Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lovely. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 lutego 2018

ULUBIEŃCY ROKU 2017 - KOLORÓWKA

Cześć!

Dziś przychodzę do Was  z podsumowaniem minionego roku. Był to rok pełen ciekawych odkryć kosmetycznych, gdzie pojawiło się bardzo wiele nowości. Niestety blogowo, poprzedni rok  był mniej udany, z powodu remontu, przeprowadzki i  wynikającego z tego braku czasu pojawiło się mniej postów i nie o wszystkich kosmetykach godnych uwagi udało mi się napisać. Jednak postanowiłam nie przerywać prowadzenia bloga i pisać w miarę możliwości po prostu dla przyjemności. Zaczynamy dziś od ulubieńców kosmetyków do makijażu, bo one zdominowały poprzedni rok. Nadal też używam część kosmetyków, które pojawiły się w poprzednich ulubieńcach roku (tutaj), jednak podobnie jak rok temu zamierzam się głównie skupić  na  kosmetykach, które pokochałam  2017 roku. Zapraszam więc Was na przegląd ulubieńców roku z kolorówki i  ostrzegam nie będzie to krótki post, bo mam sporo do pokazania :)


1. Podkłady


Początek minionego roku zdominowały dwa podkłady, które znalazły się już w ulubienicach 2016 r., czyli Loreal True Match (pisałam o nim tutaj) i Catrice HD Liquid Coverage (pisałam o nim tutaj). Oba mają satynowe wykończenie i świetnie sprawdzają się do cery mieszanej, mają  dobre średnie krycie, które da się zbudować. Latem moim odkryciem był podkład Maybelline Fit Me! (pisałam o nim tutaj). Jest to lekki podkład  o satynowym wykończeniu, który daje lekkie krycie i ładnie niweluje widoczność porów. Świetnie się sprawdził latem, a także jesienią i zimą, kiedy moja cera nie wymagała większego krycia, a jedynie wyrównani koloru i zmatowienia. Jesienią odkryłam kolejną nowość, czyli podkład Eveline Cosmetics Liquid Control HD (pisałam o nim tutaj). Podkład bardzo przypomina mojego ulubieńca z Catrice, ale jest od niego lżejszy dzięki czemu bardziej przyjazny na co dzień. Ma również ładne satynowe wykończenie, lekką konsystencję i dobre średnie krycie.

2. Korektory



Moim ulubionym korektorem rozświetlającym jest Loreal Lumi Magique, ma wygodny aplikator z pędzelkiem, lekką konsystencję, nie wysusza i nie obciąża skóry pod oczami daje lekkie krycie i nawilża skórę. Idealnie mi się sprawdził latem, kiedy używałam lżejszych kosmetyków. Gdy potrzebowałam mocniejszego krycia i zakrycia niedoskonałości, wtedy świetnie sprawdził się korektor Lorigine Magnificent Coverage Concealer. Mam go w kolorze 02, który był idealnym odcieniem dla mnie latem. Korektor ma fajną kremową konsystencję, o wysokim stopniu krycia, dzięki zawartości kryjących pigmentów mineralnych. Świetnie się sprawdza do zakrywania niedoskonałości, a także pod oczy. Jedyny minus to niewygodny i mało higieniczny słoiczek. Jesienią odkryłam kolejnego ulubieńca jakim jest korektor Maybelline Instant Anti-Age The Eraser Eye. Jest on lekki ale dobrze kryjący, nie wchodzi w zmarszczki i nie ciemnieje na skórze, ma wygodny gąbkowy aplikator. Jedyny minus to kolor (mam odcień Light), który jest obecnie trochę za ciemny. Jednak ostatnio znalazłam na to sposób i łączę go z innym jasnym korektorem (choć pewnie latem ten kolor będzie idealny). 

