piątek, 12 stycznia 2018

Ulubieńcy końca roku, czyli grudnia i listopada

Cześć!

Przychodzę do Was nieco spóźniona z ulubieńcami  grudnia i listopada. Wiem, że u wszystkich są już ulubieńcy roku, ale pomyślałam,  że  jednak  powinnam najpierw podsumować kosmetycznie te dwa ostatnie miesiące,  tym bardziej że były one miesiącami ciekawych odkryć wielu kosmetyków kolorowych. Część z nich również trafi do ulubieńców roku,  więc mam nadzieję, że Was trochę zainteresowałam i zapraszam do dalszej części posta :)



Podkład Eveline Cosmetics Liquid Control HD 

Podkład ten dostałam kilka miesięcy temu do testów i bardzo się cieszę,  bo ominęłam go na zakupach w  jesiennej promocji a okazał się jednym z lepszych podkładów jakie ostatnio testowałam. Podkład jest lekki,  ma ładne lekko matowe wykończenie a jego krycie można stopniować. Mogę już Wam zdradzić, że znajdzie się on również w ulubieńcach roku, więcej o nim możecie przeczytać tutaj.


Metallic Cream Eyeshadow, Eveline Cosmetic

Cienie te świetnie się wpisują w trendy metalicznego makijażu. Forma cieni w kremie daje wiele możliwości, można je używać solo jako delikatny akcent na oku, jako bazę i gdy chcemy mieć mocny metaliczny błysk na oku. Cienie mają piękne odcienie złota, które przyciągają spojrzenie są trwałe i nie stanowią żadnego problemu w ciągu dnia. Jest to fajna odmiana i odskocznia od tradycyjnych cieni i w ostatnich dwóch miesiącach często u mnie gościły na oku, więcej o nich przeczytacie tutaj. 

Metallic

Cienie Glam & Shine, My Secret

Cienie te podbiły moje serce świetną pigmentacją i nasyconymi kolorami. Mają piękny metaliczny blask i są w dotyku lekko mokre. Najlepiej je nakładać palcami, wtedy w pełni widać ich moc. Na bazie utrzymują się bez problemu cały dzień. Jest to świetna jakość za rozsądną cenę, do tego często można je dostać w promocji w Drogerii Natura. Jeśli jeszcze nie znacie tych cieni to polecam spróbować, ale ostrzegam jak spróbujecie to pewnie na jednym się nie skończy;)

Kolory od lewej: nr 16, nr 15, nr 14, nr 13.
Megaglo Highlighting Powder, Wet n Wild

Rozświetlacz przyciągną mnie swoim pięknym wytłaczanym wzorem i niską ceną na promocji. Nie spodziewałam się, że okaże się tak dobry. Na początku wydawał mi się trochę za ciemny na zimową porę, ale na twarzy wygląda pięknie. Daje cudną szampańsko-złotą taflę bez brokatowych drobinek o dość mocnym blasku, który można stopniować. Muszę przyznać, że ostatnio używam go non stop i  nawet  trochę w odstawkę poszły  moje  inne ukochane rozświetlacze.


Korektor Instant Anti-Age The Eraser Eye


O tym korektorze, słyszałam już od dawna i jak tylko stał się dostępny w Polsce zapragnęłam go kupić. Rzeczywiście jest świetny, lekki ale dobrze kryjący, nie wchodzi w zmarszczki i nie ciemnieje na skórze. Jedyny minus to kolor (mam odcień Light), który jest dość ciemny. Jenak ostatnio znalazłam na to sposób i łączę go z innym jasnym korektorem (więcej o tym na moim Insatgramie)


Blush Full HD Creamy Blush Stick, Eveline Cosmetics


Róż w sztyfcie (kolor 03) ma bardzo przyjemną kremowo-pudrową konsystencję i ładny naturalny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu. Okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, gdyż wystarczy nanieść go odrobinę i lekko rozetrzeć. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem. Tak polubiłam jego nakładanie, że często go używam (więcej o nim tutaj). 


Contouring Palette, My Secret

Mała i zgrabna paletka do konturowania w trochę niepozornym opakowaniu okazała się jedną z lepszych jakie miałam. Bronzer ma idealny kolor, chłodny ale nie za ziemisty. Dobrze się rozciera, nie robi plam, na skórze wygląda wszystko bardzo naturalnie.  Jasny puder podbił moje serce świetną pigmentacją. Czasem używam go również zamiast jasnego cienia pod łuk brwiowy. Paletka jest dowodem na to, że nie trzeba wydawać dużych pieniędzy by mieć świetny kosmetyk do konturowania. 


