Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 lutego 2018

ULUBIEŃCY ROKU 2017 - KOLORÓWKA

Cześć!

Dziś przychodzę do Was  z podsumowaniem minionego roku. Był to rok pełen ciekawych odkryć kosmetycznych, gdzie pojawiło się bardzo wiele nowości. Niestety blogowo, poprzedni rok  był mniej udany, z powodu remontu, przeprowadzki i  wynikającego z tego braku czasu pojawiło się mniej postów i nie o wszystkich kosmetykach godnych uwagi udało mi się napisać. Jednak postanowiłam nie przerywać prowadzenia bloga i pisać w miarę możliwości po prostu dla przyjemności. Zaczynamy dziś od ulubieńców kosmetyków do makijażu, bo one zdominowały poprzedni rok. Nadal też używam część kosmetyków, które pojawiły się w poprzednich ulubieńcach roku (tutaj), jednak podobnie jak rok temu zamierzam się głównie skupić  na  kosmetykach, które pokochałam  2017 roku. Zapraszam więc Was na przegląd ulubieńców roku z kolorówki i  ostrzegam nie będzie to krótki post, bo mam sporo do pokazania :)


1. Podkłady


Początek minionego roku zdominowały dwa podkłady, które znalazły się już w ulubienicach 2016 r., czyli Loreal True Match (pisałam o nim tutaj) i Catrice HD Liquid Coverage (pisałam o nim tutaj). Oba mają satynowe wykończenie i świetnie sprawdzają się do cery mieszanej, mają  dobre średnie krycie, które da się zbudować. Latem moim odkryciem był podkład Maybelline Fit Me! (pisałam o nim tutaj). Jest to lekki podkład  o satynowym wykończeniu, który daje lekkie krycie i ładnie niweluje widoczność porów. Świetnie się sprawdził latem, a także jesienią i zimą, kiedy moja cera nie wymagała większego krycia, a jedynie wyrównani koloru i zmatowienia. Jesienią odkryłam kolejną nowość, czyli podkład Eveline Cosmetics Liquid Control HD (pisałam o nim tutaj). Podkład bardzo przypomina mojego ulubieńca z Catrice, ale jest od niego lżejszy dzięki czemu bardziej przyjazny na co dzień. Ma również ładne satynowe wykończenie, lekką konsystencję i dobre średnie krycie.

2. Korektory



Moim ulubionym korektorem rozświetlającym jest Loreal Lumi Magique, ma wygodny aplikator z pędzelkiem, lekką konsystencję, nie wysusza i nie obciąża skóry pod oczami daje lekkie krycie i nawilża skórę. Idealnie mi się sprawdził latem, kiedy używałam lżejszych kosmetyków. Gdy potrzebowałam mocniejszego krycia i zakrycia niedoskonałości, wtedy świetnie sprawdził się korektor Lorigine Magnificent Coverage Concealer. Mam go w kolorze 02, który był idealnym odcieniem dla mnie latem. Korektor ma fajną kremową konsystencję, o wysokim stopniu krycia, dzięki zawartości kryjących pigmentów mineralnych. Świetnie się sprawdza do zakrywania niedoskonałości, a także pod oczy. Jedyny minus to niewygodny i mało higieniczny słoiczek. Jesienią odkryłam kolejnego ulubieńca jakim jest korektor Maybelline Instant Anti-Age The Eraser Eye. Jest on lekki ale dobrze kryjący, nie wchodzi w zmarszczki i nie ciemnieje na skórze, ma wygodny gąbkowy aplikator. Jedyny minus to kolor (mam odcień Light), który jest obecnie trochę za ciemny. Jednak ostatnio znalazłam na to sposób i łączę go z innym jasnym korektorem (choć pewnie latem ten kolor będzie idealny). 

