturalnych kolorach Kobo, Rose Desert 417 z pięknej limitowanej złotej kolekcji i Rimmel, The Only 1 Matte 200 Salute. Są to pomadki, które mimo, że są matowe łatwo się je aplikuje i są bardzo kremowe, dzięki czemu nie wysuszają ust. Mają świetne krycie i dość długo utrzymują się na ustach. Pomadka z Kobo to piękny przybrudzony róż, a pomadka z Rimmel to idealny kolor nude.


Od lewej Rimmel The Only 1 Matte 200 Salute, Kobo Rose Desert 417.

I to tyle jeśli chodzi o ulubieńców, koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie. Zapraszam też na mój Instagram  @amaliowo_kolorowo , gdzie na bieżąco pokazuję  moje nowości kosmetyczne i nie tylko:)



sobota, 18 lutego 2017

HOLIKA HOLIKA ALOE 99% SOOTHING GEL - WIELOFUNKCYJNY ŻEL ALOESOWY.

Cześć!

Kosmetykami z zawartością aloesu zainteresowałam się już kilka lat temu będąc na Wyspach Kanaryjskich, gdzie  aloes jest bardzo popularnym składnikiem kosmetyków. Nawet przywiozłam sobie ,kawałek tej rośliny do posadzenia  jej w domu, ale nic mi z tego nie wyszło. O kosmetykach z aloesem przypomniałam sobie, gdy usłyszałam o wielofunkcyjnym żelu aloesowym koreańskiej marki Holika Holika, który od jakiegoś czasu cieszy się coraz większą popularnością. Znając świetne właściwości aloesu  bardzo byłam ciekawa tego produktu, który przyciągał swoim wyglądem i świetnym składem. Kupiłam go aby sprawdzić czy faktycznie jest aż tak dobry jak mówią inni. W jaki sposób możemy stosować żel i jak sprawdził się u mnie? Tego dowiecie się w dalszej części wpisu, tak więc nie przedłużając zapraszam.



OPIS PRODUCENTA:

Wielofunkcyjny aloesowy żel, który zawiera 99% ekstraktu z aloesu. Może być stosowany do każdego rodzaju skóry twarzy i ciała.
  • Produkt przynosi efekt nawilżenia, chłodzenia i odświeżenia dzięki wysokiej zawartości soku z Aloesu, który pochodzi z czystej wyspy Jeju w Korei Południowej. Czysty i świeży sok z liści aloesu jest uzyskany w procesie fermantacji przy użyciu grzybów. Dzięki temu żel jest jeszce bardziej naturalny bez zbędnych konserwantów i daje jescze większy efek łagodzący dla skóry
  • Aloes głęboko i bardzo szybko wnika w tkanki, wchłania się 4 razy szybciej niż woda, a ponadto zapewnia utrzymanie prawidłowego nawodnienia skóry przez długi czas. Oczyszcza, ujędrnia i regeneruje naskórek oraz poprawia miejscowe krążenie krwi
  • Aloes pomaga utrzymać na skórze lekko kwaśny odczyn, przez co staje się ona odporniejsza na różnego rodzaju podrażnienia. Ponadto zawiera enzymy przyśpieszające regenerację naskórka oraz aloektynę działającą przeciwzapalne dlatego też produkt może być również stosowany przez osoby ze skórą trądzikową i problematyczną
  • Opakowanie zostało zaprojektowane na wzór liscia aloesu aby przybliżyć użytkownikom tą niezwykłą roślinę. Produkt pięknie pachnie co umila aplikację
  • Koreański żel aloesowy jest hipoalergiczny. Nadaje się również do skóry wrażliwej, podrażnionej i problematycznej. Nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, sztucznych barwników oraz składników pochodzenia zwierzęcego

Sposób użycia:
  • Serum do włosów: Aplikować na suche bądź wilgotne włosy, nie spłukiwać.
  • Krem nawilżający: Żel aplikować na oczyszczoną skórę twarzy delikatnie wklepując.
  • Produkt łagodząco-chłodzący: Aplikować po opalaniu, po ukąszeniach owadów, po zabiegach kosmetycznych.
  • Okolice oczu: Żel aplikować na strefę wokół oczu w celu zniwelowania "worków" pod oczami.
  • Balsam do ciała: Stosować jako nawilżający balsam do ciała w miejscach gdzie skóra jest sucha i podrażniona.
  • Krem do rąk i stóp: Aplikować na suchą skórę na stopach i dłoniach.
Składniki:

Aloe Barbadensis Leaf Juice , Nelumbium Speciosum Flower Extract, Centella Asiatica Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Zea Mays (Corn) Leaf Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Polyacrylate, Carbomer, Triethanolamine, Fragrance, Phenoxyethanol




MOJA OPINIA:

Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę jest to z pewnością opakowanie, którym jest śliczna zielona butelka w kształcie liścia aloesu. W zależności od wersji, znajduje się w niej 250 ml lub 55 ml żelu (ja mam oczywiście tą większą wersję:)). Ogólnie opakowanie wizualnie bardzo mi się podoba, ale bardziej funkcjonale w przypadku takiego produktu byłoby zastosowanie pompki, ponieważ buteleczka jest dość twarda i ciężko wycisnąć z niej produkt, a często gdy to się uda jest to zbyt duża ilość. Ja jednak w takiej sytuacji nakładam produkt np. na twarz, a pozostałą część na włosy więc nic się nie marnuje;)


Bardzo spodobał mi się też zapach żelu, który jest bardzo świeży i orzeźwiający przypomina miks ogórka i arbuza.  Przeźroczysta lekko żelowa formuła kosmetyku sprawia, że błyskawicznie się wchłania. Skóra przez chwile jest lepka a potem produkt jakby zupełnie znika, pozostawiając po sobie delikatne uczucie chłodu i odświeżenia. Nakładanie żelu jest przyjemne i bezproblemowe, wydaje się też być dość wydajny.  


Ponieważ żel jest kosmetykiem uniwersalnym, postanowiłam go stosować na włosy, różne partie ciała i na różne sposoby. Najbardziej odpowiadał mi w pielęgnacji twarzy, jako serum. Skóra twarzy jest momentalnie bardziej elastyczna, przyjemnie nawilżona, a wszelkie podrażnienia ukojone. Ale dla jeszcze doskonalszego efektu od razu nakładam na niego krem. Wtedy te działanie trwa znacznie dłużej. Aloes ma właściwości kojące i gojące. Jeśli borykacie się z zimowym przesuszeniem twarzy, doskwiera Wam pieczenie lub swędzenie to bardzo polecam postawić właśnie na żel aloesowy, który daje natychmiastową ulgę. Bardzo dobrze sprawdził się też pod oczy, szczególnie po całym dniu kiedy jestem zmęczona, nakładam troszkę grubszą warstwę, działa jak taki kompres przynosząc niesamowitą ulgę. Nie do końca odpowiadał mi jako serum na włosy, ponieważ jakoś nie widziałam spektakularnego efektów jego działania. Jednak stosowany na sam skalp łagodzi podrażnienia czy swędzenie wywołane np. przez nieodpowiedni szampon. W przypadku używania go jako kremu do rąk i stóp nawilżenie było może nieco za słabe, szczególnie na mocno przesuszoną skórę, jednak działanie kojące przynosiło ulgę suchej skórze i żel świetnie się sprawdził jako dopełnienie kremu. Wolę jednak używać go na twarz, bo trochę mi go szkoda na inne partie ciała. Produkt jak sądzę idealnie też się sprawdzi latem na skórę podrażnioną przez promienie słoneczne, gdyż cudnie chłodzi i łagodzi podrażnienia.

Podsumowując produkt jest rzeczywiście godny polecenia, ma świetne właściwości nawilżające i kojące oraz wiele zastosowań.  Nie podrażnia, nie zapycha, ma dobry skład a do tego jest bardzo wydajny  (cena ok  30 zł za 250 ml). Sądzę, że nie jest to moje ostatnie opakowanie i na długo zagości w mojej kosmetyczce.

Dajcie znać czy już znacie ten produkt i jak u Was najlepiej się sprawdza?

Pozdrawiam:)