Paleta Totalny Mat,  GlamBox Edycja IV

To paleta 10 matowych pięknie skomponowanych cieni. Cienie mają świetną pigmentację, dobrze się nakładają i blendują. Jedyny minus, to to, że niektóre cienie są bardzo delikatne i bardzo mocno się pylą przy lekkim dotknięciu pędzla, ale kolory są tak cudne, że jestem skłonna im to wybaczyć;)


Dużym plusem palety jest to, że kolorystyka cieni jest zarówno ciepła jak i chłodna, co daje dożo możliwości pięknych makijaży.



Cienie sypkie  Glam Shadows i klej do cieni Glam Glue


W okresie świątecznym i sylwestrowym, na moich oczach królował blask. Wszystko dzięki dwóm pięknym pigmentom Glam Shadows Venus 0302 i Konfetti 0519. Venus to biały pigment opalizujący na złoto z lekką domieszką różu. Sprawdza się idealnie do rozświetlania wewnętrznych kącików oka, a także jako rozświetlacz w makijażu wieczorowym. Konfetti to piękny pigment błyszczący milionami kolorów, kolor ciężki do opisania. W zależności na jaki kolor, go położymy, możemy uzyskać za każdym razem inny efekt.  Baza/klej do cieni Glam Glue świetnie mi się sprawdziła, cienie trzymały się cały dzień (i noc) i nic się nie osypało.


Przykłady makijażu oka z użyciem pigmenty Konfetti


Zoeva Opulence

Na koniec mój  najnowszy grudniowy nabytek czyli paleta Zoeva. Jest ona przeciwieństwem Totalnego Matu, gdyż zawiera głównie błyszczące i metaliczne cienie. Paleta nie jest samodzielną paletą, bardziej stanowi uzupełnienie do innych palet. Cienie są świetnie dobrane, mają dobrą pigmentację, dobrze się nakładają i rozcierają. Bardzo lubię palety Zoeva i ta również swoją jakością mnie nie zawiodła, a do tego ma piękne opakowanie:)



I to już wszyscy ulubieńcy. 
Jak widać na koniec roku, królowała u mnie kolorówka.
 A Wy znacie produkty, które dziś pokazałam? Jeśli któryś używałyście to koniecznie dajcie znać jak się sprawdził ;) A już niedługo będą ulubieńcy roku, więc zapraszam do zaglądania do mnie częściej.









wtorek, 5 grudnia 2017

WIBO MODERN EYESHADOW PALETTE I LOVELY PEACH DESIRE EYE SHADOW PALETTE - recenzja i porównanie

Cześć!

Dziś przychodzę z moja opinią o dwóch nowych paletkach  rodzimych marek Wibo i Lovely. Obie wywołały ostatnio spore zainteresowanie, paleta Wibo Modern z powodu podobieństwa do palety ABH Modern Renaissance , a paleta Lovely Peach Desire z powodu dobrej opinii o świetnej pigmentacji cieni. Każda z palet jest inna i każda ma swoje plusy i minusy. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii to zapraszam do dalszej części posta:)  


WIBO MODERN  EYESHADOW PALETTE 

OPIS PRODUCENTA:

Paleta 15 cieni do powiek. Kolejna odsłona 15 intensywnie napigmentowanych odcieni, z formułą easy to blend, dająca możliwości stworzenia nieskończenie wielu makijaży oka, zarówno w wieczorowych, jak i w codziennych odsłonach. Paleta zawiera 12 matowych i 3 metaliczne cienie, od neutralnych barw, klasycznych beży, poprzez rudości w różnych tonacjach, aż po najmodniejsze odcienie jagodowe oraz brązy. Cudownie skomponowany zestaw, który pokocha każda miłośniczka makijaży.
15 g / cena ok 39 zł

Skład:
Talc, Synthetic Fluorphlogopite, Mica, Dimethicone, Magnesium Stearate, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Silica, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Tin Oxide, [+/-]: CI 77491, CI 77499, CI 77891, CI 77742, CI 15850, CI 77492.


MOJA OPINIA:

Paleta jest dość solidnie opakowana. Najpierw mamy ochronny kolorowy kartonik, a po jego zdjęciu  ładne solidne brokatowe opakowanie zamykane na magnes z lusterkiem w środku. Paleta składa się z 15 cieni utrzymanych w ciepłej tonacji o różnym wykończeniu.