3. Pudry sypkie i w kamieniu


Kolejny rok ulubionym pudrem sypkim, który idealnie stapia się ze skórą, pięknie ją wygładza i utrwala makijaż jest Loose Powder Translucent Provoke Dr Irena Eris. Puder jest bardzo miałki, świetnie zmielony do tego zawiera wyciąg z aloesu, który ma działanie pielęgnacyjne. Używam go głównie pod oczy, gdzie pięknie utrwala korektor, a jednocześnie nie wysusza mi tej okolicy (recenzja tutaj). Również świetnym pudrem i do tego niedrogim jest Wibo Banana Loose Powder, używam go głównie pod oczy bo jest bardzo lekki i półtransparentny, do tego jego żółty kolor świetnie poprawia kolorystykę cery i wspomaga działanie korektora. Do zmatowienia strefy T używam sypkiego pudru Lorigine Be Perfect HD Mineral Powder, który jest najlepszym matującym pudrem jaki miałam. Świetnie matuje na cały dzień, a jednocześnie nie daje efektu płaskiego matu na skórze. Jest biały ale jest niewidoczny na skórze i pięknie rozprasza światło dając efekt wygładzenia skóry.  Ulubionym pudrem w kamieniu jest Revlon Photoready zawiera mikroskopijne drobinki, które mają zapewnić skórze idealny wygląd w każdym oświetleniu i rzeczywiście tak się dzieje, do tego całkiem dobrze matowi skórę. Drobinki jakby delikatnie rozpraszają światło sprawiając, że puder nie daje płaskiego matu tylko naturalny wygląd zdrowej skóry. Puder wygląda bardzo naturalnie i lekko, a drobinki są na skórze niewidoczne, ale robią swoje. 


4. Bronzery i palety do konturowania


W minionym roku do brązowienia i konturowania najczęściej używałam czekoladek ;). Pierwsza to paletka I Heart Makeup Bronze and Glow. Zawiera ładny bronzer w odcieniu neutralnego jasnego brązu o matowym, aksamitnym wykończeniu. Tonacja jest doskonale wyważona, pozbawiona nadmiernej szarości, czy też pomarańczowych barw, dzięki czemu świetnie nadaje się do konturowania. Rozświetlacz jest perłowym, utrzymanym w ciepłej tonacji, złoto-szampańskim odcieniem. Druga to czekoladka z Wibo Milky Chocolate, również z ładnym matowym bronzerem, o odrobinę ciemniejszej i cieplejszej tonacji. Odkryciem końca roku jest Contouring Palette, My Secret.  Paletka zawiera bronzer w idealnym chłodnym kolorze, oraz jasny bardzo dobrze napigmentowany puder do rozjaśniania. 


5 . Róże do policzków


Poprzedni rok zdominował róż Dr Irena Eris, Provoke Rosette for Eye & Cheek. Róż ma bardzo ładny różowo-brzoskwiniowy kolor, o ładnym satynowym wykończeniu. Świetnie wygląda i latem i zimą, dobrze się rozciera nie robi plam, jest bardzo wydajny. Uzupełnieniem kolorystycznym do niego były dwa kolejne róże. Moje małe odkrycie, niedrogi i świetny róż firmy Verona, Miss Butterfly nr 5 Romantic. Ma on nieco chłodniejszy odcień lekko zgaszonego różu i satynowe wykończenie. Jesienią bardzo polubiłam się z różem w sztyfcie Eveline Cosmetics, Blush Full HD 16 H w kolorze 03, który ma odcień różu zmieszanego z brązem, bardzo ładny nude. Róż w sztyfcie mimo moich obaw okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, a na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem.
Od lewej róże: Dr Irena Eris, Verona, Eveline Cosmetics