3. Pudry sypkie i w kamieniu


Kolejny rok ulubionym pudrem sypkim, który idealnie stapia się ze skórą, pięknie ją wygładza i utrwala makijaż jest Loose Powder Translucent Provoke Dr Irena Eris. Puder jest bardzo miałki, świetnie zmielony do tego zawiera wyciąg z aloesu, który ma działanie pielęgnacyjne. Używam go głównie pod oczy, gdzie pięknie utrwala korektor, a jednocześnie nie wysusza mi tej okolicy (recenzja tutaj). Również świetnym pudrem i do tego niedrogim jest Wibo Banana Loose Powder, używam go głównie pod oczy bo jest bardzo lekki i półtransparentny, do tego jego żółty kolor świetnie poprawia kolorystykę cery i wspomaga działanie korektora. Do zmatowienia strefy T używam sypkiego pudru Lorigine Be Perfect HD Mineral Powder, który jest najlepszym matującym pudrem jaki miałam. Świetnie matuje na cały dzień, a jednocześnie nie daje efektu płaskiego matu na skórze. Jest biały ale jest niewidoczny na skórze i pięknie rozprasza światło dając efekt wygładzenia skóry.  Ulubionym pudrem w kamieniu jest Revlon Photoready zawiera mikroskopijne drobinki, które mają zapewnić skórze idealny wygląd w każdym oświetleniu i rzeczywiście tak się dzieje, do tego całkiem dobrze matowi skórę. Drobinki jakby delikatnie rozpraszają światło sprawiając, że puder nie daje płaskiego matu tylko naturalny wygląd zdrowej skóry. Puder wygląda bardzo naturalnie i lekko, a drobinki są na skórze niewidoczne, ale robią swoje. 


4. Bronzery i palety do konturowania


W minionym roku do brązowienia i konturowania najczęściej używałam czekoladek ;). Pierwsza to paletka I Heart Makeup Bronze and Glow. Zawiera ładny bronzer w odcieniu neutralnego jasnego brązu o matowym, aksamitnym wykończeniu. Tonacja jest doskonale wyważona, pozbawiona nadmiernej szarości, czy też pomarańczowych barw, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania. Rozświetlacz jest perłowym, utrzymanym w ciepłej tonacji, złoto-szampańskim odcieniem. Druga to czekoladka z Wibo Milky Chocolate, również z ładnym matowym bronzerem, o odrobinę ciemniejszej i cieplejszej tonacji. Odkryciem końca roku jest Contouring Palette, My Secret.  Paletka zawiera bronzer w idealnym chłodnym kolorze, oraz jasny bardzo dobrze napigmentowany puder do rozjaśniania. 


5 . Róże do policzków


Poprzedni rok zdominował róż Dr Irena Eris, Provoke Rosette for Eye & Cheek. Róż ma bardzo ładny różowo-brzoskwiniowy kolor, o ładnym satynowym wykończeniu. Świetnie wygląda i latem i zimą, dobrze się rozciera nie robi plam, jest bardzo wydajny. Uzupełnieniem kolorystycznym do niego były dwa kolejne róże. Moje małe odkrycie, niedrogi i świetny róż firmy Verona, Miss Butterfly nr 5 Romantic. Ma on nieco chłodniejszy odcień lekko zgaszonego różu i satynowe wykończenie. Jesienią bardzo polubiłam się z różem w sztyfcie Eveline Cosmetics, Blush Full HD 16 H w kolorze 03, który ma odcień różu zmieszanego z brązem, bardzo ładny nude. Róż w sztyfcie mimo moich obaw okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, a na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem.
Od lewej róże: Dr Irena Eris, Verona, Eveline Cosmetics

6. Rozświetlacze


Rozświetlacze to kosmetyki, do których jak każda sroka mam słabość, mam ich sporo w swoich zbiorach i co rok też przybywa kolejny ulubieniec. Tym razem będą to 3 rozświetlacze, które najczęściej używałam. Pierwszy, który jest ze mną już od wiosny i używałam go również całe lato, to Skin Kiss od Makeup Revolution w odcieniu Peach Kiss. Rozświetlacz najpierw zachwycił mnie niezwykle eleganckimi opakowaniem z lusterkiem. Potem okazało się ,że zawartość jest równie ciekawa. Wewnątrz kryje się idealnie napigmentowany, aksamitny rozświetlacz, w pięknej różowo-brzoskwiniowej tonacji. Rozświetlacz pięknie odbija światło i tworzy idealnie gładki efekt tafli bez brokatowych drobinek, do tego jest niedrogi a jego gramatura (aż 14 g) wystarczy na dobre kilka lat. Jesienią do ulubieńców dołączył kolejny z uwielbianych przeze mnie rozświetliwszy My Secret, Disco Ball, jest on w nieco chłodniejszej tonacji i również daje piękny mocny blask i śliczną taflę. Kolejnym odkryciem był pierwszy rozświetlacz z firmy Wet n Wild, Megaglo Highlighting Poweder, nr E321B Precious Petals. Rozświetlacz przyciągną mnie swoim pięknym wytłaczanym wzorem i niską ceną. Nie spodziewałam się, że okaże się tak dobry. Daje cudną szampańsko-złotą taflę bez brokatowych drobinek o dość mocnym blasku, który można stopniować. 