Zdjęcia w świetle dziennym, baz bazy.
W palecie jest 12 matowych cieni, mają bardzo przyjemną jedwabistą formułę. Cienie te są średnio lub dobrze napigmentowa. Taka umiarkowana pigmentacja może być plusem, bo nie robią plam, można je stopniować.  Praca z nimi jest bardzo łatwa  i przyjemna, gdyż świetnie się rozcierają i  raczej nie osypują. Pozostałe 3 kolory jak obiecuje producent powinny być metaliczne, czyli o bardzo mocnym połysku, a tak naprawdę na pierwszy rzut oka nie można dostrzec o jakie kolory chodzi. Kolory te mają jedynie delikatny blask. Mogę je określić co najwyżej jako satynowe, na pewno nie jako metaliczne ani perłowe. Lepszy połysk można zobaczyć dopiero w świetle sztucznym (zdjęcie poniżej).

Od lewej kolory: Marocco Touch, Russian Gold, Dirty Mary. Zdjęcie w świetle sztyucznym, przy lampie.
Paletka mimo błyszczącego opakowania z błyskiem ma niewiele wspólnego. Mimo tego rozczarowania, paletkę nie oceniam najgorzej. Jest świetna do codziennych makijaży, łatwo i szybko można je wykonać nie robiąc sobie przy tym żadnej krzywdy. Co do trwałości cieni, to trzeba przyznać, że są mniej trwałe od cieni z wyższej półki.  Może przez to, że są takie jedwabiste i miałkie gorzej się utrzymują, ale na dobrej bazie dają radę (bez bazy nie).


LOVELY PEACH DESIRE EYE SHADOW PALETTE

OPIS PRODUCENTA:

Paleta cieni do powiek o aromacie owocowym w ciepłych barwach inspirowanych kolorami brzoskwini.Wyjątkowa formuła umożliwia komfortową aplikację i blendowanie kolorów na powiece.
Uwaga: cienie intensywnie napigmentowane!

6 g/cena ok 20 zł

Skład:
Mica, Silica, Talc, Ethylhexyl Palmitate, Tridecyl Trimellitate, Squalane, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, O-Cymen-5-Ol, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol, [+/-]: CI 77891, CI 16035, CI 77491, CI 77492, CI 77007, CI 77499, CI 75470, CI 77163.


MOJA OPINIA:

Paletka jest w skromnym plastikowym opakowaniu zawierającym 7 cieni. Cienie jak obiecuje producent rzeczywiście ładnie pachną brzoskwinią, ale nie jest to na szczęście mocny męczący zapach ale przyjemny i delikatny. Mamy tu 2 metaliczne cienie i 5 matowych. Cienie jak ostrzega producent mają mocną pigmentację. Dużym plusem są tu świetnie napigmentowane maty, co rzadko się zdarza w paletach drogeryjnych za tak niską cenę. Cienie metaliczne też są bardzo dobrze napigmentowane, mamy tu piękne ciepłe złoto i  duochrome, filet na ciepłej brązowej bazie bardzo oryginalny kolor.

Zdjęcie w świetle dziennym bez bazy.

Jeśli chodzi o trwałość tych cieni, to też są odrobinę mniej trwałe od droższych cieni  i trzeba jest stosować na dobrej bazie.  


Podsumowując, paleta Wibo Modern to świetna dzienna lub wyjazdowa paleta z przyjemnymi matami i cieniami satynowymi.  Paleta ma ładne wygodne opakowanie z lusterkiem i cienie o średniej pigmentacji w ciepłych stonowanych kolorach. Jeśli lubicie zaszaleć z makijażem to nie jest paleta dla Was, ale jeśli szukacie czegoś stonowanego czym nie zrobicie sobie krzywdy i czym wykonacie spokojnie cały makijaż oka, to jest to propozycja godna uwagi. Nie próbuję jej  porównywać do ABH, bo po pierwsze nie mam tej palety, a po drugie to nie miało by sensu. Paletę kupiłam na promocji za ok 20 zł i uważam, że za taką cenę warto ją mieć, gdybym miała wydać 40 zł to bym się mocno zastanowiła. 

Paleta Lovely Peach Desire to świetnie napigmentowana ciepła paleta, świetna dla osób które nie boją się koloru i lubią mocniejsze makijaże. Nie jest to do końca samodzielna paleta, jasny cień jest trochę za ciemny pod łuk brwiowy, nie ma też żadnego chłodniejszego cienia przez co na oku wydaje się trochę za ciepła. Jest za to świetnym uzupełnieniem innych palet. Uważam, że mimo iż paleta Lovely ma mniej cieni niż paleta Wibo, jest podobnie warta ceny ok 20 zł i tyle właśnie kosztuje w cenie regularnej (obecnie do 8 grudnia jest w cenie promocyjnej 15,99 zł). 