6. Rozświetlacze


Rozświetlacze to kosmetyki, do których jak każda sroka mam słabość, mam ich sporo w swoich zbiorach i co rok też przybywa kolejny ulubieniec. Tym razem będą to 3 rozświetlacze, które najczęściej używałam. Pierwszy, który jest ze mną już od wiosny i używałam go również całe lato, to Skin Kiss od Makeup Revolution w odcieniu Peach Kiss. Rozświetlacz najpierw zachwycił mnie niezwykle eleganckimi opakowaniem z lusterkiem. Potem okazało się ,że zawartość jest równie ciekawa. Wewnątrz kryje się idealnie napigmentowany, aksamitny rozświetlacz, w pięknej różowo-brzoskwiniowej tonacji. Rozświetlacz pięknie odbija światło i tworzy idealnie gładki efekt tafli bez brokatowych drobinek, do tego jest niedrogi a jego gramatura (aż 14 g) wystarczy na dobre kilka lat. Jesienią do ulubieńców dołączył kolejny z uwielbianych przeze mnie rozświetliwszy My Secret, Disco Ball, jest on w nieco chłodniejszej tonacji i również daje piękny mocny blask i śliczną taflę. Kolejnym odkryciem był pierwszy rozświetlacz z firmy Wet n Wild, Megaglo Highlighting Poweder, nr E321B Precious Petals. Rozświetlacz przyciągną mnie swoim pięknym wytłaczanym wzorem i niską ceną. Nie spodziewałam się, że okaże się tak dobry. Daje cudną szampańsko-złotą taflę bez brokatowych drobinek o dość mocnym blasku, który można stopniować. 

Od lewej rozświetlacze: Wet n Wild, Makeup Revolution, My Secret
7. Palety z cieniami do oczu


Poprzedni rok był owocny w odkryciu wielu nowych firm z paletami cieni do powiek. Największym moim odkryciem była firma Glam Shop i ich paletka  Glam Box Edycja II Strefa Komfortu, którą im dłużej używałam tym bardziej byłam nią zachwycona, mimo iż na początku nie byłam do niej przekonana (o paletce pisałam tutaj). Nadal  bardzo lubię palety Zoeva i końcówka roku należała do palety Zoeva Opulence. Paleta zawiera głółwnie błyszczące cienie, które są świetnie napigmentowane i stanowią uzupełnienie do moich innych palet.

Kolejną nową firmą w mojej kosmetyczce była firma The Balm i paleta The Balm Appetit. Paletka zachwyca swoim wyglądem jak również jakością i pigmentacją cieni. Są tu świetnie dobrane chłodne odcienie, oraz dla kontrastu jeden ciepły piękny rudawo-miedziany. Cienie świetnie się blendują i ze sobą łączą, nie osypują się a praca z nimi to prawdziwa przyjemność (pisałam o niej w ulubieńcach września tutaj). Paletką którą najczęściej używałam latem i zabierałam na wszystkie letnie wyjazdy była My Secret Natural Beauty, Magical Girl. Paletka ma piękne 3 kolory,  różowo-brzoskwiniowy odcień, pomarańczowe złoto oraz duochromową biel, która posiada w sobie liliowe i błękitne pigmenty. Wszystkie trzy cienie mają świetną pigmentację, są trwałe i nie osypują się przy aplikacji (wspominałam o niej w ulubieńcach maja i czerwca tutaj). 


8. Cienie pojedyncze, pigmenty

Z pojedynczych cieni moimi ulubieńcami są cienie Glam Shadows i My Secret, Glam &Shine. Cienie te mają piękne kolory i świetną pigmentację i sądzę, że na tym moja kolekcja się nie skończy. O cieniach Glam&Shine pisałam w ostatnich ulubieńcach (tutaj).


O cieniach Glam Shadows pisałam tutaj, choć od tamtej pory doszły mi kolejne cienie, wszystkie przedstawiam poniżej.


Jeśli chodzi o pigmenty, to pod koniec roku doszły mi 3, które zrobiły niezłą konkurencję moim ulubionym pigmentom z Inglota i są to 2 pigmenty Glam Shadows Venus 0302 i Konfetti 0519. Venus to biały pigment opalizujący na złoto z lekką domieszką różu.  Konfetti to piękny pigment błyszczący milionami kolorów.  