Od lewej rozświetlacze: Wet n Wild, Makeup Revolution, My Secret
7. Palety z cieniami do oczu


Poprzedni rok był owocny w odkryciu wielu nowych firm z paletami cieni do powiek. Największym moim odkryciem była firma Glam Shop i ich paletka  Glam Box Edycja II Strefa Komfortu, którą im dłużej używałam tym bardziej byłam nią zachwycona, mimo iż na początku nie byłam do niej przekonana (o paletce pisałam tutaj). Nadal  bardzo lubię palety Zoeva i końcówka roku należała do palety Zoeva Opulence. Paleta zawiera głółwnie błyszczące cienie, które są świetnie napigmentowane i stanowią uzupełnienie do moich innych palet.

Kolejną nową firmą w mojej kosmetyczce była firma The Balm i paleta The Balm Appetit. Paletka zachwyca swoim wyglądem jak również jakością i pigmentacją cieni. Są tu świetnie dobrane chłodne odcienie, oraz dla kontrastu jeden ciepły piękny rudawo-miedziany. Cienie świetnie się blendują i ze sobą łączą, nie osypują się a praca z nimi to prawdziwa przyjemność (pisałam o niej w ulubieńcach września tutaj). Paletką którą najczęściej używałam latem i zabierałam na wszystkie letnie wyjazdy była My Secret Natural Beauty, Magical Girl. Paletka ma piękne 3 kolory,  różowo-brzoskwiniowy odcień, pomarańczowe złoto oraz duochromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie mają świetną pigmentację, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji (wspominałam o niej w ulubieńcach maja i czerwca tutaj). 


8. Cienie pojedyncze, pigmenty

Z pojedynczych cieni moimi ulubieńcami są cienie Glam Shadows i My Secret, Glam &Shine. Cienie te mają piękne kolory i świetną pigmentację i sądzę, że na tym moja kolekcja się nie skończy. O cieniach Glam&Shine pisałam w ostatnich ulubieńcach (tutaj).


O cieniach Glam Shadows pisałam tutaj, choć od tamtej pory doszły mi kolejne cienie, wszystkie przedstawiam poniżej.


Jeśli chodzi o pigmenty, to pod koniec roku doszły mi 3, które zrobiły niezłą konkurencję moim ulubionym pigmentom z Inglota i są to 2 pigmenty Glam Shadows Venus 0302 i Konfetti 0519. Venus to biały pigment opalizujący na złoto z lekką domieszką różu.  Konfetti to piękny pigment błyszczący milionami kolorów.  

Trzeci to pigment Kobo Professional nr 607 Ruby With Blue Sparks. Pigment ten to multichrom, mamy tutaj fuksję z niebieskimi drobinkami. Kolor w zależności od światła daje inny odcień,  istny kameleon.

Od lewej : Venus, Konfetti, Ruby With Blue Sparks.

9. Produkty do brwi



Głównym ulubieńcem jest Wibo, Eyebrow Pomade nr 1 Soft Brown, ma świetną konsystencję i ładny chłodny kolor. Można nią bardzo łatwo wyrysować brwi, a do tego jest w przystępnej cenie. Kolejny rok moim ulubieńcem jest Lovely, Brow Gel Creator, ma ładny odcień, nie jest za rzadki i dobrze utrwala włoski. Z kredek do brwi ulubioną  została Wibo 2 in 1 Eeybrow System, która z jednej strony ma wysuwaną kredkę nadającą kształt brwiom a z drugiej wypełniający puder w gąbeczce.

10. Tusz do rzęs



Moimi ulubionymi od lat tuszami są tusze marki Maybeline, w szcególności  Lash Sensational, w tym roku jest to wersja Locious With Oil Blend, oraz z innej serii The Falsies Push Up Drama. Oba mają silikonowe szczoteczki, które lubię najbardziej i świetnie wydłużają i pogrubiają rzęsy.