Widać więc, że każda z palet jest inna i trafia w inne potrzeby użytkowników. Bardziej swojej ceny jest warta paleta Lovely, która mimo gorszego opakowania ma cienie o świetnej pigmentacji. Jeśli macie już trochę palet to Lovely będzie świetnym uzupełnieniem. Wibo jest przyzwoitą paletą, sprawdzi się dla osób początkujących lub lubiących delikatne makijaże. 

Dajcie znać czy macie te palety i jakie są wasze odczucia co do nich.








wtorek, 28 listopada 2017

POMADKI AQUA TREND RED COLLECTION, EVELINE COSMETICS - wszystkie 6 kolorów.

Cześć!

Powoli nadchodzi zima i czas świąteczny, kiedy to większość z nas ma ochotę sięgnąć po czerwień w ubiorze czy makijażu. Ja mimo, że jestem fanką pomadek nude  w okresie świątecznym mam ochotę zaszaleć z czerwienią na ustach. Teraz dzięki marce Eveline Cosmetics mam wybór 6 nowych pięknych odcieni czerwieni z kolekcji AQUA TREND RED COLLECTION. Czy znalazłam swój idealny odcień i polubiłam nowe pomadki, oraz  jak prezentują się wszystkie kolory, dowiecie się z dalszej części posta, zapraszam:)



OPIS PRODUCENTA:

Czerwone usta nigdy nie wychodzą z mody. To klasyka, która podkreśla kobiecość. Od lat po czerwoną pomadkę sięgają ikony stylu . Czerwień świetnie sprawdza się zarówno na wyjątkowe okazje, jak i również na co dzień, do mniej formalnych zestawów. Nowa, trendowa Kolekcja Czerwieni Eveline Cosmetics to wyjątkowa głębia klasycznych, kultowych odcieni i długotrwała moc nawilżenia. Innowacyjna receptura pomadki Aqua Trend, pozwala uzyskać głębię koloru już po pierwszej aplikacji. Kremowa konsystencja rozkosznie podkreśla krągłość ust i delikatnie nawilża przez wiele godzin. Miękka i lekka formuła zapewnia uczucie wygładzenia i długotrwały połysk.



MOJA OPINIA:

Pomadki znajdują się w bardzo ładnych czarno-złotych opakowaniach zamykanych na zatrzask. Łatwo i gładko się je nakłada, są bardzo lekkie i niewyczuwalne w ciągu dnia.  Szminki mają bardzo ładny i delikatny zapach, lekko owocowy. Są dobrze napigmentowane, a jednocześnie świetnie nawilżają usta. Przez to, że są to pomadki nawilżające nie są jakoś wyjątkowo trwałe,  ale dobrze się trzymają na ustach,  nie spływają i nie rozmazują się.  Bez jedzenia trzymają się ok 3-4 godz. po czym delikatnie tracą kolor, co wygląda całkiem naturalnie. Na ustach dają uczucie nawilżenia i komfortu.

Od lewej kolory: 820, 821,822,823,824,825.
Mamy tu szeroki wachlarz odcieni czerwieni od klasycznej po bardziej malinowy, koralowy czy winny odcień,  tak więc każdy znajdzie coś dla siebie.


Poniżej przedstawiam Wam wszystkie odcienie na moich ustach:

Odcień 820 to ciemna mocno nasycona czerwień lekko przygaszona. Dla mnie odcień raczej tylko na wieczór na co dzień trochę za ciemna do mojej jasnej karnacji.

Odcień 821 to jeden z moich ulubionych, który chętnie noszę na co dzień. Jest to czerwień  z dodatkiem koralowego odcienia, ładnie ożywia twarz i odmładza.

Odcień 822 to również jeden z moich faworytów, piękny odcień malinowej czerwieni z lekko chłodniejszą nutą. Kolor ładne wybiela zęby i jest idealnie wypośrodkowany nie za ciemny, nie za jasny, sądzę że będzie pasował  dla większości typów urody.

Odcień 823 to najchłodniejszy kolor winnej czerwieni z największą domieszką różu.

Odcień 824 to również jeden z moich ulubionych, świetny kolor na co dzień, stonowana czerwień z lekką domieszką różu.


Odcień 825 to klasyczny odcień czerwieni z lekko cieplejszą nutą, bez dodatku różu, kolor mocny i intensywny, dla mnie opcja tylko wieczorowa.