Trzeci to pigment Kobo Professional nr 607 Ruby With Blue Sparks. Pigment ten to multichrom, mamy tutaj fuksję z niebieskimi drobinkami. Kolor w zależności od światła daje inny odcień,  istny kameleon.

Od lewej : Venus, Konfetti, Ruby With Blue Sparks.

9. Produkty do brwi



Głównym ulubieńcem jest Wibo, Eyebrow Pomade nr 1 Soft Brown, ma świetną konsystencję i ładny chłodny kolor. Można nią bardzo łatwo wyrysować brwi, a do tego jest w przystępnej cenie. Kolejny rok moim ulubieńcem jest Lovely, Brow Gel Creator, ma ładny odcień, nie jest za rzadki i dobrze utrwala włoski. Z kredek do brwi ulubioną  została Wibo 2 in 1 Eeybrow System, która z jednej strony ma wysuwaną kredkę nadającą kształt brwiom a z drugiej wypełniający puder w gąbeczce.

10. Tusz do rzęs



Moimi ulubionymi od lat tuszami są tusze marki Maybeline, w szcególności  Lash Sensational, w tym roku jest to wersja Locious With Oil Blend, oraz z innej serii The Falsies Push Up Drama. Oba mają silikonowe szczoteczki, które lubię najbardziej i świetnie wydłużają i pogrubiają rzęsy.

11. Pomadki do ust


Pomadki to kosmetyki, których mam najwięcej, ciężko wybrać tylko kilka które lubię najbardziej.  Głównie rządzą u mnie pomadki nude w odcieniach zgaszonego różu i z domieszką brązu. Postanowiłam podzielić je kategorie.

  • Pomadki matowe płynne

Ingrid Cosmetics Liquid Lipstick Matte  nr 102, lekka matowa pomadka w pięknym odcieniu zgaszonego różu, nie wysusza ust, trzyma się  kilka godzin.
Deborah Milano Fluid Velvet Mat Lipstick nr 02, również ma odcień zgaszonego różu choć nieco ciemniejszy. Pomadka ma formę przyjemnego musu, który nie wysusza ust, po zastygnięciu lekko ciemnieje. Jest długotrwała i mocno kryjąca i  świetnie się trzyma cały dzień ( bez jedzenia).
Lovely K-lips, Candy Shop, świetna matowa pomadka w duecie z konturówką. Kolor Candy Shop to mój kolejny ulubieniec z tej firmy, ładny odcień nude w cieplejszym odcieniu.

Od lewej: Ingrid, Lovely, Deborah
  • Pomadki w kredce
Golden Rose Matte Lipsick Crayon nr 13, to kolejna pomadka w kredce z tej firmy. Bardzo je lubię za ładne kolory, przyjemną konsystencję i wygodną aplikację. Kolor nr 13 to piękny nudziak.
Bell Perfect Lipstick nr 01, to piękna wykręcana  matowa pomadka w kredce. Dobrze się trzyma na ustach i ma również piękny, nieco chłodniejszy i bardziej zgaszony od poprzedniej odcień nude.

Od lewej: Bell, Golden Rose

  • Klasyczne pomadki 

Deborah Milano Rossetto Atomic Red Mat nr 17, to również matowa pomadka w odcieniu jesnego lekko chłodnego nude, bardzo przyjemna na ustach, nie wysusza ich.
Lovely Mousse Matte Lip Stick nr 3, matowa pomadka o lekkiej konsytencji, również w odcieniu nude, nieco cieplejszego.
Loreal Color Riche Matte nr 640 Erotique, matowa pomadka o bardzo lekkiej i niewyczuwalnej na ustach konsytetncji, w odcieniu trochę cieplejszego i ciemniejszego nude. 

Od lewej : Deborah, Lovely, Loreal.

Trochę się tych kosmetyków  nazbierało, choć starałam się wybrać tylko te produkty, które najczęściej i najchętniej używałam i nadal używam.

Dajcie znać jaki jest Wasz ulubiony kosmetyk z kolorówki z tamtego roku i czy któryś z moich ulubieńców sprawdził się też u Was. 