11. Pomadki do ust


Pomadki to kosmetyki, których mam najwięcej, ciężko wybrać tylko kilka które lubię najbardziej.  Głównie rządzą u mnie pomadki nude w odcieniach zgaszonego różu i z domieszką brązu. Postanowiłam podzielić je kategorie.

  • Pomadki matowe płynne

Ingrid Cosmetics Liquid Lipstick Matte  nr 102, lekka matowa pomadka w pięknym odcieniu zgaszonego różu, nie wysusza ust, trzyma się  kilka godzin.
Deborah Milano Fluid Velvet Mat Lipstick nr 02, również ma odcień zgaszonego różu choć nieco ciemniejszy. Pomadka ma formę przyjemnego musu, który nie wysusza ust, po zastygnięciu lekko ciemnieje. Jest długotrwała i mocno kryjąca i  świetnie się trzyma cały dzień ( bez jedzenia).
Lovely K-lips, Candy Shop, świetna matowa pomadka w duecie z konturówką. Kolor Candy Shop to mój kolejny ulubieniec z tej firmy, ładny odcień nude w cieplejszym odcieniu.

Od lewej: Ingrid, Lovely, Deborah
  • Pomadki w kredce
Golden Rose Matte Lipsick Crayon nr 13, to kolejna pomadka w kredce z tej firmy. Bardzo je lubię za ładne kolory, przyjemną konsystencję i wygodną aplikację. Kolor nr 13 to piękny nudziak.
Bell Perfect Lipstick nr 01, to piękna wykręcana  matowa pomadka w kredce. Dobrze się trzyma na ustach i ma również piękny, nieco chłodniejszy i bardziej zgaszony od poprzedniej odcień nude.

Od lewej: Bell, Golden Rose

  • Klasyczne pomadki 

Deborah Milano Rossetto Atomic Red Mat nr 17, to również matowa pomadka w odcieniu jesnego lekko chłodnego nude, bardzo przyjemna na ustach, nie wysusza ich.
Lovely Mousse Matte Lip Stick nr 3, matowa pomadka o lekkiej konsytencji, również w odcieniu nude, nieco cieplejszego.
Loreal Color Riche Matte nr 640 Erotique, matowa pomadka o bardzo lekkiej i niewyczuwalnej na ustach konsytetncji, w odcieniu trochę cieplejszego i ciemniejszego nude. 

Od lewej : Deborah, Lovely, Loreal.

Trochę się tych kosmetyków  nazbierało, choć starałam się wybrać tylko te produkty, które najczęściej i najchętniej używałam i nadal używam.

Dajcie znać jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk z kolorówki z tamtego roku i czy któryś z moich ulubieńców sprawdził się też u Was. 

Pozdrawiam:)


PS. Zapraszam na mój Instagram tam na bieżąco pokazuję nowości kosmetyczne i nie tylko  @amaliowo_kolorowo





























wtorek, 6 grudnia 2016

ULUBIEŃCY PAŹDZIERNIKA I LISTOPADA

Cześć!

Dziś przychodzę do Was z dawno niewidzianymi u mnie ulubieńcami miesiąca a właściwie dwóch miesięcy, bo będzie to podsumowanie ulubionych kosmetyków października i listopada. Tym razem będzie to sama kolorówka, bo tego u mnie ostatnio pojawiło się najwięcej. Są to kosmetyki, które używałam co najmniej miesiąc, więc już dobrze je poznałam,  do tego stosowałam najczęściej  i świetnie mi się sprawdziły. Jeśli jesteście więc ciekawi moich perełek z kolorówki z ostatnich dwóch miesięcy, to zapraszam dalej... :)



1. Zoeva Cocoa Blend

Paletki cieni Cocoa Blend od Zoevy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać, w końcu to jeden z najpopularniejszych kosmetyków w blogosferze. Paletkę Cocoa Blend mam już ponad trzy miesiące, a że od dawna nie było u mnie ulubieńców, nie miała okazji się tu wcześniej znaleźć. Mimo, że przybyło mi przez ostatnie miesiące kilka palet, ta znajduje się wśród nich na pierwszym miejscu. Paleta zachwyca mnie kompozycją cieni, które nadal wpisują się w tegoroczne jesienne trendy. Wygląda  wspaniale w kontraście z niebieskim kolorem tęczówki (choć oczywiście nie tylko). Mamy cienie matowe i błyszczące, jasne i ciemne aż do czerni, w cieplejszej i chłodniejszej tonacji. Paletka jest bardzo uniwersalna i stwarza ogromne możliwości pod kątem różnorodności makijażu. 