Podsumowując, jestem mile zaskoczona tymi pomadkami. Trochę obawiałam się czerwieni w formie pomadki nawilżającej, że się rozmaże i spłynie na zęby, ale jak się okazało zupełnie niepotrzebnie. Pomadki świetnie nawilżają usta, więc sprawdzą się zimową porą, dobrze się trzymają, nie spływają z ust. Znalazłam dwa świetne  odcienie na co dzień kolor 821, 824,  a także piękne kolory na wieczór. Jedyny minus to, że trudno samą pomadką wyrysować idealny kontur ust (co widać na zdjęciach), warto dobrać konturówkę w podobnym odcieniu.  Oczywiście warto też  pamiętać, że pomadka nie wytrzyma jedzenia i trzeba ją po posiłku poprawić. Nadal najbardziej lubię nudziaki, ale przekonałam się też do czerwieni, która ładnie ożywia twarz, a nawet może zastąpić  makijaż oka. Moim kolorem na święta będzie 822 lub 825 :)

Dajcie znać czy lubicie czerwone pomadki i który odcień podoba Wam się najbardziej.

wtorek, 14 listopada 2017

METALLIC CREAM EYESHADOW, EVELINE COSMETICS - cienie do powiek w kremie, recenzja.

Cześć!

Ostatnio wszystko co metaliczne w makijażu jest modne. Coraz więcej firm wprowadza metaliczne kosmetyki do oczu czy ust. Jeśli chodzi o usta trend  ten na razie mnie nie przekonuje (choć może nie znalazłam jeszcze idealnej pomadki), ale do metalicznych cieni do oczu zawsze miałam słabość. Na ostatnich promocjach w Rossmannie kupiłam jeden z metalicznych cieni Eveline Cosmetics.  Potem bardzo się ucieszyłam jak dostałam w paczce jeszcze kolejne  dwa piękne odcienie METALLIC CREAM EYESHADOW do przetestowania. Dzięki temu mam 3 metaliczne kolory złoty, różowy i brązowy. Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądają i co o nich sądzę to zapraszam do dalszej części:)

CIENIE W KREMIE

OPIS PRODUCENTA:

Metallic Cream Eyeshadow to więcej niż tradycyjne cienie. Długotrwała formuła tworzy na powiece cieniutką metaliczną taflę, która dodaje spojrzeniu wyjątkowego blasku. Ich lekka, aksamitna konsystencja łatwo się rozprowadza, nie zbiera w załamaniu powiek oraz nie kruszy. Szybko zastyga nie pozostawiając uczucia lepkości. Receptura, wzbogacona kwasem hialuronowym i d-pantenolem, pielęgnuje skórę powiek delikatnie wygładzając zmarszczki. Cienie dostępne są w czterech metalicznych odcieniach: złota, srebra, różu i brązu.

SPOSÓB UŻYCIA:

Możesz nakładać cień samodzielnie lub łączyć poszczególne kolory z serii Metallic Cream Eyeshadow. W celu uzyskania efektu tafli zaaplikuj cień pacynką i poczekaj kilka sekund, aby zastygł. Jeżeli zależy Ci na delikatniejszym makijażu, zaaplikuj cień palcem. 

CIENIE W KREMIE

MOJA OPINIA:

Cienie mają formę podobną do błyszczyka z wykręcanym aplikatorem gąbeczką. Podoba mi się, że marka Eveline postawiła na piękne odcienie złota (jest też srebrny 02), które będą pasować praktycznie każdemu. Mam 3 kolory: 
  • 01 czyste złoto 
  • 03 rose gold, piękny złoto-różowy odcień
  • 04 chłodniejszy, brązowo-złoty odcień

CIENIE W KREMIE

Cienie mają ciekawą konsystencję, która jest na tyle gęsta, aby nie spłynąć z oka a jednocześnie jest dość lekka i nie obciąża powieki. Cień bardzo łatwo i gładko się rozprowadza, ale trzeba dość szybko z nim pracować bo szybko zastyga.


Cień po zastygnięciu jest bardzo trwały, nie rozmazuje się nie kruszy i nie wchodzi w załamania. Cienie Metallic dobrze się blendują z innymi cieniami w kamieniu, więc nie ma problemu aby stworzyć bardziej skomplikowany makijaż oka. Można też spokojnie dołożyć drugą warstwę cienia, tylko trzeba to robić delikatnie, aby nie zetrzeć pierwszej. Jak wskazuje producent są dwa sposoby aplikacji, jeśli chcemy delikatnego efektu, tylko lekkiego rozświetlenia powieki nakładamy cień palcem, a jeśli chcemy mocnego metalicznego efektu trzeba nałożyć jedną lub dwie warstwy cienia bezpośrednio pacynką. Jest to trochę trudniejsze niż przy zwykłych cieniach, ale jak się już nabierze wprawy to efekt wynagrodzi wszelkie trudy:)

Na zdjęciu oznaczonym  nr 1: cień Metallic 01 nałożony palcem, na pozostałych zdjęciach pełen makijaż oka  z cieniem 01 nałożonym pacynką w połączeni z cieniami matowymi.