Pozdrawiam:)


PS. Zapraszam na mój Instagram tam na bieżąco pokazuję nowości kosmetyczne i nie tylko  @amaliowo_kolorowo





























piątek, 12 stycznia 2018

Ulubieńcy końca roku, czyli grudnia i listopada

Cześć!

Przychodzę do Was nieco spóźniona z ulubieńcami  grudnia i listopada. Wiem, że u wszystkich są już ulubieńcy roku, ale pomyślałam,  że  jednak  powinnam najpierw podsumować kosmetycznie te dwa ostatnie miesiące,  tym bardziej że były one miesiącami ciekawych odkryć wielu kosmetyków kolorowych. Część z nich również trafi do ulubieńców roku,  więc mam nadzieję, że Was trochę zainteresowałam i zapraszam do dalszej części posta :)



Podkład Eveline Cosmetics Liquid Control HD 

Podkład ten dostałam kilka miesięcy temu do testów i bardzo się cieszę,  bo ominęłam go na zakupach w  jesiennej promocji a okazał się jednym z lepszych podkładów jakie ostatnio testowałam. Podkład jest lekki,  ma ładne lekko matowe wykończenie a jego krycie można stopniować. Mogę już Wam zdradzić, że znajdzie się on również w ulubieńcach roku, więcej o nim możecie przeczytać tutaj.


Metallic Cream Eyeshadow, Eveline Cosmetic

Cienie te świetnie się wpisują w trendy metalicznego makijażu. Forma cieni w kremie daje wiele możliwości, można je używać solo jako delikatny akcent na oku, jako bazę i gdy chcemy mieć mocny metaliczny błysk na oku. Cienie mają piękne odcienie złota, które przyciągają spojrzenie są trwałe i nie stanowią żadnego problemu w ciągu dnia. Jest to fajna odmiana i odskocznia od tradycyjnych cieni i w ostatnich dwóch miesiącach często u mnie gościły na oku, więcej o nich przeczytacie tutaj. 

Metallic

Cienie Glam & Shine, My Secret

Cienie te podbiły moje serce świetną pigmentacją i nasyconymi kolorami. Mają piękny metaliczny blask i są w dotyku lekko mokre. Najlepiej je nakładać palcami, wtedy w pełni widać ich moc. Na bazie utrzymują się bez problemu cały dzień. Jest to świetna jakość za rozsądną cenę, do tego często można je dostać w promocji w Drogerii Natura. Jeśli jeszcze nie znacie tych cieni to polecam spróbować, ale ostrzegam jak spróbujecie to pewnie na jednym się nie skończy;)

Kolory od lewej: nr 16, nr 15, nr 14, nr 13.
Megaglo Highlighting Powder, Wet n Wild

Rozświetlacz przyciągną mnie swoim pięknym wytłaczanym wzorem i niską ceną na promocji. Nie spodziewałam się, że okaże się tak dobry. Na początku wydawał mi się trochę za ciemny na zimową porę, ale na twarzy wygląda pięknie. Daje cudną szampańsko-złotą taflę bez brokatowych drobinek o dość mocnym blasku, który można stopniować. Muszę przyznać, że ostatnio używam go non stop i  nawet  trochę w odstawkę poszły  moje  inne ukochane rozświetlacze.


Korektor Instant Anti-Age The Eraser Eye


O tym korektorze, słyszałam już od dawna i jak tylko stał się dostępny w Polsce zapragnęłam go kupić. Rzeczywiście jest świetny, lekki ale dobrze kryjący, nie wchodzi w zmarszczki i nie ciemnieje na skórze. Jedyny minus to kolor (mam odcień Light), który jest dość ciemny. Jenak ostatnio znalazłam na to sposób i łączę go z innym jasnym korektorem (więcej o tym na moim Insatgramie). 