2. My Secret Face illuminator Powder Sparling Beige  i Face'n'body, Bronzing Powder.

Niedawno marka My Secret wypuściła nowy  wypiekany puder  bronzujący i nowy odcień słynnego rozświetlacza Face illuminator Powder Sparling Beige. Oba produkty okazały się strzałem w dziesiątkę. 
Bronzer ma piękny chłodny odcień, nie jest za ciemny i nie za jasny, będzie idealny dla jasnej i lekko śniadej karnacji.  Nie jest całkiem matowy tylko satynowy dzięki czemu twarz wygląda zdrowiej i bardziej promiennie, ale nie zawiera w sobie żadnych drobinek. Nie możnaz nim przesadzić, gdyż jest to puder wypiekany i daje delikatny efekt, który można stopniować. Odkąd go kupiłam wyparł wszystkie matowe bronzery i to jego używam najczęściej. 
Rozświetlacz Sparling Beiget jest bardziej srebrzysty, chłodniejszy w porównaniu do Princess Dream. Delikatnie opalizuje na różowo. Jest idealny na sezon zimowy i dla jasnej karnacji.


3. Essence Camouflage 2w1

Jest to świetny i tani podkład, który łączy w sobie właściwości korektora i podkładu. Daje dobre krycie i matowe wykończenie bez efektu maski. Ma kremową przyjemną konsystencję, nie wysuszył i n ie podrażnił mi skóry, a używałam go ostatnio prawie codziennie ,więcej o nim pisłam tutaj.


4. Provoke Loose Powder Translucent

Na ostatnich promocjach -49% zakupiłam pierwszy raz kosmetyk marki Provoke puder sypki transparentny i jestem nim zachwycona. Puder jest bardzo drobno zmielony, świetnie matuje, nie ciemnieje i nie zapycha. Ma bardzo przyjemną konsystencję, nie jest za suchy, przez co lepiej przyczepia się do twarzy i dłużej matowi. Ma piękne eleganckie opakowanie z lusterkiem i dobrej jakości puszkiem, którym aplikuję produkt.  Jest to najlepszy drogeryjny puder jaki miałam i niedługo napiszę o nim dłuższą recenzję, bo zasługuje na uwagę. 


5.  Lovely K-Lips

Jest to świetny i niedrogi zestaw matowej płynnej pomadki i idealnie do niej dobranej konturówki do ust. Pomadka jest bardzo komfortowa i utrzymuje się na ustach ok 4 godz. sądzę że za tą cenę to świetna jakość. Mój ostatnio ulubiony kolor to Pink Poison, a więcej o tych zestawach i kolorach jakie posiadam  pisałam tutaj.


6. Wibo Strobing Make Up Shimmers Kit  i Wibo  Ecstasy

Paletka rozświetlaczy i róże to kolejne nowości jakie udało mi się nabyć na promocjach. Paletka jest bardzo elegancka z lusterkiem i zamknięciem na magnes. Zawiera cztery odcienie z czego dwa jasne odcienie są naprawdę ładne i pięknie wyglądają na policzku. Rozświetlacze dają piękną taflę bez drobinek i są dobrze napigmentowane, pozostałe dwa odcienie świetnie się sprawdzają jako ciecie do oczu. 
Róże Ecstasy też podbiły moje serce. Najczęściej w listopadzie używałam odcienia nr 2 o pięknym kolorze ciepłego brudnego różu , który  jest  matowy z lekkimi drobinkami.  Więcej o obu produktach i innych nowościach Wibo i Lovely pisałam tutaj. 


7. Rimmel Magnif'eyes  

Posiadam dwa kolory 004 Dark Side of Blue z niebieskim eyelinerem i grafitowym połyskującym cieniem oraz kolor 005 Pink&Purple Rain z różowym połyskującym cieniem i eyelinerem w kolorze ciemnego bordo-fioletu. Kredki są bardzo miękkie, niezwykle przyjemne w użytkowaniu. Oba produkty są świetnie napigmentowane, kolor utrzymuje się na powiece cały dzień, nie rozmazuje się i nie blaknie. Recenzję  o nich pisałam tutaj. 