Kremowych cieni możemy też używać jako bazy pod inne cienie błyszczące w kamieniu, aby jeszcze wzmocnić efekt blasku. Można nimi uzyskać w zależności od potrzeb dzienny i wieczorowy efekt



Podsumowując, forma cieni w kremie daje wiele możliwości. Cienie METALLIC można używać solo jako delikatny akcent na oku, jako bazę i gdy chcemy mieć mocny metaliczny błysk na oku. Świetnie też się sprawdzają jako baza pod brokaty, co idealnie sprawdzi się w okresie świątecznym i karnawałowym:) Dużym ich plusem jest to, że są trwałe i nie stanowią żadnego problemu w ciągu dnia. Ja mam dość tłustą powiekę więc zawsze pod cienie używam bazy lub korektora, ale sądzę, że u osób które nie mają takiego problemu cienie będą się świetnie trzymać i bez żadnej bazy. Jedynym minusem jest to, że wymagają lekkiej wprawy przy nakładaniu ich bezpośrednio pacynką. Ja osobiście cienie bardzo polecam, jest to fajna odmiana i odskocznia od tradycyjnych cieni.  Mają piękne odcienie i dają śliczny efekt na oku.




środa, 8 listopada 2017

BLUSH FULL HD 16 H. RÓŻ W SZTYFCIE EVELINE COSMETICS - recenzja

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z recenzją kremowego różu do policzków w sztyfcie marki Eveline Cosmetics, Blush Full HD 16 H w kolorze 03. Ja osobiście nigdy  nie byłam fanką róży w kremie zawsze wolałam te tradycyjne w kamieniu. Czy  mimo wszystko polubiłam się z tym produktem i przekonałam do róży w innej formie? Jeśli jesteście ciekawi to zapraszam do dalszej części posta.

Kolor 03

OPIS PRODUKTU:

Kremowy, energetyzujący róż w sztyfcie, który przywraca blask przygaszonym policzkom. Wygodny w stosowaniu, praktyczny i innowacyjny kosmetyk . Kremowo-pudrowa formuła sztyftu dopasowuje się do skóry modelując twarz i nadając jej piękny wygląd.

SKŁAD:
Hydrogenated Polyisobutene, Phenyl Trimethicone, Hydrogenated Polydecene, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Cera Microcristallina, Silica, Synthetic Wax, Mica, Cera Alba, Parfum, Phenoxyethanol, Mangifera Indica Seed Butter, Rosa Canina Fruit Oil, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinna, Amyl Cinnamal, Benzyl Alcohol, Hydroxycitronellal, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene. May contain (+/-):CI 77891, CI 15850, CI 19140, CI 77491, CI 77499, CI 77492.


MOJA OPINIA:

Róż ma wygodną formę wykręcanego sztyftu, dostajemy 5 g produktu czyli dość sporo (dla porównania róż z Bourjois ma 2,5 g). Pierwsze co mi się spodobało to kolor 03, delikatny przygaszony róż z domieszką  brązu, czyli kolor pomadek nude, których jestem fanką. Konsystencja różu rzeczywiście jak obiecuje producent jest kremowo pudrowa, daje on na policzku ładne matowo-satynowe wykończenie. Konsystencja jest dużym plusem bo róż bardzo łatwo się rozprowadza, a jednocześnie nie jest tłusty i nie ściera wcześniej nałożonego podkładu.

kolor 03

Po nałożeniu na przypudrowaną twarz dobrze się blenduje i łączy z podkładem,  wystarczy delikatnie rozprowadzić go palcami i lekko wklepać w skórę. Róż wygląda na policzku bardzo naturalnie, nie widać "pudrowości" jak czasami się zdarza przy różach w kamieniu. Twarz wygląda promiennie i zdrowo jak naturalnie zarumieniona. Puder nie ma właściwości zastygających, ale dzięki swojej lekko pudrowej konsystencji  trzyma się na policzku podobnie jak podkład ładnych parę godzin. Ja go już nie pudruję, bo moje policzki są dość suche, ale można też go lekko przypudrować by jeszcze wzmocnić jego trwałość.
cena ok 27 zł / 5g


1. Przed nałożeniem, 2. Punktowe nałożenie, 3. Po roztarciu


Podsumowując, muszę przyznać, że bardzo  polubiłam się z kremowym różem  Blush Full HD. Róż w sztyfcie mimo moich obaw okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, gdyż wystarczy nanieść go odrobinę i lekko rozetrzeć. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem.  Tak polubiłam jego nakładanie, że obecnie używam go bardzo często. Czasem warto się przekonać do innej formy kosmetyku i mile się zaskoczyć jak proste i wygodne jest jego używanie. Sądzę, że kosmetyk ten wart jest polecenia szczególnie osobom, które nie mają tłustej cery na policzkach, wtedy nie będzie problemów z jego trwałością.