Blush Full HD Creamy Blush Stick, Eveline Cosmetics


Róż w sztyfcie (kolor 03) ma bardzo przyjemną kremowo-pudrową konsystencję i ładny naturalny kolor zgaszonego różu z lekką domieszką brązu. Okazał się bardzo prosty w nakładaniu i rozcieraniu. Jest to produkt bardzo wydajny, gdyż wystarczy nanieść go odrobinę i lekko rozetrzeć. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, jest niewyczuwalny, nie klei się dobrze się łączy z podkładem. Tak polubiłam jego nakładanie, że często go używam (więcej o nim tutaj). 


Contouring Palette, My Secret

Mała i zgrabna paletka do konturowania w trochę niepozornym opakowaniu okazała się jedną z lepszych jakie miałam. Bronzer ma idealny kolor, chłodny ale nie za ziemisty. Dobrze się rozciera, nie robi plam, na skórze wygląda wszystko bardzo naturalnie.  Jasny puder podbił moje serce świetną pigmentacją. Czasem używam go również zamiast jasnego cienia pod łuk brwiowy. Paletka jest dowodem na to, że nie trzeba wydawać dużych pieniędzy by mieć świetny kosmetyk do konturowania. 


Paleta Totalny Mat,  GlamBox Edycja IV

To paleta 10 matowych pięknie skomponowanych cieni. Cienie mają świetną pigmentację, dobrze się nakładają i blendują. Jedyny minus, to to, że niektóre cienie są bardzo delikatne i bardzo mocno się pylą przy lekkim dotknięciu pędzla, ale kolory są tak cudne, że jestem skłonna im to wybaczyć;)


Dużym plusem palety jest to, że kolorystyka cieni jest zarówno ciepła jak i chłodna, co daje dożo możliwości pięknych makijaży.



Cienie sypkie  Glam Shadows i klej do cieni Glam Glue


W okresie świątecznym i sylwestrowym, na moich oczach królował blask. Wszystko dzięki dwóm pięknym pigmentom Glam Shadows Venus 0302 i Konfetti 0519. Venus to biały pigment opalizujący na złoto z lekką domieszką różu. Sprawdza się idealnie do rozświetlania wewnętrznych kącików oka, a także jako rozświetlacz w makijażu wieczorowym. Konfetti to piękny pigment błyszczący milionami kolorów, kolor ciężki do opisania. W zależności na jaki kolor, go położymy, możemy uzyskać za każdym razem inny efekt.  Baza/klej do cieni Glam Glue świetnie mi się sprawdziła, cienie trzymały się cały dzień (i noc) i nic się nie osypało.


Przykłady makijażu oka z użyciem pigmenty Konfetti


Zoeva Opulence

Na koniec mój  najnowszy grudniowy nabytek czyli paleta Zoeva. Jest ona przeciwieństwem Totalnego Matu, gdyż zawiera głównie błyszczące i metaliczne cienie. Paleta nie jest samodzielną paletą, bardziej stanowi uzupełnienie do innych palet. Cienie są świetnie dobrane, mają dobrą pigmentację, dobrze się nakładają i rozcierają. Bardzo lubię palety Zoeva i ta również swoją jakością mnie nie zawiodła, a do tego ma piękne opakowanie:)



I to już wszyscy ulubieńcy. 
Jak widać na koniec roku, królowała u mnie kolorówka.
 A Wy znacie produkty, które dziś pokazałam? Jeśli któryś używałyście to koniecznie dajcie znać jak się sprawdził ;) A już niedługo będą ulubieńcy roku, więc zapraszam do zaglądania do mnie częściej.









poniedziałek, 11 stycznia 2016

Ulubieńcy roku 2015 - kolorówka.

Witajcie!

Witam Wszystkich po dłuższej przerwie w Nowym Roku 2016. Okres świąteczny pozwolił mi odpocząć i podładować akumulatory. Miniony rok był dla mnie obfitujący w ciekawe odkrycia kosmetyczne. Część produktów używałam już kolejny rok z rzędu i nadal uważam je za świetne, ale poznałam też wiele nowych, godnych uwagi kosmetyków. Zapraszam Was na moich ulubieńców kosmetycznych roku 2015. Ten post dotyczy jedynie kosmetyków kolorowych, na pielęgnację, ulubione pędzle i lakiery poświęcę osobny wpis.