8. Bell Wanted 

Są to świetne długotrwałe cienie w kremie podobne do Color Tattoo, mają bardzo dobrą pigmentację, świetnie kryją już po nałożeniu jednej warstwy. Mój ulubiony to  cień w kolorze No:03, który świetnie się sprawdza jako pomada do brwi, do tego ma idealny kolor nie za szary ani nie za ciepły. Jego kolor jest prawie identyczny jak  konturówka do brwi w żelu Inglot nr 12, więcej o tych cieniach pisałam tutaj.



To już wszyscy moi ulubieńcy w większości  drogeryjni i kupieni na promocjach:) 

Dajcie znać co sądzicie o tych kosmetykach i czy któryś z nich też jest Waszym ulubieńcem:).

Buziaki:)


poniedziałek, 7 listopada 2016

ZESTAW DO MAKIJAŻU UST LOVELY K-LIPS - recenzja + swatche

Cześć!

Dziś przychodzę dla Was z recenzją produktu, który budzi kontrowersje a jednocześnie kusi do zakupu. Mowa oczywiście o najnowszych zestawach do makijażu ust K-Lips od Lovely, zawierających matową pomadkę w płynie oraz konturówkę. Zestawy te są mocno zainspirowane produktami od Kylie Jener. Mi to osobiście jakoś bardzo nie przeszkadza, inspiracja nawet mocna nie jest typową podróbką (jak podróbki z chińskich sklepów), gdyż dobrze wiem jakiej firmy produkt kupuję. Dzięki temu każda z nas może sobie pozwolić na kosmetyk, który wygląda ładnie a nawet często luksusowo. 

Jeśli jesteście ciekawe, co myślę o produkcie i jak mi się sprawdził i czy znalazłam podobne kolory w innych firmach zapraszam do dalszej części posta :)



OPIS PRODUCENTA I SKŁAD:

"Zestaw do wykonania makijażu ust. Zawiera płynną pomadkę o matowym wykończeniu i konturówkę do ust w tym samym kolorze".

Konturówka:
Cera Alba, Petrolatum, Ricinus Communis Oil, Cera Carnauba, Ozokerite, Phenoxyethanol, Sorbic Acid, [+/-]: CI 77891, CI 77491, CI 77492, CI 15850, CI 77499, CI 15985.

Pomadka:
Isododecane, Trimethylsiloxysilicate, Mica, Silica, Hydrogenated Polydecene, Polysilicone-11, Nylon-12, Isononyl Isononanoate, Polyhydroxystearic Acid, Laureth-12, Propylene Carbonate, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, [+/-]: CI 77891, CI 77499, CI 77492, CI 77491, CI 15850, CI 42090.

Zestaw jest w 5 kolorach :
1. Sweety
2 .Pink Poison
3. Milky Brown
4. Neutral Beauty
5. Lovely Lips


MOJA OPINIA:


Zacznijmy od opakowania, jest to ładne kartonowe pudełeczko, w kobiecych kolorach przyciągające wzrok. W środku znajdziemy matową pomadkę i konturówkę, która też jest matowa. Plus za to, że odcienie pomadek jak i konturówek są identyczne. Zestaw mam w trzech kolorach, najpierw kupiłam kolor nr 1 Sweety, a potem dokupiłam jeszcze nr 2 Pink Poison i nr 4 Neutral Beauty.

1 Sweety, 2 Pink Poison, 4 Neutral Beauty.


Jeśli chodzi o konturówkę, jest ona idealnej twardości, ani nie za miękka ani nie za twarda.
Nie sprawia żadnej trudności w użytkowaniu. Bardzo łatwo i szybko można nią obrysować oraz wypełnić usta. Produkt stanowi idealne uzupełnienie pomadki, fajnie, że jest w zestawie - nie musimy szukać i dobierać pasującej konturówki.



Pomadka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Posiada ona lekką kremową konsystencję, która gładko i bez żadnego problemu rozprowadza się na ustach. Ma świetną pigmentację i wygodny aplikator. Po nałożeniu po chwili zastyga i zmienia się w całkowity mat. Dzięki tej lekkiej konsystencji jest bardzo komfortowa na ustach, nie tworzy suchej skorupy i nie podkreśla suchych skórek. Jest to jedna z bardziej komfortowych pomadek na ustach jakie miałam (na drugim miejscu zaraz po Bourjois Rouge Edition Velvet). Pomadka po zaschnięciu nie odbija się i nie rozmazuje. Co do trwałości, to jest ona na przyzwoitym poziomie. Pomadki wytrzymują na ustach ok 4 godzin, potem lekko się ścierają, ale równomiernie. Pomadki wytrzymują picie napojów, ale jedzenia nie. Nie zauważyłam by przesuszały usta, po tygodniu używania ich prawie codziennie nic mi się z ustami nie stało, jednak jeśli ktoś ma tendencję do przesuszania to jak każda matowa pomadka może przesuszyć. 