Dajcie znać co myślicie o różach w takiej formie i czy znacie już ten róż od Eveline Cosmetics?







poniedziałek, 30 października 2017

MARION, CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE, NAWILŻANE SZKOLNE, ANTYBAKTERYJNE

Cześć!

Dzisiejszy wpis będzie o produktach, które może wydają  błahe, ale są bardzo przydatne w codziennym życiu i ułatwiającym wiele sytuacji. Pragnę Wam nieco opowiedzieć o chusteczkach odświeżających, nawilżanych i antybakteryjnych marki MARION. Część z nich poznałam całkiem niedawno, dzięki uprzejmości marki MARION, a część używam już od dawna. Zapraszam do dalszej części posta, będzie świeżo i pachnąco ;)


CHUSTECZKI ODŚWIEŻAJĄCE

OPIS PRODUCENTA:

Odświeżające chusteczki skutecznie oczyszczają i nawilżają skórę bez potrzeby użycia wody i mydła. Delikatnie pachnące chusteczki nasączone zostały specjalną formułą zawierającą aloes i witaminę E, które utrzymują wilgotność w skórze, przyspieszają procesy odnowy naskórka oraz nadają skórze miękkość, gładkość i elastyczność. Nie zawierają barwników i alkoholu.

Dostępne są w zapachach :
  • Green tea (zapach zielonej herbaty)
Składniki: Aqua, Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PEG1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Allantoin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Panthenol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Citric Acid, Trethanolamine, Parfum, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3-Cydohexene Carboxaldehyde, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.

  • Sea breeze (świeży, morski zapach)
Składniki: Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Lysine, Sepiolite Extract, Magnesium Chloride, Potassium Chloride, Aluminum Chloride, Zinc Chloride, Copper Sulfate, Manganese Chloride, Sodium Chloride, Gluconolactone, Allatoin, Phenethyl Alcohol, Sodium Benzoate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum.

  • Fruits (zapach owocowy)
Składniki: Aqua, Glycerin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Citrus Aurantium Dulcis Extract, Allantoin, Prunus Armeniaca Friut Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Phenoxylethanol, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum.

  • Flower garden (zapach kwiatowy)
Składniki: Aqua, Glycierin, Methyl Propanediol, Coco-Glucoside, Coceth-7, PPG-1-PEG-9 Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Papaver Rhoeas Petal Extract, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract, Allantoin, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Triethanolamine, Parfum, Butylphenyl Methylpropinal, Hydroxyisohexyl 3-Cydohexene Carboxaldehyde


MOJA OPINIA:

Chusteczki Odświeżające MARION mieszczą się w małym, poręcznym  foliowym opakowaniu. W każdym z nich jest ich aż 15 sztuk, co  mi wystarcza spokojnie na kilka dni. Oczywiście wszystko zależy od naszego trybu życia, wykonywanej pracy i potrzeb. Chusteczki są dobrze nawilżone i wygodne w stosowaniu. Dobrze oczyszczają, odświeżają i wyraźnie pielęgnują skórę, nie wysuszając jej i nie podrażniając. Skóra po użyciu nie lepi się. Przez chwilę pozostaje na niej lekki film (pozostałości płynu z chusteczek), który jednak szybko znikaMają bardzo przyjemne delikatne zapachy. Jeśli miałabym wybrać swój ulubiony zapach, to wybór padłby na zapach Fruits. Myślałam, że będzie pachnieć pomarańczą (jak wskazuje rysunek na opakowaniu), a tu niespodzianka, gdyż pachnie ona przepięknie słodkim mango. Drugim zapachem, który również mi przypadł do gustu, jest Flower Garden delikatny ciepły, słodki lekko kwiatowy zapach. Trzecie miejsce ma zapach Sea Breeze -  świeży zapach morski. Ostatnie miejsce zajmuje Green Tea,  która faktycznie trochę przypomina zapach zielonej herbaty, jednak jak dla mnie jest za bardzo wymieszany z zapachem cytrusowym, przez co trochę przypomina mi zapach do WC. 