1. Podkłady i kremy CC

Jednym z najczęściej używanych przeze mnie podkładów był Bourjois Healthy Mix, który ma średnie krycie jest dość lekki i ładnie się stapia z cerą. Używam go gdy moja cera jest lekko przesuszona i potrzebuje nawilżenia.

Drugim podkładem, który skradł moje serce w tym roku jest Loreal Infallible 24H- Matte (pisałam o nim tutaj). Kompletnie zaskoczył mnie trwałością i długo utrzymującym się matem. Używam go, gdy moja cera zaczyna bardziej się przetłuszczać, a także na większe wyjścia.
Latem moimi ulubionymi produktami były kremy CC Bell HYPOAllergenic i Bourjois 123 Perfect CC Cream .


2. Pudry sypkie i w kamieniu


Ulubionym pudrem matującym był PAESE Puder Bambusowy z jedwabiem, który świetnie matuje na kilka godzin a jednocześnie nie przesusza skóry i nie daje efektu płaskiego matu. Drugim pudrem jest INGLOT HD Rozświetlający Puder Sypki Illuminizung Loose Powder, który lekko matuje i rozświetla cerę dzięki czemu wygląda na bardziej wypoczętą i młodszą (więcej o nim tutaj). 



Ulubionym pudrem w kamieniu był puder Bourjois Silk Edition, który jest bardzo miałki i delikatny i ma świetne opakowanie idealne do torebki.



3. Bronzery


W poprzednim roku najczęściej używałam dwóch bronzerów (jak widać oba już sięgneły denka:)). Pierwszy KOBO Matt Bronzing &Contouring Powder, odcień 308 Sahara Sand idealny do konturowania i drugi Paese Bronzer odcień 2M do lekkiego ocieplania i dodawania opalenizny.

Po lewej Kobo 308 Sahara Sand, po prawej Paese 2M.
3. Korektory

Korektorem, który króluje u mnie już drugi rok jest Catrice Camouflage Cream idealny do zakrywania niedoskonałości, sprawdził się również dobrze jako baza pod cienie. Korektorem  idealnym pod oczy jest u mnie nowość Astor Skin Match Protekt Concealer, który świetnie nawilża skórę i pięknie ją rozświetla, choć nie jest mocno kryjący (pisałam o nim tutaj).  



4. Palety z cieniami do oczu


W minionym roku u mnie wybiły się zdecydowanie palety Zoeva. Są naprawdę rewelacyjne, mają bardzo dobrą pigmentację, ciekawe odcienie i nie osypują się. Z palet Zoeva mam 4 : Smoky, Rose Golden, Naturally Yours i Metals. Gdybym miała wybrać dwie wybrałabym Smoky za świetne maty i Rose Golden za piękne rozświetlające cienie w różowo złotych tonacjach, choć polecam wszystkie.



Kolejną paletką wartą polecenia jest Makeup Revolution Naked Chocolate. Ma przepiękne opakowanie, aż chce się je zjeść i posiada 16 pięknych cieni, które są bardzo dobrze napigmentowane.



Kolejne bardzo dobre paletki po które sięgałam nagminnie do zrobienia dziennego szybkiego makijażu to My Secret Romantotic Date i My Secret Autumn Blossoms.


5. Cienie pojedyncze, pigmenty

Nowością w ubiegłym roku  były dla mnie pigmenty z Inglot nr 86 i 111, pigmenty wyglądają pięknie i świetnie się sprawdzają przy makijażach wieczorowych (więcej o nich tutaj). Kolejne pigmenty które mam już kolejny rok to  KOBO Pure Pigment, mój ulubiony to 505 Sea Shell oraz My Secret Star Dust nr 4.