Kolory jakie posiadam:

  • nr 1 Sweety - jest to odcień lekko zgaszonego różu, najchłodniejszy z tych  które posiadam. 



  • nr 2 Pink Poison - jest to odcień różu z lekką domieszką brązu. Nadal jasny choć lekko ciemniejszy i cieplejszy od Sweety.


  • nr 4 Neutral Beauty-  jest to typowy nudziak wpadający w odcień jasnego brązu z leką nutą rudości.  Dla mnie trochę zbyt brązowy, wolałabym żeby miał w sobie trochę chłodniejsze tony.



Dla porównania pokażę Wam podobny kolor z pomadek Bell Moroccan Dream, który według mnie jest odrobinę ładniejszym odcieniem, gdyż ma trochę brzoskwiniowych tonów.
Po lewo K-Lips  nr 4 Neutral Beuty, po prawo Bell Moroccan nr 01.


Na koniec dla porównania przedstawię Wam jeszcze  inne pomadki, które mają podobne kolory do K-Lips nr 1 Sweety i nr 2 Pink Poison. Nie znalazłam  jednak idealnie takich samych odcieni z czego się bardzo cieszę, gdyż żaden kolor mi się nie powtarza. 
Od lewej: 03 Moroccan Dream Bell, 2 Pink Poison Lovely, 1 Sweety Lovely, 05 Vivid Matte Liquid Maybelline, 10 Don't pink of it, Rouge Edition Velvet Bourjois.


Podsumowując uważam zestawy K-lips za bardzo udany kosmetyk i szczerze go polecam. Według mnie cena za jaką można je kupić (19,99zł) jest adekwatna do ich jakości. Połoczęnie matowej pomadki z idealnie pasującą konturówką to bardzo wygodne i praktyczne rozwiązanie. Pomadki dobrze się noszą i są bardzo komfortowe na ustach, co jest ich największym plusem. Najbardziej podobają mi się dwa pierwsze odcienie, ale wiem że i odcień Nautral Beauty też ma wiele zwoleniczek. 

Dajcie znać czy już macie któryś z tych zestawów i co o nich sądzicie?

Pozdrawiam:)



czwartek, 10 marca 2016

Ulubieńcy stycznia i lutego

Witajcie!


Mamy już marzec, a ja jeszcze nie robiłam w tym roku ulubieńców. Tak więc dziś przychodzę z podsumowaniem ostatnich dwóch miesięcy. W tym roku chcę trochę uprościć ulubieńców i nie trzymać się sztywno wyznaczonych kategorii, po prostu będę pokazywać to co mi się najbardziej sprawdziło, będą to tylko produkty kosmetyczne lub z nimi powiązane. Książki, muzykę, filmy itp będę pokazywać, co jakiś czas w ulubieńcach niekosmetycznych. Jeżeli jesteście ciekawe co zachwyciło mnie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, serdecznie zapraszam Was do dalszej lektury.


Wibo 3 Steps to Perfect Face - Paletka do konturowania twarzy, zestaw light
Paletkę tak jak pisałam (w styczniowych nowościach), wzięłam ze sobą na wyjazd w góry i bardzo się z nią polubiłam, szczególnie z różem i bronzerem. Kosmetyk ma dobrą pigmentację, łatwo się  nabiera na pędzel i dobrze rozprowadza na twarzy. Bronzer nie jest za ciepły, a róż ma piękny różowo-brzoskwiniowy odcień, rozświetlacz jest trochę za chłodny ale też dał radę. Kosmetyk kosztował 16,99 zł za 10 g. produktu.


Paletka New-Trals vs Neutrals, Makeup Revolution, jest to paletka którą od ponad dwóch miesięcy ciągle maltretuję;) ma świetną pigmentację i piękne kolory (recenzja tutaj).




Korygująco-rozświetlający puder w kulkach WIBO Star Glow, pięknie rozświetla twarz, ukrywa zmęczenie i dodaje jej blasku (recenzja tutaj).