CHUSTECZKI NAWILŻANE SZKOLNE 

OPIS PRODUCENTA:

Usuwają plamy z pisaków, farb, kleju, oczyszczają twarz i ciało. Oczyszczające chusteczki o działaniu antybakteryjnym zostały opracowane specjalnie dla dzieci w celu zapewnienia im prawidłowej codziennej higieny. Idealne do zastosowania przed posiłkiem lub po pracach plastycznych. Nowoczesna formuła płynu nawilżającego doskonale usuwa plamy ze skóry młodego plastyka. Chusteczki odświeżają, oczyszczają i pielęgnują skórę dziecka. Dzięki zastosowaniu substancji CPC (Cetylpyridinium chloride) chusteczki dają długotrwały efekt bakteriobójczy, nie wywołując podrażnień skóry.


- 0% parabenów, alkoholu
- hipoalergiczna formuła
- idealne do plecaka
- bezpieczne dla skóry dziecka
- zapach gumy balonowej

Składniki: Aqua, Cetearyl Isinonanoate, Cetereth-20, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glycerin, Cetyl Palmitate, Ceteareth-12, Propylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Polysorbate 20, Paraffinum, Liquidum, Panthenol, Cetylpyridinium Chloride, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzoic Acid, Sodium Benzoate, Parfum.



MOJA OPINIA:

Te chusteczki są mi dobrze znane, często kupuję je mojemu dziecku do szkoły. Chusteczki są w mniejszym, bardziej kieszonkowym  opakowaniu zawierającym 10 sztuk. Opakowanie jest kolorowe i wygodne w otwieraniu, bardziej wizualnie skierowane do dzieci. Chusteczki mają przepiękny zapach gumy balonowej, co od razu spodobało się mojemu synkowi i zachęciło go do używania tych chusteczek. Mi również zapach bardzo się spodobał i sama chętnie ich używam:). Chusteczki nawilżane szkolne świetnie sprawdzają się w szkole usuwają plamy z farb, pisaków i kleju, a  także dobrze sobie radzą z różnego rodzaju długopisami. Są łagodne dla skóry, delikatnie ją nawilżają i nie podrażniają rąk dziecka (nawet wrażliwego alergika). Syn chętnie ich używa a ja mam pewność, że dobrze zadbał w szkole o higienę rąk, gdyż mają działanie antybakteryjne.


CHUSTECZKI ANTYBAKTERYJNE

OPIS PRODUCENTA:

Chusteczki do rąk zawierające składniki antybakteryjne, które skutecznie oczyszczają skórę bez potrzeby użycia wody i mydła. Nasączone łagodną, szybko schnącą formułą, która po użyciu nie pozostawia uczucia lepkości. Dodatkowo składniki nawilżające zapobiegają nadmiernemu wysuszeniu skóry, nadają jej miękkość i gładkość. Chusteczki pozostawiają na skórze delikatny, odświeżający zapach. 

DZIAŁANIE 
- Eliminują bakterie
- Dokładnie oczyszczają
- Odświeżają i nawilżają

Składniki: Aua, Metyl Proanediol, Coco-Glucoside, Allantoin, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Cetylpyridinium Chloride, Coceth-7, PPG-1 PEG-p Lauryl Glycol Ether, PEG-40 Hydrogenated Castrol Oil, Cetrimonium Chloride, Sodium Lactate, Lacid Acid, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.


MOJA OPINIA:

Tu podobnie jak w chusteczkach szkolnych mamy 10 sztuk w opakowaniu. Chusteczki mają delikatny świeży zapach, lekko chemiczny.  Są przyjemne w stosowaniu, nie wysuszają rąk, nie podrażniają i nie zostawiają lepkiej warstwy. Ten rodzaj chusteczek to dobre rozwiązanie zwłaszcza przed posiłkiem, kiedy chcemy mieć pewność, że nasze ręce są naprawdę czyste. Dokładnie oczyszczają i eliminują bakterie z naszych dłoni. Świetnie sprawdzą się w pracy lub w podróży.




Podsumowując, różnego rodzaju chusteczki nawilżające to bardzo przydatny w codziennym życiu produkt, który  to od lat jest w mojej torebce. Teraz będą to oczywiście odświeżające i antybakteryjne chusteczki marki Marion;). Chusteczki te nie zawierają alkoholu ani barwników, co jest dużym plusem na tle innych produktów tego typu na rynku. Skutecznie oczyszczają i co najważniejsze, są łagodne dla skóry. Są w przystępnej cenie (ok 2 zł) i  sprawdzają się znakomicie u dorosłych i dzieci w różnych sytuacjach i warunkach Dzięki nim w każdej sytuacji możemy zadbać o higienę i  czuć się komfortowo. Ich rozmiary nie zajmują dużo miejsca w torebce, kosmetyczce czy plecaku a ich obecność jest często nieoceniona. 


Dajcie znać, czy też macie zawsze ze sobą chusteczki odświeżające lub antybakteryjne i czy znacie już chusteczki firmy MARION?