Od lewej Inglot 86, Inglot 111, Kobo 505, My Secret Star Dust nr 4
Z pojedynczych cieni warto wyróżnić  dwa cienie Loreal: Color Riche Nude 205, Infallible 002 Hourglass Beige, a także cienie z nowej serii My Secret Glam&Shine, mój kolor to Metal Violet.

Ostatnie cienie to hit poprzedniego roku czyli Color Tatoo Creamy Mattes (pisałam o nim tutaj), ja mam w dwóch kolorach Creme De Nude 93 i Creme De Rose 91. Cienie świetnie mi się sprawdzają jako baza pod cienie.


6. Bazy pod makijaż


W ubiegłym roku poje serce podbiły dwie bazy pod makijaż, pierwsza matująca Revlon Photoready Prime + Anti Shine 010 Clear Transparent, która pięknie wygładza skórę zmniejszając widoczność porów i bardzo dobrze matuje. Druga Ingrid Make Up Base Smoothing & Illuminating (recenzja tutaj), która wygładza i rozświetla. Obie bazy świetnie przedłużają trwałość makijażu.


7. Róże

Poprzedni rok należał do różu z Max Factora Creme Puff Blush, który zdetronizował moje wcześniej ulubione róże z Bourjois. Moim ulubionym kolorem jest 15 Seductive Pink, a ostatnio doszedł kolejny 10 Nude Mauve. Róże te są wypiekane o satynowym wykończeniu bez drobinek. Latem zdecydowanym faworytem był róż z Catrice Illuminating Blush w kolorze 020 Coral Me Maybe.





8. Rozświetlacze

Na tle kilku naprawę bardzo dobrych rozświetlaczy jakie posiadam najbardziej wyróżnia się My Secret Face Illuminator Powder. Ma on świetną pigmentację i daje efekt pięknej tafli bez brokatowych drobinek (więcej o niej tutaj). 





9. Kontrówka do brwi

Odkryciem tamtego roku była dla mnie Kontrówka do brwi w żelu, Inglot nr 12 (wspominałam o niej tutaj).  Dzięki niej poszły w odstawkę kredki z Catrice i inne produkty do brwi. Obecnie nie wyobrażam już sobie swojego makijażu bez tej konturówki.



10. Tusz do rzęs

Jeżeli chodzi o tusze to w poprzednim roku używałam dwóch Loreal Volume Million Lashes So Couture i Maybelline Lash Sensational. Jednak ze względu na cenę i częstość używania wygrał w tym roku Maybelline Lash Sensational, który jest świetny i połowę tańszy od Loreala.


11. Pomadki

Rok 2015 upłynął w większości pod hasłem "pomadki", ponieważ ich kupiłam najwięcej. Ciężko mi było wybrać, kilka które najbardziej lubiłam w minionym roku. Przede wszystkim było to kolejny już rok pomadek Bourjois Rouge Edition Velvet, tylko nowych kolorów a mianowicie 10 Don't pink of it! i 11 So Hap'pink. Z firmy Golden Rose polubiłam nowe kredki Glolden Rose Matte Lipstick Crayon (o których pisałam tutaj) w szczególności nowy kolor 08 i 13. Odkryciem roku były dla mnie super trwałe pomadki Max Factor Lipfinity, obecnie mój ulubiony kolor to 20 Angelic, a latem 146 Just Bewitching. Ostatnie dwie nowości to Maybelline Matte Colorsensational 940 Rose Rush (o której pisałam tutaj) i KIKO Intensely Lavish  nr 01 (o której pisałam tutaj).





Uff, trochę się tego nazbierało, ale wszystko o czym wspomniałam jest na prawdę warte uwagi  i z pewnością pozostanie ze mną i w tym nowo rozpoczętym roku. 

Dajcie znać co Wam się najbardziej sprawdziło w 2015 r. i czy któryś z moich ulubieńców sprawdził się też u Was. 

Pozdrawiam:)



PS. Zapraszam na mój Instagram @amaliowo_kolorowo