Róż Catrice 080 Sunrose Avenue, ma  przepiękny, subtelny kolor przydymionego różu, idealny na co dzień, ładnie i dyskretnie lśni na policzku jednocześnie go podkreślając.


Transparent Matt Powder KOBO, jest to matujący, transparentny puder nie nadający skórze żadnego koloru, nie bieli, nie zmienia odcienia podkładu. Ma dość suchą konsystencję, ale jest delikatny i nie obciąża cery. Kosmetyk świetnie matuje i wygładza - jest to efekt, który utrzymuje się na mojej mieszanej/tłustej cerze około 5 godzin. Plusem jest też to, że nie wysusza. W składzie znajdziemy m.in. skrobię kukurydzianą, ryżową i mączkę owsianą. Cena ok 19 zł, ale często dostępny w promocji.



Bielenda Pharm Cera Sucha Intensywnie regenerujący krem na noc hipoalergiczny Anti-Age. Mimo że moja cera nie jest sucha a mieszana w kierunku tłustej, to ten krem świetnie się sprawdził. Moja skóra na policzkach szczególnie zimą staje się bardzo przesuszona, krem ten poradził sobie z tym przesuszeniem, długotrwale nawilżając i lekko natłuszczając skórę. Krem wchłania się stosunkowo szybko, nie pozostawia tłustej, klejącej się warstwy i co najważniejsze nie zapycha. Cena ok 20 zł.



Bielenda Professional MESO-LINE ACTIVE CONCENTRATE WITH STABLE VITAMIN C - Aktywny koncentrat ze stabilną witaminą. Jest to koncentrat który rok temu kupiłam na Targach Beauty Forum, można go wprowadzać za pomocą mezoterapii bezigłowej lub fotosyntezy, albo bez użycia aparatury pod maski czy kremy. Ja używam go jako serum 2-3 razy w tygodniu i widzę poprawę w jędrności i elastyczności skóry, a także w ujednoliceniu jej kolorytu. Minusem jest jego dostępność i to, że produkt trzeba dość szybko zużyć po otwarciu (2 miesiące) i nie wiem czy zdążę. Cena to ok 35 zł za 30 ml.


Revo Chap Ice Lip Balm. Bardzo lubię balsamy Softlips, ale jak zobaczyłam w Rossmannie tę kulkę postanowiłam przetestować coś nowego. Wybrałam wersję truskawkową. Balsam pięknie pachnie truskawkowym deserem, zapach nie jest chemiczny, nie czuć żadnej wazeliny ani innego dodatku. Pachnie jak truskawka ze śmietanką i jest to zapach dość długo wyczuwalny. Do tego dobrze wygładza i nawilża usta, choć efekt nie utrzymuje się bardzo długo. Jest to jeden z najładniej pachnących balsamów jakie miałam. Cena ok 15 zł.

Lakier Lovely FAST DRY Marsala Trend nr 2 .Jest to jeden z nabytków z promocji w Rossmannie. Lakier ma piękny odcień nude, posiada grubszy pędzelek - zdecydowanie takie lubię bardziej. Podobno jest to lakier szybko schnący - mi się jednak wydaje, że schnie w normalnym tempie ;) Utrzymuje się na paznokciach ok 5 dni.

Real Techniques Miracle Complexion Sponge, jest to obecnie moja ulubiona gąbeczka do makijażu. Ścięta  końcówka ułatwia nałożenie podkładu lub nałożenie korektora pod oczy , gąbka jest dość miękka i miła w użyciu. Obecnie gąbeczki można dostać w Rossmannie, ale warto poczekać na promocję, ja za swoją zapłaciłam ok 24 zł. i tak mi się spodobała, że dokupiłam jeszcze jedną na zapas:)

Mgiełka Bath&Body Works  Frosted Wonderland, jest to zapach idealny na zimę słodki z nutą karmelu, wanilii ale i jaśminu i imbiru. Zapach jest bardzo ciepły i otulający ale nie jest mdły. Mgiełka jest bardzo wydajna używam jej już ponad 2 miesiące i jeszcze połowa została, a jest to mała wersja  88 ml. 


Uff, to wszystko ;),  mam nadzieję, że dobrnęłyście do końca. Dajcie znać czy znacie coś z moich ulubieńców i co Was najbardziej zainteresowało.


Pozdrawiam:)